reklama

Jeśli wygram w Zakopanem, przestanę tu przyjeżdzać

RedakcjaZaktualizowano 
Z Simonem Ammannem rozmawiają Robert Małolepszy i Bartosz Karcz

Pobił Pan rekord skoczni w Zakopanem. Czyli mimo początkowych wątpliwości warto było tutaj przyjechać?
Oczywiście. Cieszę się, że tutaj przyjechałem. Gdybym miał zostać w domu, to w nerwach obserwowałbym zawody. Mimo wszystko muszę powiedzieć, że jakoś trudno było mi się tutaj skoncentrować. Na szczęście jakoś to poszło. Jeszcze w środę nie byłem do końca pewien, czy przyjadę do Zakopanego. Ostatecznie jednak zjawiłem się w Polsce i mogę tylko cieszyć się, że miałem tutaj tak dobre warunki. Szczególnie w pierwszej serii sobotniego konkursu. Pobiłem rekord skoczni, a to już mój czwarty rekord w tym sezonie.

Mimo rekordu skoczni sobotni konkurs wygrał jednak Gregor Schlierenzauer.
Cóż, mówiłem to już wcześniej, że skocznia w Zakopanem nie jest moją najlepszą koleżanką... Ja już kiedyś powiedziałem, że jak wreszcie wygram na Wielkiej Krokwi, to więcej tutaj nie przyjadę. Może jedynie jako widz. Tym razem się nie udało zwyciężyć, ale Gregor rzeczywiście skakał bardzo dobrze. Przed drugą serią sobotniego konkursu wyprzedzał mnie o siedem punktów. W drugim skoku musiałem schodzić dość szybko do telemarku, a nie jest to takie łatwe. Inna sprawa, że jak mam perfekcyjny dzień, to nie oglądam się na telemark.

W pierwszej serii czuł Pan, że leci po rekord skoczni?
Widziałem, że Gregor skoczył bardzo daleko. Proszę mi wierzyć, że nie jest wtedy łatwo siedzieć na belce, gdy puls ma się w okolicach 160-180 uderzeń na minutę. Może to być coś negatywnego, bo trzeba wytrzymać to ciśnienie. Mnie na szczęście się udało. Wy-trzymałem presję i oddałem dobry skok. Jak już leciałem, to widziałem, że będę blisko ostatniej linii i że skok będzie bardzo dobry.

Przed tym rekordowym skokiem wstrzymano Pana na belce, mimo bardzo dobrych warunków. Nie był Pan tym zawiedziony?

Sądzę, że to była dobra decyzja jurorów. Nie miało znaczenia, że to byłem ja. Trener mówił, że wszystko świeciło się na czerwono. A skoro nie było wiatru w dopuszczalnych normach, to znaczy, że warunki nie były na tyle dobre, żeby mnie puścili od razu. Inna sprawa, że miałem szczęście, bo warunki nie zmieniły się na tyle, bym skoczył gorzej. To było coś fajnego dla kibiców. Najpierw 140 m Gregora, później 140,5 metra w moim wykonaniu. Jeśli wszędzie tak by to wyglądało, to byłoby wspaniale.

Jak ocenia Pan postawę Adama Małysza, który w drugiej serii skoczył na poziomie Pana i Gregora Schlierenzauera ?
Do igrzysk pozostały jeszcze prawie trzy tygodnie. Adam ma jeszcze czas, żeby popracować nad formą. Ale widać, że jego dyspozycja idzie w górę. Po konkursach w Zakopanem jestem pewien, że to jeden z najgroźniejszych rywali w walce o medale w Vancouver.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Jeśli wygram w Zakopanem, przestanę tu przyjeżdzać - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3