Kolejna wymiana kadr w lubelskiej skarbówce

Sławomir Skomra
Udostępnij:
Tymczasem urzędnicy zwolnieni w 2006 roku pozywają skarb państwa.

Minister finansów w rządzie PiS wymienia kadry w podlegających mu służbach.

Na pierwszy ogień poszła Służba Celna. Izbą Celną w Białej Podlaskiej, która działa na lubelskim odcinku granicy, od kilku dni nie kieruje już Remigiusz Woźniak. Zastąpił go Waldemar Chaba, dotychczasowy szef celników w Przemyślu.

Urzędem Kontroli Skarbowej w Lublinie, czyli specsłużbą podatkową, nie kieruje już Tomasz Maruszewski. Zastąpiła go pełniąca obowiązki dyrektora Małgorzata Makowska.

Teraz izby
A to dopiero początek, bo resort finansów właśnie wziął się za izby skarbowe.

Minister Szałamacha zdążył już wymienić dyrektorów izb w 10 miastach: Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach, Łodzi, Szczecinie, Rzeszowie, Białymstoku i Olsztynie. W wielu przypadkach dotychczasowych szefów izb zastąpiły osoby, które kierowały nimi w latach poprzednich rządów PiS. Tak się stało np. w Białymstoku, gdzie nowym dyrektorem został Wojciech Orłowski.

Zmiany w organach podatkowych dopiero się zaczynają. Lada dzień stanowiska stracą kolejni dyrektorzy izb, w tym Tadeusz Gawda z Lublina.

- Nie zapadły żadne decyzje dotyczące dyrektora Gawdy - poinformowało nas w piątek biuro prasowe Ministerstwa Finansów.

Ale odwołanie jest kwestią czasu, a zaraz po zmianie dyrektora izby zacznie się odwoływanie naczelników urzędów skarbowych.

- Nic nadzwyczajnego. Tak jest zawsze przy zmianie rządów - mówi nam jeden z pracowników lubelskiej skar-bówki.

PO szybko zapomina
Opozycja sejmowa krytykuje poczynania PiS, a posłanka Platformy Obywatelskiej, była wiceminister finansów Izabela Leszczyna w mediach wprost nazywa to „czystkami” i twierdzi, że „odwołuje się propaństwowców”.

Posłanka Leszczyna zapomina jednak o tym, jak przebiegała wymiana kadry w 2007 i 2008 roku, gdy władzę w kraju przejęła koalicja PO - PSL. I też zaczęła się wielka wymiana kadr.

Studium przypadku

Przykładem takich działań jest właśnie kariera Tadeusza Gawdy. Jeszcze w 2005 roku był naczelnikiem Urzędu Skarbowego w Biłgoraju. Stracił stanowisko za czasów rządów PiS. Gawda (jak wielu innych urzędników) poszedł ze sprawą do sądu, bo uważał, że został zwolniony niesłusznie. Ostatecznie przegrał.

Kiedy zaczęli rządzić Platforma i ludowcy, Gawda wrócił do skarbówki i to od razu na stanowisko dyrektora lubelskiej Izby Skarbowej.

- Nie zacznę swoich rządów od czystek. Będę natomiast przyglądał się pracy podległych sobie ludzi - zapowiadał dziennikarzom w marcu 2008 roku.

Jednak niedługo później pracę straciło czterech jego zastępców „odziedziczonych” po poprzedniej ekipie i szybko wymieniono naczelników urzędów skarbowych na Lubelszczyźnie.

„Wielka afera”

Zwalnianie urzędników może się jednak źle skończyć dla zwalniających

To z kolei pokazuje przykład Roberta Sienkiela. Był naczelnikiem III Urzędu Skarbowego w Lublinie przez 11 lat, do 2006 roku, do nastania rządów PiS. Został odwołany kilkanaście dni po tym, jak w jego urzędzie przeprowadzono kontrolę. Na podstawie jej wyników prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące korupcji.

- Nowy naczelnik zasugerował, że mógłbym pomóc w zbieraniu haków na jego poprzednika. Odmówiłem, więc stałem się ofiarą - mówił nam niedawno Sławomir Borzęcki, zastępca Sienkiela, którego prokuratura też wzięła na celownik.

Śledczy dowodów na przyjmowanie łapówek przez Sienkiela i Borzęckiego nie znaleźli, ale prokuratura - opierając się na wynikach kontroli - uznała, że obaj mogli dopuścić się innych przestępstw. Naczelnik miał otoczyć szczególną opieką kilka dużych lubelskich firm i traktować je łagodniej przy egzekwowaniu podatków.

W zeszłym roku, po 7-letnim procesie Sienkiel i Borzęcki zostali uniewinnieni, a sąd uznał, że kontrolerzy nie analizowali wszystkich dokumentów, nie do końca się na tym znali, a koordynator całej kontroli zeznał, że większość informacji, które znalazły się w protokole, pochodziła od jego przełożonych, którzy nie brali udziału w kontroli.

- Uzasadnienie sądu jest miażdżące - mówi dziś Sienkiel. - Straciłem w sądach siedem lat i nikt po tym wszystkim nie powiedział „przepraszam” ani nie pomyślał o tym, żeby mi i koledze wynagrodzić te lata - dodaje.

Walka o pieniądze
Dlatego Robert Sienkiel i Sławomir Borzęcki w październiku tego roku złożyli w lubelskim sądzie wniosek, domagając się odszkodowania i zadośćuczynienia.

Borzęcki: - Wysokość odszkodowania ustali sąd. Ja wnioskuję o 200 tys. zł zadośćuczynienia, a pan Sienkiel o 250 tys. zł. Oczywiście będzie płacił Skarb Państwa. Czekamy na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy. Złożyłem też wniosek o zwolnienie mnie z opłat sądowych. To 10 tys. zł, a nie mam takich pieniędzy.

Kolejne zmiany
Skarbówka to niejedyny obszar, w którym PiS wymieni kadry.

W najbliższym czasie spodziewane jest odwołanie kuratora oświaty Krzysztofa Ba-bisza (PO). Największe szanse na to stanowisko ma Marek Błaszczak, dyrektor SP nr 28 w Lublinie, w latach 2006 - 2008 za rządów PiS lubelski kurator oświaty.


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
far
a jaki prawnik przyjdzie tu pracować za 2 tys.
j
jewka33
nowej zmiany, w skarbowce siedzą ludzie z przypadku; skonczylo np. nauki polityczne dorobilo jakies gowniane podyplomowki i zajmuje miejsce ekonomistom , prawnikom; wymienić cala kadrę kierowniczą to konieczność
c
ciekawski
Już byli ludzie z SLD, PO, PSL też już był? No to teraz pora na PiS. Nihil novi sub sol
Dodaj ogłoszenie