Kłopoty z Amber Gold i OLT Express, czyli złoty blask nieuctwa narodowego

Prof. Łukasz Turski
PRZEMEK SWIDERSKI/POLSKAPRESSE
Gdy dowiedziałem się, że organizatorzy tegorocznej Karuzeli Kultury załatwili mi przelot do Szczecina i z powrotem liniami lotniczymi OLT Express, zacząłem się zastanawiać, czy na pewno uda mi się wrócić do domu bez większych perturbacji. Z lektury gazet jasno wynikało, że OLT Express to młynek do mielenia pieniędzy Amber Gold, ewidentnego schematu Ponziego, by być pewnym, że OLT Express padnie. Pytanie tylko kiedy, a nie czy.

20 lipca wsiadłem do airbusa OLT Express o wyznaczonej godzinie przez rękaw lotniska Okęcie (zmiana nazwy tego lotniska na Fryderyk Chopin wydaje mi się wyjątkowym przykładem kabotyństwa), co w przypadku lotów krajowych oraz naszych innych przewoźników było ewenementem. Samolot był jak z reklamówki TV. Doleciałem na czas poczęstowany sokiem i minidrożdżówką z dżemem. 23 lipca rano wsiadłem do tegoż airbusa OLT Express w Szczecinie. Lot przebiegł identycznie, z tym że poczęstowano nas już tylko mikroskopijną szklaneczką ciepłej wody mineralnej, a w Warszawie wysiedliśmy na środku lotniska do podstawionych dusznych autobusów. W trzy dni potem OLT Express padły, a potem posypał się sam łańcuszek św. Antoniego o nazwie Amber Gold. Zgodnie z prawami matematyki.

Podczas Karuzeli w Świnoujściu, podczas jednej z debat "Czy nie za dużo botoxu na giełdzie", poznałem młodego finansistę, specjalistę w dziedzinie zarządzania lotnictwem. Jedliśmy potem razem obiad i dołączył się do nas znany wrocławski filozof. Rozmawialiśmy o tym, kiedy OLT Express padną (finansista i ja lecieliśmy tym samym samolotem do Warszawy). Filozof był wstrząśnięty, ale niezmieszany, naszą pewnością co do upadku OLT Express i przewidywanym przez nas skandalem z Amber Gold. Uważał, że trzeba dołożyć starań, by OLT Express latały, bo to tak dobrze za kilka groszy śmigać po narodowym niebie.

Nie wierzył, że cała nasza wiedza o zbliżającej się plajcie firm OLT i Amber bierze się z prostej w zasadzie matematyki szkolnej dotyczącej tak tajnych wiadomości, jak procenty składane i suma postępu geometrycznego. Nasz filozof zasłynął bowiem podczas swej zeszłorocznej, nieudanej, kampanii wyborczej do Sejmu opublikowaniem artykułu o słuszności ograniczenia nauczania matematyki w szkole.

Gdy afera Amber Gold osiągała zenit, śledziłem jej przebieg z zdobywanych w mazurskich sklepach kopiach "Gazety Wyborczej" i oglądanych, pomiędzy wyjątkowo tandetnymi reportażami z igrzysk olimpijskich, komentarzy w tzw. informacjach telewizyjnych różnych stacji. Dotarł do mnie jednolity jęk medialny: powołać komisję specjalną do zbadania, dlaczego sądy i prokuratury nie zapobiegły, jak można tak nie chronić prostych ludzi przed złoczyńcami oszustami na rynku finansowym. Wyjątkowe brednie wypowiadali przedstawiciele tzw. opozycji. Ani jednego głosu, jak to jest możliwe, że w kraju chwalącym się wielkim sukcesem edukacyjnym, z iluś tam setkami szkół wyższych kształcących głównie specjalistów od zarządzania, bankowości, ekonomii itp., w kraju, gdzie konstytucja gwarantuje kształcenie powszechne do lat 18, kolejny raz 0,5 proc. zdolnych do oszczędzania pieniędzy obywateli daje się oszukać farmazonom oferującym, tym razem nie kolumnę Zygmunta, ale złote sztaby.
Oszustwo Amber Gold, Finroyal i plajta OLT Express udowodniły nam, kolejny już raz, jak fatalny jest stan naszego narodowego wykształcenia. To nie specjalne urzędy, komisje, patrole czy służby tajne, zbrojne w co to tam jest dostępne na rynku "kontrolowania tłumem", powinny dbać o to, by obywatel Polski, skończywszy 18 lat, wiedział, że oferta Amber Gold (a także innych firm tego typu) jest oszustwem.O to powinna zadbać szkoła!

Absolwent liceum galicyjskiego z końca XIX wieku pobierający lekcje matematyki wg podręcznika Placyda Dziwińskiego obowiązującego w szkołach wiedział więcej o działaniu systemów bankowych niż większość absolwentów wspomnianych przeze mnie szkół wyższych, których spora liczba jest też instytucjami pobierającymi opłaty za udostępnianie mirażu, nie bogactwa, ale wykształcenia. Musimy się wreszcie przyznać, że w naszym systemie szkolnictwa i powszechnego, i wyższego działa masa instytucji analogicznych do Amber Gold. Obecny nasz system kształcenia, nasza Edukacja Narodowa, zajmuje się wszystkim, tylko nie dostarczeniem jej podopiecznym elementarnej wiedzy niezbędnej do sprawnego działania w XXI wieku. Aby pozostać tylko w strefie finansów obywateli, aż strach pomyśleć, ile osób padnie ofiarami kolejnej rewolucji finansowej wywołanej przez nowe metody płatności, zastąpienie kart płatniczych telefonami komórkowymi. Pamiętać warto o nie tak dawnych "osobistych tragediach" użytkowników numerów 700... Trzeba też sobie uzmysłowić, że instytucja, o której media piszą i mówią bez przerwy - Narodowy Fundusz Zdrowia - jest bliskim krewnym Amber Gold, instytucją oferującą ułudę usług jak z serialu "Klinika w Schwarzwaldzie".

Warto więc choć przez chwilę, nim jazgot medialny z powodu "klęski na igrzyskach", szaleństwa zatruć grzybami (konieczne powołanie speckomisji, bo państwo nie zabezpiecza obywatela przed wrednymi sromotnikami!) przesłoni sprawę Amber Gold, porozmawiać nad tym, że czas, by Ministerstwo Edukacji Narodowej zajęło się edukacją narodu, a nie było urzędem płatniczym dwóch potężnych związków zawodowych. O tym, że mamy tandetne programy nauczania wszystkich przedmiotów szkolnych i że żałosne pokazy głodówek za "historię narodową" nie zmienią tego, że Amber Gold odsłonił nam stan narodowego nieuctwa, znacznie ważniejszego niż nieznajomość kalendarium wojny krzyżacko-jagiellońskiej, a mianowicie dogłębne nieuctwo matematyczne. Że może warto, by wiodące media w Polsce poświęciły co dziesiątą kolumnę dziś zajmowaną przez debaty pseudoświatopoglądowe, o krzyżu w Sejmie, o maskowaniu twarzy na demonstracjach, in vitro itp. na tematy tak przyziemne, jak skąd się biorą oprocentowania lokat bankowych. Może tak luminarze polskiej myśli ekonomicznej zeszliby ze swoich szklanych szczytów i miast toczyć publicznie niezrozumiałe technicznie debaty, jak niedawna o OFE, poświęcili ciut czasu na pisanie prostym językiem o podstawowych problemach ekonomii, bankowości, ubezpieczeń. Może też luminarze dziennikarstwa, zamiast poświęcać wielostronicowe teksty postępowemu charakterowi rozmemłania w ubraniu w czasach kanikuł, podjęliby się trudu analizy zjawiska narodowego nieuctwa, nie tylko w dziedzinie matematyki, ale też wszystkich nauk podstawowych. Od piątej klasy szkoły podstawowej ładujemy w głowy dzieci astronomiczne ilości wiedzy z biologii. Ale o muchomorach, jak widać, nic!

Musimy podjąć dyskusję o przyszłości energetycznej kraju. Tu nie wystarczy lektura modnych bestsellerów z listy "New York Times", tu trzeba znać jednostki, w których mierzy się energię i moc i nie mylić ich. Tu trzeba sprostać wyzwaniu wytłumaczenia naszym obywatelom, że dziś, znane memu pokoleniu "wyłączenie 15. stopnia" dostaw energii elektrycznej, oznaczać będzie kataklizm o biblijnych niemal wymiarach. Takiej dyskusji nie zastąpią idiotyczne rządowe filmy reklamujące energetykę jądrową (chwała Bogu, już zdjęte z anten) czy histeryczne i obłudne perorowania przedstawicieli tzw. środowisk ekologicznych. Może paraliż warszawskiego ruchu kołowego wywołany nie tylko dziurą w ścianie stacji metra przy Wiśle, przez którą leje się woda, ale też kompletnym brakiem współczesnej inżynierii ruchu kołowego i uleganiu histerii speców od "ulice dla pieszych i rowerzystów" prowadzących do zastawiania śmiertelnych pułapek dla kierowców, kolarzy i pieszych, przekona moich współobywateli, że trzeba się wszystkiego nauczyć, nim się zacznie wcielać w życie nawet pozornie najszlachetniejsze plany. Pamiętajmy, jaką ohydną mordę miał "socjalizm z ludzką twarzą".

W niemal każdej dziedzinie naszego życia społecznego i gospodarczego działają bliżsi i dalsi kuzyni Amber Gold. Działają, bo sami obywatele nie są ich w stanie rozróżnić, tak jak sromotnika od kani. Są tolerowani, bo nie umiemy się przed nimi sami bronić. Nie znamy elementarnych metod obrony, których powinniśmy się nauczyć w szkole. Dobrej szkole, tyle że tej też nie mamy. Może by więc tak zabrać się do roboty w tej dziedzinie, nie rozpaczać, że mamy za mało medali olimpijskich, że piłkarze jak zawsze, a siatkarze jakby do nich dołączyli. Potrzebny jest 16-letni plan naprawy szkoły, a nie plan zdobywania medali olimpijskich. Brytyjczycy najpierw nauczyli się budować tunele i mosty, a potem zaczęli zdobywać medale!

W pochmurny dzień mazurskich wakacji pojechaliśmy z wnukami do leśniczówki Pranie. W małym drewnianym budyneczku barze przy parkingu obok muzeum Gałczyńskiego właściciele organizują od czasu do czasu Dni dla Dzieci. Bajki czytał wspaniale Wojciech Malajkat, urocze panie prowadziły dla dzieci warsztat malarsko-plastyczny. Pełno młodych wspaniałych ludzi z dziećmi i trochę "dyżurujących" jak my dziadków. Ludzie tam zebrani nie są ze świata Amber Gold. Oczekują od państwa nie totalnej ochrony, ale chociażby tego, by im nie przeszkadzać.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: Kłopoty z Amber Gold i OLT Express, czyli złoty blask nieuctwa narodowego - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

O
OAKTOM

Edukacja, edukacja. Zapomniales ze takie przekrety zdarzaja sie na calym swiecie i to w krajach o bardzo zaostrzonych przepisach, z tradycjami i szeroka business - wiedza.
Tutaj zawalila Temida. Jedynie.

B
Brzuchomówca

Fajnie żeś to napisał Pan.
Wnoszę z tekstu, że Pan z mojego pokolenia jest, z czasu, gdy nauczyciel potrafił smarkaczy nauczyć, co tp procent składany, co to dumping. Pęknie Pan ze śmiechu gdy powiem, że uczyła mnie tego w podstawówce profesorka od historii. Będę mówił o swoich nauczycielach per "profesorzy" bo na to zasługują`
Pewnie z tego pokolenia pochodzi część nieszczęsnych ofiar Ambera coś tam. Pewnie niektórzy chodzili do tej samej szkoły.
Żaden głupek nie poszedł do biblioteki, by przeczytać książkę Perelmana. Lilawati, albo"Zajmującej algebry"
Tam było napisane, jak działa piramida finansowa, na przykładzie sprzedawcy rowerów..
Dureń` który wpakował w AG 3 miliony, pewnie nie umiał czytać` Pewnie też gapił się w okno, gdy uczyli rachunków.
Mam nadzieję, że dopadnie go Urząd Skarbowy. DURNIA NIE ŻAl

Kiedy w leśnicówce Pranie dwupiętrowy hotel stanie?
Nie życzę tego
Do serca przytul psa, jestem z Wrocławia

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Kłopoty z Amber Gold i OLT Express, czyli złoty blask nieuctwa narodowego

T
Tomek B.

Warto z poniedziałku poczytać coś, pisane przez kogoś, o umiejętności pisania :D

Świetny styl.

24h

...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3