reklama

Justyna Kowalczyk demoluje konkurentki przed igrzyskami

Oskar BerezowskiZaktualizowano 
Marcin Oliva Soto/Polskapresse
To był niesamowity bieg - stwierdziła po sobotnim sprincie w kanadyjskim Canmore Justyna Kowalczyk. Polka w naprawdę w niesamowitym stylu rozjechała wszystkie rywalki, wygrywając praktycznie bez żadnych problemów.

Na starcie zabrakło wprawdzie najmocniejszych Norweżek i Finek, ale nie zmienia to faktu, że liderka Pucharu Świata wprawia w osłupienie wszystkich, którzy przyglądają się jej dyspozycji w tym sezonie.

W ostatnim starcie przed igrzyskami olimpijskimi Kowalczyk potwierdziła to, co jej trener mówił od dawna: forma przyjdzie w lutym. Już od eliminacji imponowała skutecznością: pierwszy bieg i najlepszy czas. W półfinale była bezkonkurencyjna. W finale potrafiła odrobić straty z nieudanego startu. Początkowo była bowiem czwarta, ale gdy grupka rozpoczęła wspinaczkę, Justyna zaatakowała i wyszła na prowadzenie. Przez kilkanaście sekund kroku próbowała jej dotrzymać Szwedka Ida Ingemarsdotter, jednak na kolejnym podbiegu również opadła z sił.

Jak Bolt.
Na mecie przewaga Kowalczyk wyniosła 7,6 sek. To wynik trochę na miarę nokautujących zwycięstw Usaina Bolta na bieżni. W biegach krótkich o zwycięstwie często decydują bowiem wyniki fotokomórki. Tym razem Polka mogłaby na finiszu zmienić narty, a i tak jej rywalki nie byłyby w stanie jej dogonić.

- Szkoda tylko, że nie mogłam rywalizować z Petrą Majdić - żałowała nieco Polka. Słowenka, królowa sprintu w tym sezonie, przewróciła się podczas biegu półfinałowego. Przeciwniczki mogą więc już teraz być zdruzgotane, patrząc na siłę zawodniczki z Kasiny Wielkiej. Niewiele pań zaryzykowało bowiem w sezonie olimpijskim tak jak Justyna, która postanowiła obronić Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Mało tego: wygrała katorżniczy cykl Tour de Ski. Gdy spojrzeć na sezon 2005/2006, czyli ten, w którym odbywały się igrzyska olimpijskie, to można się przekonać, że kobiety tak dużo biegające przed olimpijskimi zawodami, we Włoszech niewiele znaczyły.

- Justysia jest jednak inna. Ona im więcej biega, tym jest silniejsza. Wyniki to potwierdzają - powtarza jak mantrę trener Wierietelny.

W Turynie gwiazdą pierwszej wielkości była Estonka Kristina Šmigun, która zdobyła złote medale na 10 km i 2x7,5. Tyle że cztery lata temu Šmigun wystartowała zaledwie siedem razy w PŚ przed olimpijskimi zmaganiami i ani razu nie triumfowała. Resztę czasu poświęciła na przygotowania. Z resztą w tym sezonie podobnie postępuje większość najlepszych biegaczek, które albo rezygnowały z Tour de Ski, albo tuż po tym cyklu ukrywały się na zgrupowaniach w wysokich górach, ładując mięśnie energią.

Wierietelny i Kowalczyk wybrali inną drogę i wszystko wskazuje na to, że wiedzie ona wprost na szczyt. Bierze wszystko.
- Na igrzyskach chcę wystartować we wszystkich konkurencjach indywidualnych - zapowiadała w Canmore Kowalczyk po swoim 21. biegu w tym sezonie w PŚ. Trasa, na której w piątek zajęła drugie miejsce (10 km technika dowolną), a w sobotą pierwsze (1,4 km tech. dow.), różni się ukształtowaniem (jest trudniejsza technicznie) od tej, na której przyjdzie Polce startować na igrzyskach.

- Zostanę tu jednak kilka dni. Mam świetne warunki do treningu - oznajmiła jednak Justyna.
Canmore jest położone trochę wyżej niż Whistler i to odpowiada Polce, która w wiosce olimpijskiej ma pojawić się dopiero w środę, tak by optymalnie przejść aklimatyzację. Najważniejszą jej część ma już za sobą, ale jej zegar biologiczny musi przestawić się o jeszcze jedną godzinę.

Większość jej nart wyjechała jednak już w sobotę do Whistler i od razu zostały zdeponowane w specjalnym pomieszczeniu dla ekipy Kowalczyk, tuż przy olimpijskiej trasie. W roli ochroniarza bezcennego ładunkum wcielił się tym razem fizjoterapeuta Paweł Brandt. Pozostali serwismeni dołączyli do niego w niedzielę.

Desant z Finlandii
Team Kowalczyk wykonuje niesamowitą pracę. Dotychczas uchodzili raczej za specjalistów od przygotowywania nart do techniki klasycznej.W tym sezonie Kowalczyk jest jednak zachwycona deskami "łyżwowymi".

Do Kanady zabrali specjalnie przygotowany sprzęt z Finlandii. Miesiąc temu główny specjalista od smarów Are Mets wysłał część sprzętu do zakładu, w którym je szlifowano i zmieniano nieco żłobienia.

- Justyna została w Canmore tylko z kilkoma parami niezbędnymi do treningów - wyjaśniał Polsce drugi trener, Rafał Węgrzyn.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Justyna Kowalczyk demoluje konkurentki przed igrzyskami - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3