reklama

Kasperczak za poważny, żeby rozmawiać o PZPN

RedakcjaZaktualizowano 
Mikołaj Suchan/POLSKA
Z Henrykiem Kasperczakiem, bezrobotnym trenerem, rozmawia Tomasz Biliński

Co Pan teraz porabia?
Święta były, więc odpoczywałem. Poza tym na razie udzielam się jedynie w Stowarzyszeniu Trenerów.

Na razie? Czyli możemy spodziewać się Pana powrotu na ławkę trenerską?

Po nieudanej przygodzie z Górnikiem Zabrze chcę się zrehabilitować i jeszcze gdzieś popracować. Oferty mam zarówno z Polski, jak i zagranicy.

Kto chciał Pana zatrudnić?
M.in. reprezentacja Kamerunu. Ale odrzuciłem ich ofertę, tak samo jak inne z zagranicy i z Polski. Chce zostać w kraju, ale oferty, które otrzymałem z ekstraklasy, nie były satysfakcjonujące.

Czeka Pan na potknięcie, któregoś z trenerów? Ostatnio łączono Pana z Legią.
Nic z tych rzeczy. To nie w mojej naturze, żeby czekać, aż komuś powinie się noga. Jeżeli będzie kiedyś jakaś propozycją i mi się spodoba, to dlaczego nie? A tematu Legii nie ma, bo pracuje w niej Jasiu Urban.

Porozmawiajmy o PZPN…
Nie chcę rozmawiać na ten temat. Wie Pan, ja za dużo przeżyłem i za poważny człowiek jestem, żeby się w to bawić. A te zjazdy to zabawa. Śmieszne to wszystko było.

To może o reprezentacji. Jak Pan odebrał nominacje dla Jacka Zielińskiego i Jana Furtoka?
Ja zawsze powtarzam, pełną odpowiedzialność za wybory selekcjonera czy jego współpracowników bierze prezes i to on ma decydujący głos. Nie wiem, dlaczego teraz zarząd dokonuje wyboru. Ale skoro tak, to trzeba ich będzie rozliczyć z decyzji.

Jacek Zieliński nie za szybko został asystentem selekcjonera kadry? Dobrym zawodnikiem był, ale na ławce trenerskiej sukcesów nie ma.
Niech Pan napisze, tak jak mówi. Ja nie chce komentować tych wyborów, bo co mam z nimi wspólnego?

Był Pan jednym z kandydatów na selekcjonera, może wybrałby Pan kogoś innego.
Zgadza się, byłem, ale już nie jestem, bo wybrano kogo innego. A sztab techniczny wybrał PZPN na czele z prezesem Grzegorzem Latą. Zobaczymy czy dokonali słusznego wyboru.

Załóżmy, że po Euro 2012 PZPN nie przedłuży kontraktu ze trenerem Smudą. Kandydowałby Pan wtedy raz jeszcze?
(śmiech) Co będzie jutro, pojutrze czy za dwa lat, to jeden wielki znak zapytania. Nie wiem, co będę wtedy robił. Życzmy jednak Frankowi, który jest świetnym trenerem, żeby mu się powiodło i było jak najlepiej.

W niedzielę w Angoli rozpoczyna się 27. edycja Pucharu Narodów Afryki. Wybiera się Pan na Czarny Ląd?

Nie. W Warszawie będę komentował mecze w stacji Eurosport, która na żywo pokaże turniej.

A reprezentacje, w których Pan pracował, kontaktowały się z Panem? Prosiły o pomoc, konsultacje?
Też nie. Za to jestem w stałym kontakcie z francuską telewizją i dziennikarzami, którym udzielam wywiadów i daję komentarze na temat rozgrywek.

Czego możemy oczekiwać od tego turnieju?

Rozgrywki o mistrzostwo Afryki są coraz lepsze. Futbol afrykański idzie do przodu, tamtejsi zawodnicy wciąż podnoszą swój poziom i grają w co raz lepszych klubach w Europie. W samej Francji gra około 500 piłkarzy z Afryki, z czego na turniej przyjedzie około 50. Pamiętam, jak w 2002, pracując z reprezentacją Mali, w turnieju grało zaledwie ze czterech zawodników z ligi angielskiej. Teraz mamy ich około 30. To niesamowity postęp i dzięki temu mecze będą bardzo atrakcyjne.
Kto wygra tegoroczną edycję?
Zdecydowanych faworytów nie ma. Myślę jednak, że o zwycięstwo będą walczyć drużyny Czarnej Afryki, czyli Wybrzeże Kości Słoniowej, Kamerun, Ghana czy Nigeria. Nie zapominajmy o jedynym przedstawicielu państw arabskich na mundialu, Algierii i innych potentatach takich jak Tunezja i Egipt [obrońca tytułu - red.]. Te zespoły będą chciały udowodnić swoją wartość. Gospodarz turnieju, Angola, też na pewno pokaże swoje pazurki.

Didier Drogba z Chelsea Londyn i Samuel Eto'o z Interu Mediolan znów będą najlepsi?

Na pewno. Jeśli nie oni, to ktoś z ich reprezentacji, bo zarówno WKS, jak i Kamerun mają fantastycznych zawodników. Być może będziemy też świadkami jakichś rewelacji.

Może Kalu Uche, który znalazł się w składzie Nigerii?
To świetny zawodnik mający ogromny talent i potwierdzający wysokie umiejętności. Niesłychanie się rozwinął i nieprzypadkowo gra w Almerii w Primera Division. Może udział w turnieju pozwoli mu wybić się do lepszego klubu…

Będzie mu Pan kibicował?

Jak najbardziej. I oczywiście reprezentacjom, w których pracowałem.

Pamięta Pan jakieś anegdotki z czasów pracy w Afryce?

Tak, najwięcej miałem do czynienia z szamanami. Jak objąłem Wybrzeże Kości Słoniowej, to miałem oglądać zawodników i ich grę skonfrontować z listą premii, czy są one odpowiednie. Spojrzałem na nią i na początku było ośmiu ludzi, których w ogóle nie znałem, a mieli dostać najwięcej. Okazało się, że to... szamani. Innym razem z tą samą reprezentacją pojechaliśmy do Tunezji. Przed meczem wchodzę do gabinetu masażysty i widzę, że zawodnicy mają brudne kostki i kolana. Zdziwiłem się, że tacy brudni kładą się na leżankę. Zwróciłem im więc uwagę, żeby poszli się umyć. Oni jednak, razem z masażystą, zaczęli się śmiać. Jak się później okazało, szamani wysmarowali ich popiołem ze spalonych kur, żeby podczas meczu chronić te miejsca przed kontuzjami. Jak widać, mają swoje zwyczaje i tradycje.

A czego możemy spodziewać się po kibicach?
Oni kochają piłkę, ale są też bardzo spontaniczni i szybko przechodzą ze skrajności w skrajność. Stąd tyle zamieszek i ofiar. Kiedyś z reprezentacją Tunezji pojechaliśmy do Liberii, gdzie trwała wojna. Byliśmy tam pod eskortą żołnierzy uzbrojonych w kałasznikowy.

Oznacza to, że na mundialu może być gorąco.
Dopóki w turnieju będzie grał gospodarz imprezy, nie ważne, czy mistrzostw świata, czy PNA, dopóty będzie wesoło i kolorowo. Gdy zostanie szybko wyeliminowany, trzeba będzie uważać.

Rozmawiał Tomasz Biliński

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Kasperczak za poważny, żeby rozmawiać o PZPN - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3