Kluby zamknięte, didżeje rozwożą przesyłki. „Robimy wszystko, żeby przetrwać”

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Kluby świecą pustkami, a didżeje szukają sposobów, żeby związać koniec z końcem
Kluby świecą pustkami, a didżeje szukają sposobów, żeby związać koniec z końcem Archiwum
Udostępnij:
Takiego karnawału nie było od lat. Kluby świecą pustkami, a didżeje szukają sposobów, żeby związać koniec z końcem. - Jesteśmy bardzo ignorowaną branżą – mówi jeden z artystów.

„Już za moment już za momencik, mamy nadzieję, że niedługo znowu się spotkamy” - to jeden z ostatnich wpisów, który na swoim profilu na Facebooku zamieścił Silence Club. Post pochodzi maja. Wówczas nikt nie przypuszczał, że „momencik” wydłuży się o ponad pół roku. Dziś mało kto ma odwagę zgadywać, kiedy do lubelskich klubów powróci życie.

- Niestety jesteśmy bardzo ignorowaną branżą, jakby nigdy nie istniała. Sporo osób musiało się przekwalifikować. Sprzedają sprzęt. Zostają nam jedynie streamingi i granie w necie. A co do właścicieli klubów to niestety mają tak jak gastronomia a nawet gorzej, bo nie mogą nawet dostarczać jedzenia na dowóz – mówi Alan White, didżej znany ze scen klubowych w całej Polsce. Ostatni raz przed żywą widownią wystąpił 11 października. Później zostały mu już tylko koncerty na żywo w internecie.

Te lokale w Lublinie szukają nowego właściciela. Kluby, rest...

Większość klubów została zamknięta w marcu. Życie na parkiety wróciło w lecie wraz z otwarciem lokali, które działają na otwartym powietrzu m.in. Plener w sąsiedztwie Parku Ludowego, Playa Marina nad Zalewem Zemborzyckim i Relaks w Dąbrowicy. Szansę na zarobek mieli też didżeje i zespoły utrzymujące się z grania na weselach. To zmieniło się w październiku wraz z powrotem obostrzeń.

- Jest słabo. Trwa karnawał, zwykle w tym okresie mam kilkanaście imprez, gram na studniówkach, w tym roku nie mam żadnych zleceń, zero – przyznaje jeden z doświadczonych lubelskich didżejów. Woli pozostać anonimowy.

Z powodu obostrzeń wielu artystów grających w klubach i na weselach musiało poszukać innej pracy. Przed trudnym wyborem w czasie pandemii stanął Jarosław Jaworski, właściciel Light-Tech s.c.

- Exel nie kłamie. Mam pracowników na etacie, utrzymanie magazynu, samochodów i innego sprzętu kosztuje. Na początku pandemii razem z zespołem stwierdziliśmy, że nie poddamy się - mówi przedsiębiorca. Jego firma od 25 lat zajmuje się obsługą techniczną targów, konferencji i festiwali.

Kluby w Lublinie. Tęsknicie za imprezami? Zobaczcie te zdjęcia

Ostatnie większe zlecenia Ligh-Tech miał we wrześniu, kiedy w Lublinie organizowany był Carnaval Sztukmistrzów i Konfrontacje Teatralne. Później przyszedł drugi lockdown i ponowne zamrożenie branży eventowej.

- Mieliśmy różne pomysły: naprawa sprzętu, transport i usługi kurierskie. Regularnie zabiegamy o dotacje i sprzedajemy przedmioty, które inne branże mogą od nas odkupić, a nam obecnie zupełnie nie są potrzebne przy tak szeroko wyposażonej bazie magazynowej. Robimy wszystko, żeby przetrwać ten trudny okres - przyznaje Jaworski.

Rząd przyznał branży eventowej wsparcie. Jednak artyści, z którymi rozmawiamy twierdzą, że było ono niewystarczające.

- To kropla w morzu potrzeb - przyznaje jeden z didżejów. Zna osoby ze swojej branży, które z powodu braku zleceń musiały zająć się pracą dorywczą, jak usługi kurierskie i transportowe. - Niektóre kluby sprzedają vouchery, które będzie można wykorzystać po ustaniu obostrzeń. Pojawiły się też inne pomysły, jak sprzedaż gadżetów promocyjnych, ale z tego co wiem, nie przyniosły one większych dochodów - dodaje artysta.

W konferencji prasowej wzięli udział: Rafał Mekler – lider Konfederacji w Lublinie oraz pełnomocnik struktur wojewódzkich Ruchu Narodowego, Marcin Warenica - członek Ruchu Narodowego, przedsiębiorca z branży gastronomicznej w Dęblinie oraz Jerzy Andrzejewski - członek Ruchu Narodowego i właściciel „Prawdziwego kebaba u prawdziwego Polaka”

Konfederacja, Ruch Narodowy i Koalicja Obywatelska. Opozycja...

Jak będzie po pandemii?

- Jestem przekonany, że ludzie szturmem ruszą do miejsc, gdzie będzie można spotkać się i bawić. Nawet jeśli będą mieli z tyłu głowy myśl, że covid gdzieś tam jest. Bo nie sądzę, żeby szybko zniknął z naszego życia. Ludzie są zmęczeni i potrzebują poczucia normalności – mówi Piotr Tyczyński, menedżer Domu Kultury.

- Na pewno przetrwają najsilniejsze kluby. Pojawią się pewnie i nowe. Życie towarzyskie i klubowe zostało zamrożone ale nie zniknie. A po wszystkim liczę na wielki boom, bo ludzie zwyczajnie są stęsknieni zabawy, tańca, spotkań z ludźmi, koncertów i emocji związanych z wyjściem do klubu – przyznaje Alan White. Lubelskiego DJ-a można słuchać w puławskim radiu Impuls. W najbliższą sobotę wystąpi w Domu Kultury. Koncertu będzie można słuchać przez internet.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie