Kolaboracja z Sowietami na południowym Podlasiu po 17 września 1939 r.

Jacek Romanek
Wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium państwa we wrześniu 1939 r. ujawniło szczególnie wśród mniejszości narodowych zamieszkujących wschodnie obszary Rzeczypospolitej silne sympatie prosowieckie. Nastroje towarzyszące zarówno ludności białoruskiej, ukraińskiej jak i żydowskiej przybierały niejednokrotnie formy otwartego i zbrojnego buntu, wymierzonego nie tylko w przedstawicieli polskiej administracji, urzędników, wojskowych czy też struktury państwa Polskiego. Podejmowane przez mniejszości działania miały formalnie wesprzeć proces wprowadzania nowego, sowieckiego ładu, a jednocześnie zdusić wszelkie przejawy sprzeciwu.
Wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium państwa we wrześniu 1939 r. ujawniło szczególnie wśród mniejszości narodowych zamieszkujących wschodnie obszary Rzeczypospolitej silne sympatie prosowieckie. Nastroje towarzyszące zarówno ludności białoruskiej, ukraińskiej jak i żydowskiej przybierały niejednokrotnie formy otwartego i zbrojnego buntu, wymierzonego nie tylko w przedstawicieli polskiej administracji, urzędników, wojskowych czy też struktury państwa Polskiego. Podejmowane przez mniejszości działania miały formalnie wesprzeć proces wprowadzania nowego, sowieckiego ładu, a jednocześnie zdusić wszelkie przejawy sprzeciwu.

Niezwykle wymownie panujące wówczas wśród części mniejszości nastroje opisują słowa jednego z mieszkańców Białej Podlaskiej. Jerzy Matysiewicz – bo o nim mowa – wspomina: „Żydzi wznieśli bramę triumfalną na cześć bolszewików. Ta radość z ich przybycia, to wynoszenie się, strącanie z budynków polskich symboli państwowych, palenie polskich flag, to było powszechne ze strony Żydów. Nikt tego nie rozumiał, bo przed wojną żyliśmy zgodnie. Jedna scena-symbol, która utrwaliła się w moich oczach: budynek magistratu, dzisiejsza poczta przy Placu Wolności – kilku Żydów zrzuca polskiego orła, który rozpryskuje się na kawałki. Do tych szczątek dobiega kilku innych i kopią w to, co zostało z godła. Dookoła stało wielu ludzi i wszyscy mieli łzy w oczach…”.

Inicjatorami większości podobnych działań byli członkowie tworzonej pod sowiecką protekcją – Czerwonej Milicji. Swoimi działaniami milicja objęła nie tylko Białą Podlaskę ale także Piszczac, Terespol, Łomazy, Motwica, Żeszczynka, Okczyn, Hołowczyce, Zabłocie czy Janów Podlaski. Inny mieszkaniec Białej Podlaskiej - Zbigniew Jasiński - pisał: „Bandy <>, komunistów i Żydów – bo to były bandy – biegały jak oszalałe po mieście, na miejscu wymierzając <>, ale przede wszystkim wskazując Sowietom mieszkania i domy polskich oficerów”. Część zatrzymanych, a następnie przekazanych sowietom Polaków została przez nich zastrzelona na miejscu, inni deportowani już nie powrócili.

Niezwykle wymowne w swym przekazie były wydarzenia z pierwszych dni października w Jabłecznej, gdzie prawosławni popi i zakonnicy ze znajdującego się tu monastyru urządzili nabożeństwo, którego punktem kulminacyjnym był pogrzeb Polski, przedstawionej jako słomiana kukła utopiona w Bugu.

Na zajmowanym przez Sowietów terenie antypolskie wystąpienia przybierały najróżniejsze formy, poczynając od radosnego witania najeźdźcy i budowy na jego cześć bram powitalnych, a kończąc na wyłapywaniu i oddawaniu w jego ręce polskich żołnierzy lub ich mordowaniu. Milicjanci rozzuchwaleni zbliżającą się Armią Czerwoną dokonywali regularnych zasadzek i akcji zbrojnych na niewielki grupy polskich żołnierzy. Jedna z nich miała miejsce m.in. w Zabłociu, gdzie ostrzelany oddziała WP stracił dwóch lub trzech żołnierzy. Do jednego z najbardziej znanych wystąpień skierowanych przeciw Wojsku Polskiemu, doszło także we wsi Połoski. To tu grupa mieszkańców narodowości ukraińskiej dokonała zabójstwa kilku polskich żołnierzy.

Rozmiar tragedii pogłębia również fakt, że tak naprawdę żadna z popełnionych zbrodni nie została nigdy w pełni wyjaśniona, a jej sprawcy osądzeni i skazani. Nawet ci nieliczni którzy zostali skazani, co miało miejsce chociażby w przypadku zbrodniarzy ze wsi Połoski, zostali w wyniku wstawiennictwa swych partyjnych kolegów uniewinnieni i wypuszczeni na wolność.

Powyższy materiał pochodzi z II wydania książki dr hab. Jacka Romanka Kolaboracja z Sowietami na terenie województwa lubelskiego we wrześniu i października 1939 r., która ukaże się drukiem w bieżącym roku.

dr hab. Jacek Romanek, naczelnik Oddziałowe Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Lublinie

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie