18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Kibicowska samoobrona, czyli lepperiada

Robert KorzeniowskiZaktualizowano 
Tomasz Bołt/POLSKA
Obserwując wydarzenia związane z protestem kibiców przeciw… no właśnie sam już nie wiem przeciw czemu, jak żywe stawały mi przed oczami obrazy lepperowskiej Samoobrony z lat 90.

Burzliwy rozwój rolniczego związku sprzeciwu szokował wszystkich. Hasło "Balcerowicz musi odejść" brzmiało równie często i zdecydowanie jak dziś "Precz z PZPN" czy wezwanie prezesa Grzegorza Laty do dymisji.

Ruch kontestacji jest bardzo łatwo podsycać, szczególnie, gdy źle się dzieje, a polska piłka i jej środowisko są drążone przez kilka chorób naraz, od raka korupcji, przez grypę niekompetencji po alzheimera, która to przypadłość nie pozwala na kojarzenie faktów bieżących, a każe wciąż sięgać do Wembley czy meczu Orłów Górskiego we Frankfurcie w 1974 r.

Rzecz jednak w tym, a wykazały to wszystkie ruchy ostatniego dwudziestolecia w Polsce, z Solidarnością włącznie, że kontestatorzy, gdy już przestaną epatować swoją waleczną postawą, powinni mieć jakąkolwiek, najlepiej sensowną, ofertę na "tak". Inaczej "walcząc'' z działaczami, niejako przy okazji zniszczą mit dyscypliny, którą chociaż deklaratywnie, ale kochają, i która w dalszym ciągu rozpala wyobraźnię milionów. Po drodze chętnie zagospodarują odwracających się od piłkarskiej centrali sponsorów, bo stowarzyszenie musi przecież, a jakże, z czegoś żyć.

Wspomniane miliony, nie bacząc na akcję rodzącego się stowarzyszenia troskliwych kibiców, w środowy wieczór zasiadły do oglądania w telewizji niewidzialnej - w wyniku decyzji sędziego FIFA i nieporadności PZPN - żółtofioletowej piłki.

Zajęci aż nadto protestem kibiców organizatorzy (PZPN) niedostatecznie skoncentrowali się w sensie dosłownym na samej piłce, bo nie zdołali dostarczyć przed meczem odpowiedniej ilości pomarańczowych piłek, zgodnych ze światowymi normami, a w tych warunkach spełniających również kryteria odbioru transmisji. Mimo wszystko jednak średnio 3,5 miliona (wg badań OBOP) widzów w telewizyjnej Jedynce obejrzało mecz "o nic", czyli o honor polskiego reprezentanta.

Uważam, że po raz pierwszy w historii tania odwaga kibiców, którzy w ten zimny i śnieżny wieczór nie mieli ochoty być z wybrańcami tymczasowego, albo i nie, narodowego selekcjonera na dobre i na złe, wyrządziła krzywdę samej dyscyplinie, grając na emocjach Polaków, którzy jeszcze niedawno wywieszali biało-czerwone flagi w oknach i na balkonach.

Jasne, że nie można wiecznie śpiewać "Polacy, nic się nie stało", ale jeśli zamiast gwiazd na boisku, charyzmatycznego i kompetentnego trenera reprezentacji i silnego autorytetu szefa samego związku będziemy obserwować narodziny gwiazd na miarę kibicowskiego Andrzeja Leppera niezdolnego wskazać drogi na "tak", to dzielące nas od Euro 2012z górą dwa lata mogą stać się okresem największej smuty polskiego futbolu.

Będziemy się emocjonować tempem budowy stadionów, zastanawiać nad losem Stadionu Narodowego i bezlitośnie ignorować mecze towarzyskie, które pozostały do rozegrania przed imprezą docelową. Mecze o honor i lepsze przygotowanie narodowej jedenastki, czyli mecze niegodne uwagi, dopóki piłkarski Balcerowicz nie odejdzie.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Kibicowska samoobrona, czyli lepperiada - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zgrzebniok

popieram zdanie pana Roberta.

R
RAdek

Muszę przyznać, że z wielką przykrością przeczytałem w „Polska The Times” z dnia 19.10.2009 r. komentarze Roberta Korzeniowskiego szefa TVP Sport i Pawła Zarzecznego dotyczące protestu kibiców wobec władz PZPN. Zupełnie nie rozumiem dlaczego spontaniczna, będąca prostym odruchem sprzeciwu kibiców wobec postępującego rozkładu polskiej piłki akcja, jest tak dezawuowana. Robert Korzeniowski pisze o bezsensownym proteście w stylu Leppera i Samoobrony, wezwania do zmiany zarządu PZPN porównuje do prostego hasła „Balcerowicz musi odejść”, a bojkot meczu ze Słowacją nazywa „tanią odwagą”. Z kolei Paweł Zarzeczny twierdzi, że protestujący kibice to te same osoby, które od lat krzyczą „Jebać PZPN”, które „już za młodu przesiąkły negacją” i potrafią tylko protestować nie mają żadnego pomysłu co należy zrobić. Proponuje, żeby młodzi kibice najpierw skończyli studia, zagrali w kadrze i strzelili 100 goli, a dopiero potem się wymądrzali. Czytając te dwa jakże zgodne głosy krytyki pod adresem kibiców muszę się w sposób stanowczy im sprzeciwić.
Kibice mają dość udawania, że „Polacy nic się nie stało”. Właśnie, że się stało! W tak żałosnym stanie w jakim teraz jesteśmy nie znaleźliśmy się przez przypadek, ale w wyniku wieloletniego działania (lub braku działania) PZPN. Stan jest taki, że polska reprezentacja w słabej grupie zajmuje przedostatnie miejsce wyprzedzając tylko San Marino, polskie kluby odpadają w europejskich pucharach po meczach z drużynami słabymi (estońskimi, gruzińskimi, litewskimi itp.). Nie ma Polaków w silnych klubach zagranicznych. Nie grają w czołowych drużynach ligi włoskiej, hiszpańskiej czy angielskiej. Polscy trenerzy również nie prowadzą żadnych znaczących klubów zagranicznych. To my do polskiej ligi sprowadzamy trenerów np. z Czech.
I dzieje się tak od lat! Zwycięstwa pojawiają się rzadko i są całkowicie przypadkowe, niezrozumiałe, zakrawające na cud. Regułą stały się porażki. Co gorsza nie widać widoków na lepszą przyszłość.
Piłka nożna to jest produkt, bycie piłkarzem lub trenerem piłkarskim to jest zawód. Produkt to jednak o tyle nietypowy, że chociaż przez naszych „zawodowców” serwowany w beznadziejnej jakości, to jednak z niezrozumiałych powodów dotychczas kupowany przez kibiców. Być może dlatego, że wsparty sprytnym chwytem marketingowym, że „prawdziwy kibic to ze swoją drużyną aż do końca”, choćby poziom spadł poniżej żałosnego. Umiejętności piłkarzy i trenerów najlepiej weryfikuje rynek. Jeżeli nie chcą naszych trenerów i piłkarzy zagranicą ani w najlepszych ani nawet w średnich klubach europejskich, a nasze polskie kluby przegrywają ze słabeuszami i średniakami to znaczy, że jesteśmy naprawdę bardzo słabi i ktoś za to ponosi odpowiedzialność, a przynajmniej powinien. Jeżeli minister od autostrad „nie buduje autostrad” to zasadnie wszyscy domagamy się jego dymisji. Nikt nie wymaga od kierowców, żeby zaproponowali zasady organizacji przetargów, czy uzyskiwania pozwoleń na budowę, albo żeby sami zbudowali sobie drogę. Dlaczego jeżeli kibice piłki nożnej domagają się rozliczenia za wyniki osób z PZPN to dziennikarze ich nie wspierają, ale starają się zdołować i pokazać jako grupę nieodpowiedzialnych młokosów.
Poza tym nie jest prawdą, że kibice nie mają żadnych pozytywnych, konstruktywnych postulatów. Chcielibyśmy, żeby PZPN przedstawił profesjonalny plan rozwoju szkolenia młodzieży, doskonalenia i dokształcania trenerów, finansowania klubów, systemu zachęt motywujących kluby do korzystania z wychowanków zamiast kupowania graczy. Taki Master Plan wyjścia z kryzysu z rozpisanymi działaniami i terminami, z którego wykonania moglibyśmy PZPN rozliczać. Ale aby powstał taki plan PZPN musi najpierw przyznać, że jest źle, że kibice mają racje, że problem istnieje, i że do naprawy nie wystarczy zmiana trenera reprezentacji.
Od Polska The Times oczekuję wspierania kibiców w ich może naiwnym, lecz szczerym działaniu dla dobra piłki nożnej.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3