Jestem z tej ziemi – wspomnienie o Reginie Możdzeńskiej

    Jestem z tej ziemi – wspomnienie o Reginie Możdzeńskiej

    Kazimierz Rejmak

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    W niedzielę 5 października 2014r. zmarła jedna z najwybitniejszych animatorek amatorskiego ruchu teatralnego w Polsce Regina Możdżeńska.
    Nie trzeba się obawiać, że umrzemy od przeżywania. Przeciwnie umrzemy, kiedy przestaniemy przeżywać…”
    Regina Możdżeńska


    Urodziła się 21 sierpnia 1922 roku w Lubomlu (woj. Wołyńskie). Ukończyła szkołę średnią im. Stanisława Kostki w Końskich oraz czteroletnie Studium Teatralne w Warszawie. Poetka, reżyser teatralny, scenarzysta, powszechnie znana i lubiana animatorka kultury lubelskiej. Od 1987 roku wykładowca kultury słowa i reżyserii teatralnej na UMCS w Lublinie.
    Wśród jej wychowanków odnajdziemy wielu znanych w środowisku lubelskim działaczy kultury, aktorów, dziennikarzy i polityków. Za swoją działalność teatralną i literacką wielokrotnie wyróżniana i nagradzana m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Srebrnym i Brązowym Krzyżem Zasługi, Zasłużony dla Miasta Lublina (złota odznaka) nagrodę Witolda Doroszewskiego przyznaną przez Polską Akademię Nauk i Narodową Radę kultury – Za wybitną działalność dydaktyczną w zakresie kultury słowa”, a także nagrodami Ministra Kultury i Sztuki (czterokrotnie)

    Wiadomość o śmierci Reginy Możdżeńskiej zastaje mnie w domu. Poruszony informacją, sięgam na półkę z książkami. Z zaskakującą łatwością, (przypadek?) odnajduje pośród wielu, te podarowane mi przez Panią Renię. Pierwszą, którą otwieram, napisał Zbigniew Waldemar Okoń. „Szukanie Człowieka”. Książka jest opracowanie poświeconym pięćdziesięcioleciu pracy twórczej Reginy Możdżeńskiej. Na pierwszej stronie, odnajduję dedykację od Pani Reni. Witold Gombrowicz powiedział – pisze: „Panowie artyści nie wierzcie sztuce… wierzcie ludziom”. „Ja uwierzyłam, a Pan Panie Kazimierzu?” – czytamy słowa napisane pismem charakterystycznym dla osób, których edukacja sięga czasów dla nas nieco odległych (podobny charakter pisma miał moja mama – rówieśniczka Reginy Możdżeńskiej). Wyraźnie nakreślone litery, pisane zamaszyście, mocno odciskające się na pożółkłej kartce, są ilustracją charakteru ich autorki. Kobiety silnej, mocą swej wrażliwości, miłości, wiary w człowieka i otaczający ją świat.

    Niekonwencjonalna, wymykająca się szablonom, surowa dla siebie i przyjazna dla innych, kochająca ludzi, a jak zwykła mawiać najbardziej swoich wrogów.

    Przyjaciele mówią, że miała co najmniej dwa życiorysy. Pierwszy etap aktywności zawodowej, to praca na kolei, z którą związała się i pozostała wierna, aż do przejścia na emeryturę. Kolejny to ten, który pochłaniał ją ponad wszystko - praca twórcza, teatr, poezja, animacja kultury. W jednej ze swoich licznych wypowiedzi na temat teatru i swojego szczególnego stosunku do tej dziedziny sztuki, mówi następujące słowa: „W moim życiu wyjątkowe zainteresowanie stanowił teatr, jemu poświęciłam najwięcej energii i miłości .. Szczególną rolę w moim obszarze zainteresowań teatrem, zajmował teatr amatorski. Mimo tego szczególnego umiłowania teatru, zawsze starałam się wywiązywać w sposób rzetelny z powierzonych mi obowiązków, jakiego obszaru nie miałyby one dotyczyć. Każdą powierzoną jej pracę realizowała w pełni zaangażowania z wykorzystaniem całego swojego potencjału twórczego.

    „Organicznie nie znoszę bylejakości i starałam się zawsze przekazać ten swój stosunek do pracy innym, przede wszystkim moim wychowankom”. Teatr daje w tym zakresie ogromne możliwości. Naturalnym zwieńczeniem podejmowanych przez twórczynię działań, okazała się praca dydaktyczna realizowana na UMCS w Lublinie. Do pracy z młodzieżą przywiązywała szczególną uwagę, rozumiejąc jej specyfikę i złożoność. Jej otwartość, komunikatywność, do dziś jest wspominana przez absolwentów UMCS mających szczęście uczestniczenia w jej zajęciach. Jeden z nich mówi: „to niebywałe, że nie odczuwaliśmy jakiejś szczególnej bariery, która wynikałaby z różnicy wieku - świetnie się rozumieliśmy’. Sama Pani Regina wspominała: „nie zawsze moje decyzja byłe popularne, wymagałam doskonałej znajomości tekstu, wyeliminowałam instytucję suflera, bo czy w tym szczególnym stosunku zachodzącym między aktorem, a widzem jest miejsce na kogoś trzeciego? Czy mówiąc o sprawach najistotniejszych potrzebujemy suflera. Jak wówczas brzmiałoby nasze wyznanie, miłości. Czy ktoś byłby w stanie uznać je za prawdziwe” – mówiła.

    Analizując sposób funkcjonowania społecznego Reginy Możdżeńskiej trudno nie dostrzec wpływu domu rodzinnego i rodziny, matki o której wyraża się w słowach ¬”wysokie imię ciepła, troski, ale również surowy sędzia i weryfikator życiowych ścieżek”. To również dom – „niezbędna przystań, gniazdo moich inspiracji i zamiarów. Pierwsza moja „AKADEMIA’, ucząca jak być, jak żyć. Regina Możdzeńska na spotkaniu w Galerii "Dziesiątka" powiedziała - kierując swoje słowa do młodzieży Szkoły Policealnej Pracowników Służb Społecznych: „nie ma sztuki bez Boga, a więc i bez wiary - tej świętości, tego daru, który nie pozwala człowiekowi zbłądzić”. W tych kilku słowach wyraźnie widać stosunek Pani Reginy nie tylko do sztuki, ale również do ludzi i otaczającego ją świata. Pisze: „cała moja twórczość związaną jest z człowiekiem. Każdy mój kontakt z nowo poznanym człowiekiem jest zawsze niepokojem i nadzieją, że urodzi się nowa jakość, „ja po prostu szukam człowieka w człowieku” . Środowisko daje twórcy poczucie tożsamości, przynależności, jest również skarbnicą doświadczeń i przeżyć po które twórcy tak chętnie sięgają. Związaną z umiłowana ziemią chełmską i Lubelszczyzną wypowiada słowa:

    ...jestem z tej ziemi
    Gdzie trawy przydrożne
    Niski ukłon
    Składają przybyszom
    gdzie na miedzach
    Róż polnych Szeregi
    W pszczelich listach
    Zapach miodu zapowiada ciszę

    W jej sercu szczególne miejsce zarezerwowane było dla Lublina o którym pisze:

    Lublina się nie zapomina
    Chociaż byś przeszedł cały świat!
    W tym mieście wieczór i dziewczyna,
    Tu zakochanym nuci wiatr ...
    Może leciutki żal - tu z dala
    Na jednej z twych życiowych dróg,
    Wspomnisz jak gwiazdy noc zapala,
    Gdzie twój rodzinny dom i próg


    „Tylko z miłości wyprowadzam spojrzenie na świat, na ludzi i na wszystko co nas otacza" - mówiła w jednym z wywiadów.

    W najbliższy poniedziałek pożegnamy Człowieka, obok którego nie można przejść obojętnie, który w wielu z nas pozostawił trwały ślad, wznosząc naszą wrażliwość no poziom pozwalający każdego dnia stawać się „coraz bardziej człowiekiem” Nie można pozostawać obojętnym w obliczu życia, które w całej pełni wpisuje się w słowa św. Maksymiliana Kolbe „Kochaj i służ”. Dziękujemy Pani Reniu i za tę miłość, której doświadczyliśmy, za tę służbę i za uśmiech – mówiła Pani: „Mam Ludzi i dla nich uśmiech”. Mimo, że dla wielu może być to trudne, uśmiechnijmy się, tak, jak w tej chwili (jestem o tym przekonany) czyni nasza Pani „Renia”.

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wielka szkoda

    zawsze-tak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Z wielkim sentymentem wspominam Panią Renę, z którą miałam zajęcia z teatru. Wielki człowiek

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo