Kolejna edycja Konkursu Chopinowskiego

Mariusz Grabowski
Rafał Blechacz, triumfator sprzed pięciu lat
Rafał Blechacz, triumfator sprzed pięciu lat Fot. Adam Warżawa
Udostępnij:
Ruszył XVI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, najbardziej rozsławiony w świecie monograficzny polski festiwal i od 83 lat chluba Warszawy. Wczoraj w Salach Redutowych Teatru Wielkiego odbyło się losowanie kolejności przesłuchań pianistów, zaś 2 października dokona się oficjalne otwarcie imprezy.

Podczas uroczystej fety specjalny recital na dwa fortepiany dadzą Martha Argerich i Nelson Freire. Żeby było pikantniej, sławny od czterech dekad duet zagra Mozarta, Schuberta, Brahmsa i Bartóka.

Od niedzieli ruszają regularne przesłuchania muzyków w Filharmonii Narodowej. W tym roku do wyścigu zakwalifikowano w kwietniu 81 uczestników (zgłosiło się 209 z 38 krajów), z imponującą liczbą reprezentantów Azji: 16 Japończyków i 13 Chińczyków. Polaków, po prawdziwie morderczej selekcji, wystartuje siedmioro: Joanna Różewska, Fares Marek Basmadij, Marek Bracha, Jacek Kortus, Marcin Koziak, Gracjan Szymczak oraz Paweł Wakarecy. Pianiści mają do wyboru cztery fortepiany różnych marek, m.in. steinwaya, oraz nowość w postaci ekskluzywnego instrumentu firmy Fazioli.

Jako że Konkurs Chopinowski to wydarzenie niemalże globalne, wciąż dochodzą do nas festiwalowe nowinki. Zmagania pianistów będzie reprezentować blisko sto stacji radiowych i telewizyjnych z całego świata. Na ulicach pojawi się też polsko-angielska gazeta konkursowa "Chopin Express" (jej współwydawcą będzie prestiżowy brytyjski magazyn muzyczny "Gramophone"). Organizatorzy (nad całością czuwa Narodowy Instytut Fryderyka Chopina) zapewnili także ułatwienia dla osób niedosłyszących, które będą mogły słuchać muzyki bezpośrednio na widowni. A to dzięki systemowi komunikacji bezprzewodowej zapewnionej przez firmę Phonak.

Co pięć lat do Warszawy ściąga chopinowska młodzież z całego świata. Bo to właśnie tu rodzą się muzyczne legendy mazurków i sonat

Warto wspomnieć przy okazji o festiwalowej kuchni, choćby o przełomowych zmianach w systemie oceniania pianistów. Każdy z jurorów głosuje "tak" lub "nie", zaś punkty będą pełnić jedynie funkcję pomocniczą (kto nazbierał najwięcej, dowiemy się dopiero po zakończeniu rywalizacji). Jurorów będzie tylko 12, ale za to w ich składzie znajdą się m.in. wspomniani już Martha Argerich i Nelson Freire, Dang Thai Son, Kevin Kenner, Piotr Paleczny. Szefem oceniających będzie prof. Andrzej Jasiński, a przewodniczącym honorowym - prof. Jan Ekier.

Konkurs Chopinowski, regularnie co pięć lat powód do dumy każdego rodaka, to także źródło wielu legend i anegdot. W ciągu całej swojej historii obrósł też niejednym mitem i plotką. Cała historia zaczęła się w 1927 roku, gdy prof. Jerzy Żurawlew wpadł na pomysł zorganizowana festiwalu, na którym będą wykonywane utwory tylko jednego kompozytora. Nic by z tego nie wyszło, gdyby nie to, że ówczesny prezydent Ignacy Mościcki objął imprezę osobistym patronatem i gdyby nie niestrudzone zabiegi księcia Włodzimierza Czetwertyńskiego, prezesa Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego.

Dziś Konkurs im. Fryderyka Chopina obrósł patyną i splendorem. W 1957 roku został jednym z kilkunastu członków założycieli prestiżowej Światowej Federacji Międzynarodowych Konkursów Muzycznych zrzeszającej obecnie ok. 120 najbardziej rozpoznawalnych imprez muzycznych świata, m.in. Konkurs Bachowski w Lipsku, Konkurs Czajkowskiego w Moskwie i Konkurs Marii Callas w Barcelonie.
Wróćmy jeszcze do stycznia roku 1927, kiedy w Warszawie po raz pierwszy rozległy się festiwalowe mazurki. W wyścigu do lauru brało wtedy udział 26 muzyków (16 z Polski), a rywalizację wygrał legendarny Lew Nikołajewicz Oborin ze Związku Radzieckiego. Jako fortepianowa sława objechał później Europę, ale po powrocie do ojczyzny proletariatu zakazano mu dalszych wojaży. Do 1945 roku występował jedynie w ZSRR. Mało kto wie, że obok Oborina w Warszawie wystąpił również Dymitr Szostakowicz, późniejsza kompozytorska potęga XX wieku. Wywalczył siódme miejsce i został uhonorowany dyplomem.

Muzyczną potęgę Rosjanie zaprezentowali też w 1932 roku, na II Konkursie Chopinowskim. W pierwszej dziesiątce było ich trzech (wygrał Aleksander Uninsky, student Konserwatorium Paryskiego określający się jako bezpaństwowiec). Do III edycji w 1937 roku zgłosiło się już 250 kandydatów z całego świata, a ostatecznie wzięło udział 79 pianistów. Znów triumfowali Rosjanie - wygrał Jakow Zak (druga była Roza Tamarkina). Festiwalowe annały odnotowały zaś jako ciekawostkę, że jednym z jurorów był Emil Sauer, ostatni żyjący uczeń Franciszka Liszta.

Do następnej imprezy trzeba było czekać do 1949 roku. W Polsce trwały przymiarki do wprowadzenia w sztuce realizmu socjalistycznego, ale na szczęście nowinki nie zakłóciły przebiegu konkursu. Wygrała błyskotliwa reprezentantka ZSRR Bella Dawidowicz, pokonując minimalnie naszą rodaczkę Halinę Czerny-Stefańską, ale jury przyznało im nagrody ex aequo. Z braku odpowiednich sal koncertowych komunistyczni włodarze musieli przeprowadzać przesłuchania w dawnym Domu Katolickim przy ul. Nowogrodzkiej przemianowanym na Romę. To w tym samym gmachu już w 1945 roku zbierała się Krajowa Rada Narodowa, utworzone w Rosji ciało polityczne o charakterze samozwańczego parlamentu.

Lektura statystyk festiwalowych zmagań jest fascynująca. W konkursach czterokrotnie wygrywali Polacy - ostatnio, w 2005 roku, Rafał Blechacz, a w latach 1990 i 1995 pierwszych nagród nie przyznano w ogóle. W 2000 roku zwycięzcę - chińskiego pianistę, którym był Li Yundi, wynieśli z auli na barkach rozentuzjazmowani melomani. Dla odmiany w 1980 roku entuzjazm fanów nie pomógł w niczym chorwackiemu ekscentrykowi Ivo Pogoreliciowi, którego jury skasowało po trzecim etapie. Pogorelić stał się też przyczyną jednego z największych skandali w historii chopinowskiego tasiemca. Oburzona werdyktem Argentynka Martha Argerich (laureatka konkursu w 1965 roku) na znak protestu zrezygnowała z sędziowania i demonstracyjnie wyjechała z Warszawy. Wcześniej zdążyła ogłosić publicznie, że uważa Pogorelicia za wcielenie pianistycznego geniuszu. Czego, niestety, ten nie potwierdził później w trakcie swojej kariery.

Tegoroczny festiwal zapowiada się wyjątkowo. Nie dość, że przypada równo w 200. rocznicę urodzin Chopina, to - jak twierdzą znawcy tematu - jeszcze zgromadził na starcie wyjątkowo mocną ekipę. Zresztą jest o co walczyć: na zwycięzcę czeka 30 tys. euro, złoty medal, wieniec laurowy, a także - i to tegoroczna nowość - występy z towarzyszeniem Nowojorskich Filharmoników (29 października w warszawskiej Filharmonii Narodowej i 4 stycznia 20111 roku w Lincoln Center w Nowym Jorku). Prócz tego muzyków czeka wiele nagród pozaregulaminowych: Towarzystwa im. Chopina, Polskiego Radia, rektora Uniwersytetu Muzycznego i specjalna nagroda Krystiana Zimermana (zwycięzca edycji w 1975 roku) w wys. 12 tys. euro za najlepsze wykonanie sonaty. Na razie przed nami trzy tygodnie muzycznych emocji. Finał 23 października.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Kolejna edycja Konkursu Chopinowskiego - Polska Times

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie