Jedna sytuacja i gol na wagę cennego zwycięstwa. Górnik Łęczna wygrał w Opolu z Odrą 1:0 (ZDJĘCIA)

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
W meczu o przysłowiowe „sześć” punktów piłkarze Górnika Łęczna pokonali w Opolu Odrę 1:0. Zwycięstwo zapewnił Dawid Tkacz, który na boisku zameldował się po godzinie gry. W tabeli Fortuna 1. ligi zielono-czarni odskoczyli od strefy spadkowej na siedem punktów.

Spotkanie dwóch drużyn walczących o utrzymanie nie było widowiskiem porywającym. Stawka meczu sprawiła, że zespoły nie chciały się odsłonić i przede wszystkim pilnowały dostępu do własnej bramki. Okazji strzeleckich wartych odnotowania było więc, jak na lekarstwo.

- Jesteśmy zadowoleni przede wszystkim z wyniku – mówi Ireneusz Mamrot. - Było to dla nas bardzo ważne spotkanie. Wygrana daje nam trochę oddechu, jeśli chodzi o spoglądanie w tył. Byliśmy skutecznym zespołem, ponieważ nie mieliśmy wielu sytuacji. Praktycznie jedną i ją wykorzystaliśmy – dodaje trener Górnika.

Na samym początku spotkania Damian Zbozień wrzucił z autu piłkę przed bramkę Odry, a do główki wyskoczył Marcin Biernat. Defensor Górnika oddał strzał, ale Artur Haluch zdołał wypiąstkować piłkę nad poprzeczkę.

Po kilku minutach w meczu nastąpiła dłuższa przerwa, ponieważ arbiter analizował rzekome zagranie ręką w polu karnym jednego z piłkarzy z Łęcznej. Po obejrzeniu powtórek nie dopatrzył się jednak przewinienia.

W 22. minucie Borja Galan z Odry zdecydował się na rajd lewą stroną. Najpierw wbiegł z piłką w pole karne, następnie zbiegł do środka i przy biernej postawie obrońców uderzył z 16. metra. Zabrakło jednak precyzji i futbolówka przeleciała obok bramki Macieja Gostomskiego.

- W pierwszej połowie nie graliśmy źle. Graliśmy nawet dobrze, ale zabrakło wykończenia – uważa szkoleniowiec gospodarzy. - W piłce potrzebne są bramki, żeby wygrywać, a nam zawsze czegoś brakuje. Nie mamy typowego egzekutora. W drugiej połowie Łęczna doszła do głosu, ale nic groźnego z tego nie wynikało – twierdzi Adam Nocoń.

W 62. minucie Łukasza Szramowskiego na boisku zastąpił Dawid Tkacz. Pięć minut później 18-letni wychowanek klubu z Łęcznej po raz pierwszy zaakcentował swoją obecność na murawie i golkipera gospodarzy spróbował zaskoczyć technicznym strzałem z dystansu. W tej sytuacji górą był jednak bramkarz Odry.

W 67. minucie Miłosz Kozak i Damian Zbozień przejęli piłkę w pobliżu pola karnego rywali, a następnie ten drugi dośrodkował na dalszy słupek. Łukasz Kędziora z Odry najpierw zrobił krok w kierunku Karola Podlińskiego, a gdy zorientował się, że za jego plecami czai się jeszcze Tkacz, nie zdążył już z interwencją. Pomocnik Górnika miał swobodę i czas, żeby złożyć się dobrze do uderzenia głową i pokonał Halucha.

- Po raz kolejny straciliśmy bramkę w najgorszy możliwy sposób. Strata i brak krycia w polu karnym – przyznaje trener opolan.

Gospodarze w 81. minucie mieli wymarzoną sytuację, żeby wyrównać. Wybitą piłkę z powrotem w pole karne wrzucił Maciej Makuszewski i przed Maciejem Gostomskim znalazł się, bez opieki obrońców, Mateusz Kamiński. Piłkarz Odry oddał strzał głową, ale bardzo niecelny.

- Dopisało nam szczęście, bo popełniliśmy błąd, zostawiliśmy go samego i mogło się to źle skończyć – podkreśla Mamrot.

Górnik wygrał drugi w lidze, a trzeci w ogóle mecz pod wodzą Ireneusza Mamrota i pozostaje niepokonany w piątym spotkaniu od zmiany na ławce trenerskiej. Szkoleniowca łęcznian martwią jednak żółte kartki Marcina Biernata i Jonathana de Amo, które eliminują ich z gry w następnym meczu o punkty.

- Straciliśmy dwóch środkowych obrońców, więc będziemy mieli ból głowy w meczu z ŁKS. Ale sytuacja z de Amo była dla nas kontrowersyjna. Oglądaliśmy powtórki i wydaje nam się, że ta sytuacja nie kwalifikowała się na żółtą kartkę. Będziemy zastanawiać się, czy nie odwołać się – mówi trener zielono-czarnych.

Zanim Górnik zagra z liderem Fortuna 1. ligi, to w środę 5 kwietnia zmierzy się w Łęcznej w półfinale Fortuna Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa.

Odra Opole – Górnik Łęczna 0:1 (0:0)

Bramka: Tkacz 79

Odra: Haluch – Żemło (20 Kędziora), M. Kamiński, Pingot, Spychała (79 Szrek), Niziołek, W. Kamiński, Pikk, Mikinić (62 Nowak), Galan, Czapliński (79 Makuszewski). Trener: Adam Nocoń

Górnik: Gostomski – Zbozień, Biernat, Lykhovydko (46 Pawlik), De Amo, Dziwniel, Kozak, Kryeziu, Krykun (70 Gąska), Szramowski (62 Tkacz), Podliński (86 Sobol). Trener: Marcin Prasoł

Żółte kartki: Spychała, Szrek, Mikinić, Nowak, Czapliński – Biernat, de Amo, Sobol
Czerwona kartka: Nowak (90 druga żółta)

Sędziował: Leszek Lewandowski (Zabrze)

Gladiatorzy na Narodowym, relacja z gali XTB KSW Colloseum 2

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie