Kino erotyczne, a może erotyzujące, czyli cenzura w PRL

    Kino erotyczne, a może erotyzujące, czyli cenzura w PRL

    Kuba Dobroszek

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Anna Prucnalc za rolę w filmie „Sweet movie” otrzymała zakaz wjazdu do Polski
    1/4
    przejdź do galerii

    Anna Prucnalc za rolę w filmie „Sweet movie” otrzymała zakaz wjazdu do Polski

    Choć wydawać by się mogło, że najbardziej wyuzdane filmy powstają w Hollywood,to nie zawsze tak było. Kodeks Haysa surowo zakazywał na ekranie wielu rzeczy. Podobnie było z polskim kinem w czasach PRL
    Czerwiec, 1972 rok. Na Manhattanie odbywa się premiera „Głębokiego gardła” - pierwszego filmu hard core pokazywanego nie tylko w kinach porno. Już w kilka dni po pierwszym pokazie, o produkcji dyskutuje niemal cała Ameryka, a „New York Times” obwieszcza początek ery porno chic. Choć na Zachodzie pierwszy pornos dystrybuowany na szeroką skalę robił furorę, w Polsce o tego typu przedsięwzięciach nie można było nawet marzyć, a najatrakcyjniejszą sceną erotyczną dostępną na ekranach kin była bodaj ta z udziałem Łucji Kowolik i Olgierda Łukaszewicza w kultowej „Perle w koronie”. Porno w PRL? Taa, głównie chyba tylko dzięki plotkom. Nad Wisłą szczytem śmiałości obyczajowej wciąż pozostawał pełny akt kobiecy i co durniejsze świerszczyki.

    Druga połowa lat 60. oraz lata 70. ubiegłego wieku to okres rewolucji seksualnej. Dzięki takim twórcom jak Pier Paolo Pasolini czy znacznie bardziej prostackim działaniom w stylu tzw. smokers (czyli męskich klubów, w których wyświetlano krótkometrażówki mające w założeniu służyć edukacji seksualnej), coraz śmielej eksplorowano tematykę okołopłciową. Oczywiście nie mówiło się o niej jeszcze tak otwarcie i bezpośrednio jak współcześnie, ale przeciętny odbiorca kultury, nawet ten z od zawsze stosunkowo purytańskiej Polski, doskonale wiedział, czym jest choćby seks oralny.

    Mimo że gierkowska cenzura robiła co tylko się dało, by wycinać i zakazywać, nie wszystko, ku uciesze domorosłych erotomanów, udało się zasłonić. No bo niby jak? W dystrybuowanym przez wytwórnię filmów oświatowych cyklu „Alfabet seksu” jest scena, w której młody chłopak opowiada jak to nazwa kiosku „Ruchu” skojarzyła mu się z ruchaniem. O niewybrednym porównaniu szybko dowiedzieli się rodzice i natychmiast udzielili synowi lekcji o ziarnku, kiełkowaniu i w ogóle cudownym akcie zachodzącym czasem między dwojgiem dorosłych ludzi.

    Tak tak, jeśli Polak stykał się dawniej z szeroko rozumianą erotyką, to było to jedynie bujne owłosienie Joanny Trzepiecińskiej w „Sztuce kochania” (choć to już koniec lat 80.), plotki o przekłuwaniu prezerwatyw przez wrednych sprzedawców oraz wywody prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, który publicznie ośmielał się używać takich słów jak masturbacja czy penis.

    Co bardziej naiwni wierzyli we wszelakie plotki oraz miejskie legendy dotyczące ewentualnych emisji filmów pornograficznych w TVP. Szczególnie popularne były pogłoski o tym, że w okresie Polski Rzeczpospolitej Ludowej, w późnych godzinach nocnych, ośmielano się wyświetlać treści erotyczne, których adresatami byli przede wszystkim partyjni oficjele. Pornosa ponoć zwiastowała spikerka, podczas zapowiedzi ubrana w strój z czerwonym akcentem lub trzymająca w studiu różę w butonierce. Do tego typu premier dochodziło, ale już w schyłkowej fazie PRL-u, a produkcje prezentowane w specjalnym paśmie więcej wspólnego miały z nieśmiałą erotyką niż wyuzdaną pornografią. Kto nie pamięta słynnej Różowej Landrynki niech pierwszy rzuci kamieniem!

    Równie chętnie dzielono się historiami, wedle których w siedzibach komunistycznej wierchuszki urządzano maratony hardcore’owych pornosów, oczywiście suto zakrapiane wysokoprocentowymi trunkami. Zapewne więcej było w nich zmyślonych motywów niż udowodnionych faktów, jednak nie były one całkiem bezpodstawne. Jerzy Urban na łamach magazynu „Vice” tak wspomina swój pierwszy kontakt z filmem, „który go podniecił”: - Kierowca redakcji „Polityki” zaprosił nas do jakiejś ciemnej komórki na pokaz filmów pornograficznych. To był cykl niemieckich filmów z lat 20. (…) Jakiś pan wchodził w szlafroku i szlafmycy, zdejmował je, i w długich kalesonach rzucał się na damę w gorsecie, wykonując królicze ruchy. (…) Zamiast się śmiać, bo to przecież było archaiczne, to mi stanął...
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    za to dziś !

    wagina (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    dziś mamy wolność przekazu, słowa i męskie organy do wyboru, koloru, kształtu i rozmiaru. dla każdego, w każdym miejscu i porze. i tylko męskie organy w tej wolności słowa są pokazywane bo wagina...rozwiń całość

    dziś mamy wolność przekazu, słowa i męskie organy do wyboru, koloru, kształtu i rozmiaru. dla każdego, w każdym miejscu i porze. i tylko męskie organy w tej wolności słowa są pokazywane bo wagina to uprzedmiotowienie kobiet, obraza i poniżenie. telewizja narodowa, dzielnie wspierana przez komercję już niemal codziennie wjeżdża kamerą między facetów nogi pokazując wszelkie aspekty życia penisa od urodzin do śmierci. w sweet movie też nie było ani milimetra damskich odpowiedników jak i w żadnym dzisiejszym z tak zwanych kontrowersyjnych filmów. Penis, penis i penis bez zahamowań. Wspaniała wolność przekazu, równe traktowanie płci i cała reszta frazesów. Dodając do tego "dowcipy" sytuacyjne i słowne, to zwykłe chamstwo, brak etyki szczególnie w edukacyjnych programach i poniżanie facetów !zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    cenzor

    gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Z tego co piszesz to jedno masz w głowie

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    "plotki o przekłuwaniu prezerwatyw"

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści

    "plotki o przekłuwaniu prezerwatyw"
    to się zdarzało.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo