Jerzy Engel: "Reprezentację trzeba oceniać po wynikach, nie po stylu gry"

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Karol Świderski wyrasta na pełnoprawnego partnera Roberta Lewandowskiego
Karol Świderski wyrasta na pełnoprawnego partnera Roberta Lewandowskiego fot. sylwia dabrowa / polska press
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
- Zastrzeżenia były też do poprzednika Paulo Sousy. Mówiono, że reprezentacja nie gra na takim poziomie jak wszyscy oczekiwali, że gra nie jest ładna dla oka itd. Teraz jest podobnie, trzeba jednak pamiętać, że mamy taką a nie inną reprezentację i oceniać ją po wynikach, a nie po sposobie gry - uważa były selekcjoner Polaków Jerzy Engel.

Jak można ocenić ostatnie mecze reprezentacji Polski? Zdania są podzielone, jedni chwalą inni krytykują.
Nie wiem dlaczego krytykują. Reprezentacja zdobyła sześć punktów, a więc tyle ile powinna zdobyć. Jest na dobrej drodze do tego, by wystąpić w barażach o mundial.

Krytyka dotyczy głównie pewnych elementów gry. Problemów z rozegraniem od tyłu, albo wahadeł, które nie działają jeszcze ponoć tak, jak powinny…
Zastrzeżenia były też do poprzednika Paulo Sousy. Mówiono, że reprezentacja nie gra na takim poziomie jak wszyscy oczekiwali, że gra nie jest ładna dla oka itd. Teraz jest podobnie, trzeba jednak pamiętać, że mamy taką a nie inną reprezentację i oceniać ją po wynikach, a nie po sposobie gry.

Akurat mecz z Albanią mógł się chyba podobać? Może poza nerwowym początkiem.
To nie był łatwy mecz, bo w Tiranie łatwo się nie gra i w związku z tym to był mecz, który trzeba było mądrze rozegrać i tak też się stało. Reprezentacja zagrała zupełnie inaczej, niż poprzednio w Warszawie. Wyciągnięto wnioski, zmieniono sposób krycia. Mieliśmy też odrobinę szczęścia, bo Albańczycy grali w mocno osłabionym składzie, ale szczęście w sporcie trzeba mieć. Cieszmy się, że Sousa je ma. Dobrze zagraliśmy zwłaszcza w drugiej połowie, w której Albańczycy nie mieli w zasadzie nic do powiedzenia i tylko kwestią czasu było, kiedy zdobędziemy bramkę. Zdobyliśmy piękną i z tego też trzeba się cieszyć.

Czy mamy się martwić faktem, że Robert Lewandowski nie zdobył bramki w trzecim kolejnym meczu?
To nie ma nic do rzeczy, kto strzela. Gdybyśmy przed meczem z Albanią mieli postawić na to kto strzeli, a kto mu poda, to pewnie by nie wyszło, że zrobi to dwóch rezerwowych. A tak właśnie się stało, podawał Mateusz Klich, a do siatki trafił Karol Świderski. Dobrze jest, że selekcjoner ma szeroki wybór zawodników, że nie ma paniki jeśli coś się dzieje wokół Lewandowskiego. Wygrywamy mecze, bo pozostałym gra się łatwiej przy naszym kapitanie. Robert cały czas skupia uwagą dwóch, a nawet trzech obrońców, a dzięki temu inni mają więcej miejsca.

W Tiranie faktycznie - albańscy obrońcy poszliby chyba za Lewandowskim nawet do toalety.
Tak jest w każdym meczu i to jest właśnie przewaga, którą w tej chwili mamy. Bo jak ktoś Lewandowskiego nawet na chwilę odpuści, to od razu jest bramka. A jak nie odpuści, to strzelają inni.

Można powiedzieć, że po jesiennych meczach zmieniła się hierarchia wśród napastników? Już nie tęsknimy chyba tak bardzo za Arkadiuszem Milikiem i Krzysztofem Piątkiem?
To jest naturalna sprawa. Mamy kręgosłup reprezentacji, który jest niezmienny od wielu lat. To Kamil Glik, Grzegorz Krychowiak i Robert Lewandowski, a wokół nich cały czas zmieniają się piłkarze. W tej chwili świetnie wygląda Świderski, znakomicie spisał się Adam Buksa i trzeba się cieszyć, że mamy tak szeroką grupę napastników, z której można wybierać partnera dla Lewandowskiego.

Jednym z atutów Sousy są trafione zmiany. Takie jak w Tiranie na przykład.
To prawda, ale on nie ma wyboru, musi sięgać coraz głębiej. Najpierw próbował Jakuba Świerczoka, potem innych. Sięga po wszystkich, którzy dobrze spisują się w klubach i od czasu do czasu trafia mu się ktoś taki, jak Świderski, kto zostaje na stałe. To dobrze.

Wiele osób zarzuca za to Sousie, że za mało uwagi poświęca naszej ekstraklasie…
Sousa, tak jak większość zagranicznych szkoleniowców, podchodzi do naszej ekstraklasy z dużym dystansem. Twierdzi, że to jest słaba liga i w związku z tym trudno jest znaleźć w niej piłkarzy, którzy sprawdzą się na arenie międzynarodowej. Ja mam na ten temat zupełnie inne zdanie i twierdzę, że w każdym zespole ekstraklasy można znaleźć przynajmniej jednego zawodnika, który może mieć predyspozycje do tego, by w przyszłości zagrać w reprezentacji.

Z tej naszej słabej ligi trafił się Sousie Kacper Kozłowski.
O tym właśnie mówię. Gdyby się przyjrzeć dokładnie, to na pewno takich Kozłowskich można by znaleźć więcej.

Podpowie Pan jakieś nazwisko?
Absolutnie nie. Podpowiadając selekcjonerowi jakiegoś piłkarza od razu go spalimy. Żadnych nazwisk.

To skupmy się na tych, którzy już są. Kogo z tych nowych piłkarzy można uznać za największego wygranego jesiennych meczów? Oprócz Świderskiego i Buksy, o których już Pan wspominał.
Na pewno Tymoteusza Puchacza, który przebojem wszedł do reprezentacji. Na pewno Jakuba Modera.

A z tych starszych stażem? Wspominał Pan o Klichu, który miał długą przerwę w występach w kadrze, za czasów Adama Nawałki, a teraz wyrasta na jednego z kluczowych pomocników.
Klich dał znakomitą zmianę w Tiranie. Naprawdę z przyjemnością oglądało się jego grę, a podanie do Świderskiego było najwyższej klasy. Trzeba obserwować jego rozwój, bo on się cały czas rozwija, jeśli chodzi o reprezentację.

A Piotr Zieliński? Od lat trwa debata, kiedy w końcu pokaże w kadrze cały swój potencjał.
Bez względu na krytykę, jaka dotyczy jego gry, jest to piłkarz bardzo pożyteczny dla reprezentacji. Bez względu na to czy nam się wydaje, że może grać lepiej albo nie. Nie ma co patrzeć na to jak gra w Napoli, bo klub i kadra to dwa różne światy. W klubie Zieliński gra trochę inaczej, ma wokół siebie innych piłkarzy. Ja go oceniam bardzo wysoko i cieszę się, że wrócił do zdrowia.

Jak ocenia Pan system gry preferowany przez Sousę? Na początku traciliśmy dużo bramek, co mogło sugerować, że nie bardzo nam leży gra trójką z tyłu.
To ustawienie jest modne i przeszło na niego wiele zespołów. Wystarczy pooglądać Ligę Mistrzów. Mniej więcej połowa gra trójką obrońców. Sousa hołduje temu systemowi, ale trzeba było czasu, żeby zawodnicy zrozumieli na czym to wszystko polega. Rozumieją coraz lepiej, co pokazują wyniki.

Nawałka próbował grać w ten sposób na mundialu w Rosji i skończyło się „mundialem 4K”, jak to ujął po meczu z Kolumbią komentator TVP.
Tak, ale Nawałka nie miał czasu, żeby go doszlifować. Sousa dostał go dużo i nawet jak na początku nie szło, to próbował dalej.

Który mecz za kadencji Sousy był najlepszy w naszym wykonaniu?
Kadra jest tak dobra, jak jej ostatni mecz, a ten z Albanią był naprawdę udany w naszym wykonaniu. Jakbyśmy chcieli natomiast poszukać głębiej, to był też choćby mecz z Hiszpanią podczas Euro 2020. Były też inne, w których graliśmy w miarę pozytywnie.

A mecz z Anglią w Warszawie?
Ja bym nie powiedział, że on był dobry. Raczej najbardziej szczęśliwy, bo zremisowaliśmy po golu w ostatnich sekundach. W takich chwilach trzeba mieć trochę szczęścia i my je mieliśmy.

Wcześniej mieliśmy chyba również pecha. Długo trwała dyskusja, czy Wojciech Szczęsny popełnił błąd przy strzale Harry’ego Kane’a czy nie.
To nie był wielki mecz, ani ze strony Anglików ani z naszej. To była walka o punkty, rywale chcieli wywieźć z Polski przynajmniej jeden i to im się udało, więc to oni byli bardziej szczęśliwi po ostatnim gwizdku. My się za to cieszyliśmy z tego, że udało nam się wyrównać w takich okolicznościach.

Długo trwała również dyskusja na temat decyzji Łukasza Fabiańskiego. Nie brak było opinii, że nie chodziło wcale o wiek i zdrowie, tylko o decyzję selekcjonera, że numerem jeden będzie Szczęsny.
My Polacy zawsze staramy się dorabiać teorię do wszystkiego. Zawodnik mówi jasno, że już nie chce rywalizować w reprezentacji, bo chce się skoncentrować na klubie., a Fabiański jest faktycznie w takim wieku, że powinien dokładnie ustalić swoje priorytety. Możliwe, że gdzieś tam u podłoża tej decyzji stało to, że jest tylko rezerwowym, czego do końca nie akceptował. To była jednak jego decyzja i powinniśmy ją uszanować.

Jest jeszcze jeden piłkarz, od którego bardzo dużo zależy w reprezentacji i który też jest niestety coraz starszy. Mam na myśli Glika.
To nic, że jest coraz starszy. Giorgio Chiellini wygrał z Włochami Euro 2020 mając prawie 37 lat i był jednym z najlepszych piłkarzy w zespole Roberto Manciniego. Na tej pozycji gra wielu doświadczonych piłkarzy, dlatego nie ma co zaglądać Glikowi w kalendarz, tylko patrzeć na to jak gra. Jeśli pojawi się ktoś lepszy od niego, to na pewno go zastąpi. Na razie jednak kogoś takiego nie widać.

Co można powiedzieć o grze Krychowiaka? Po Euro 2020 był jednym z najbardziej krytykowanych piłkarzy w kadrze.
Krychowiak to bardzo solidny gracz środka pola, który na tym etapie nadal jest kadrze niezbędny. Cieszę się, że wrócił do zdrowia i może grać. Zwłaszcza w trudnych momentach, bo na przykład z Anglią zagrał znakomicie. Właśnie w takich meczach jest najbardziej potrzebny.

Władysław Jerzy Engel (ur. 6 października 1952 we Włocławku) – piłkarz, trener i działacz. W latach 2000–2002 selekcjoner reprezentacji Polski w piłce nożnej, z którą awansował na mistrzostwa świata 2002 roku. Trener roku 2000 i 2001 w plebiscycie tygodnika Piłka Nożna.

Wideo

Materiał oryginalny: Jerzy Engel: "Reprezentację trzeba oceniać po wynikach, nie po stylu gry" - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie