Już dziewięć ofiar utonięć na Lubelszczyźnie. Robert Wawruch, prezes WOPR: - Nic nie zastąpi zdrowego rozsądku

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
Archiwum/Polska Press
Udostępnij:
- Alkohol jest przyczyną aż jednej czwartej utonięć w Polsce - przestrzega Robert Wawruch, prezes WOPR w Lublinie.

Mamy już dziewięć ofiar utonięć w woj. lubelskim. To chyba o dziewięć za dużo, prawda?
Oczywiście, każda liczba to będzie za dużo. Natomiast ludzie w dalszym ciągu nie mają świadomości zagrożenia, jakie niesie woda. Podchodzą do tego na luzie, nie czują potrzeby zabezpieczenia samego siebie. Mam na myśli chociażby alkohol, który jest przyczyną aż jednej czwartej utonięć w Polsce. Dla porównania: wszyscy boją się wsiąść do samochodu po alkoholu ze względu na ryzyko mandatu. Ale do wody to już wchodzimy pod wpływem, pomimo tego, że konsekwencją pijanej jazdy za kółkiem może być np. tylko utrata prawa jazdy, a konsekwencją pływania po alkoholu będzie utrata życia. To jest paradoks naszego społeczeństwa. My jako ratownicy nie jesteśmy w stanie upilnować każdego metra jeziora i rzeki w Polsce, bo utonięcia zdarzają się w miejscach niestrzeżonych przez ratowników. Zaś kąpieliska są bezpieczne, bo są to specjalnie wydzielone, strzeżone i przygotowane miejsca, aby zapewnić nam maksimum bezpieczeństwa.

W tym roku duże żniwo zbiera Wisła. W okolicach Kazimierza Dolnego utonął już m.in. wędkarz, kajakarz.
Każda rzeka jest niebezpieczna, a w szczególności Wisła, bo jest duża. Rzeka jest nieprzewidywalna, rzekę trzeba rozumieć i trzeba wiedzieć jak "czytać wodę". Raczej samych kąpiących się w Wiśle nie ma, ale jest mnóstwo osób uprawiających sporty wodne, chociażby kajakarstwo czy wędkarzy. Faktycznie w tym roku zdarzył się nieszczęśliwy wypadek, bo wędkarz idąc po tamie poślizgnął się i wpadł do wody, gdzie było głęboko. Każdemu z nas może się coś takiego przytrafić. Z kolei uprawiając sporty wodne, zakładajmy sprzęt ratunkowy - kamizelka ratuje życie. W zdecydowanej większości wina leży ewidentnie po stronie człowieka, po stronie jego zaniedbań, braku wyobraźni i braku oceny niebezpieczeństwa. W tym momencie Wisła jest w stanie ostrzegawczym, więc jest to bardzo niebezpieczne, bo kajak jest najbardziej wywrotnym sprzętem wodnym.

Ilu ratowników pilnuje naszego bezpieczeństwa?
W Lublinie w dużej mierze są to zorganizowane miejsca do kąpieli, a nie typowe kąpieliska nad wodą. Zabezpieczamy korzystających z kompleksu basenów "Słoneczny Wrotków", Aqua Lublin, basenu na Łabędziej, czy kąpieliska w Opolu Lubelskim. To łącznie ponad 100 zatrudnionych ratowników. W okresie letnim mamy też całodobowe dyżury na Wiśle, gdzie stacjonuje zespół ratowniczy z łodzią gotowy do wypłynięcia na pomoc. Ale nic nie zastąpi zdrowego rozsądku, bo jeżeli my sami nie będziemy dbać o nasze własne bezpieczeństwo, to nikt nas nie wyręczy.

Praktyczne rady na koniec, jak przeprowadzić reanimację zanim przyjedzie karetka?
Po pierwsze musimy sprawdzić, czy człowiek jest przytomny. Jeżeli nie ma oddechu i akcji serca, to trzeba przystąpić do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Przy osobie wyjętej z wody zaczynamy zawsze od pięciu oddechów ratunkowych. Następnie przechodzimy do 30 uciśnięć serca i 2 wdechów, i tak na zmianę. Te pięć oddechów jest tylko na początku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie