Jerzy Witaszek, prezes Azotów Puławy, o odwołaniu turnieju Pucharu Polski w Lublinie: Decyzja pochopna

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
KS Azoty Puławy
W sobotę i niedzielę w hali Globus w Lublinie miał być rozgrywany turniej finałowy PGNiG Pucharu Polski. Dwie godziny przed pierwszym półfinałowym meczem Związek Piłki Ręcznej w Polsce zdecydował się odwołać zawody z obawy przed koronawirusem (po zgrupowaniu reprezentacji pojawiły się przypadki zachorowań). Do domów odesłane zostały drużyny Azotów Puławy, Łomży Vive Kielce, Orlen Wisły Płock i Górnika Zabrze. - Myślę, że odwołanie turnieju było decyzją pochopną - uważa Jerzy Witaszek, prezes klubu z Puław.

Czy decyzja o odwołaniu turnieju finałowego PGNiG Pucharu Polski w Lublinie była słuszna?
Jestem zdziwiony, że turniej odwołano w sytuacji, gdy nie stwierdzono koronawirusa u żadnej z drużyn. Zawodnicy z Kielc byli przebadani, Płocka przebadani, tak samo Puław. Jedynym zespołem, do którego można było mieć wątpliwości, bo nie był ostatnio badany, było Zabrze. Uważam, że mecz Puław z Płockiem powinien się odbyć. Dla kibiców. Kielce automatycznie awansowałyby do finału i tam zagraliby z nami lub z Płockiem. Na stronie Związku Piłki Ręcznej w Polsce jest regulamin, w którym zapisano, że zawodnik u którego stwierdzono koronawirusa jest traktowany, jako kontuzjowany. Czyli zostaje odsunięty od zawodów. Myślę, że odwołanie turnieju było decyzją pochopną, wynikającą z niedopatrzenia ZPRP w związku z organizacją zgrupowania kadry nie w terminie. A także ściąganiem dwóch dodatkowych zawodników z drugiej reprezentacji. Niepotrzebne było mieszanie zawodników.

Związek twierdzi, że rozgrywki pucharowe nie zostaną już dokończone.
Ta edycja powinna wyglądać inaczej. Zainteresowane drużyny powinny zagrać ze sobą w dogodnym dla siebie terminie, a finał zorganizować na przykład w drugi dzień świąt. Kibice siedzą wtedy w domach, nie mają co robić i myślę, że oglądalność w telewizji byłaby bardzo duża. Co zrobi teraz związek, to już ich decyzja. Nam nie pozostaje nic innego, jak tylko ją przyjąć do wiadomości. Jestem jednak rozgoryczony, bo uważam, że przynajmniej mecz Puław z Płockiem powinien się dla kibiców odbyć.

Czy po odwołaniu turnieju zespół Azotów wrócił normalnie do treningów, czy zastosowaliście dodatkowe procedury, ponowne testy?
My jesteśmy po badaniach. Pierwsza drużyna Azotów jest odseparowana od drugiej. Wprowadziliśmy podwyższony rygor sanitarny. Nie ma u nas zawodników chorych, cały czas są kontrolowani. Przed każdym treningiem zawodnicy mają mierzoną temperaturę. Odkażane są piłki oraz boisko. Są przerwy między treningami pierwszej i drugiej drużyny. Zawodnicy tych zespołów nie mieszają się. Pracownicy klubu także są rozdzielni. Osoby, które mają kontakt z pierwszą drużyną, nie mogą kontaktować się z drugim zespołem. Z kolei pracownicy związani z drugą drużyną nie mają wstępu do klubu. Pracują zdalnie. Cały czas utrzymujemy rygor. Jak długo się to uda, to nie wiem. Patrzę na rozgrywki młodzieżowe i widzę, że młodzież się miesza, kluby ściągają na trybuny kibiców bez maseczek. Jako wojewódzki związek zaleciliśmy rozgrywanie meczów młodzieżowych bez udziału publiczności, odkażanie szatni i zachowanie odpowiednich ciągów komunikacyjnych. Gdyby wszyscy poszli w tym kierunku, to myślę, że byłaby szansa zadbania o zdrowie i uratowania rozgrywek ligowych.

Środowy mecz Azotów z Zagłębiem Lubin, jak i cała 4. seria PGNiG Superligi, także zostały odwołane. Wierzy prezes, że uda się rozegrać kolejne zaplanowane mecze w lidze?
Liga wprowadziła specjalne procedury, a po sytuacji z tego weekendu myślę, że zostaną one jeszcze zaostrzone. Kluby częściej będą musiały robić zawodnikom badania. Wtedy będzie szansa uratować ligę. Proszę spojrzeć na dojrzałość zawodnika, który wraca z kadry i źle się czuje, więc od razu zgłasza to przełożonym. Może to być grypa, może być i koronawirus. Wprowadzenie inspektorów sanitarnych w klubach, którzy będą koordynować i odpowiadać za wszystkie procedury może uratować sezon. Drużyny mogą grać w niepełnych składach, mogą być odsyłane na kwarantannę, ale jakoś będziemy kontynuować grę.

Następny mecz Azotów, w sobotę w Kaliszu, jest w tej chwili niezagrożony czy prezes ma już sygnał, że także może zostać odwołany?
Wiem, że zawodnik z drugiej reprezentacji wrócił do Kalisza zawirusowany i ten tydzień wykaże, czy wirus rozszedł się po całej drużynie. Badania można wykonać dopiero po upływie siedmiu dni, żeby mogły coś wykazać. Jeżeli jednak chcemy pozostać zdrowi i dograć ligę do końca, to nie możemy oszczędzać pieniędzy na badania. Będę postulował do ligi, żeby znaleźli dodatkowe środki i wspomogli kluby w częstych badaniach. Nie jest to tanie, natomiast liga potrafiła znaleźć rozwiązanie i za test płacimy 300 zł netto. Nie jest więc drogo, ale gdybyśmy chcieli wykonywać testy przed każdym meczem, to kluby same nie udźwigną tych kosztów.

Porażka na własne życzenie - komentarze po meczu piłkarzy rę...

Powstała Superliga, UEFA zbanuje kluby?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie