MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Konduktorze łaskawy, byle nie do...

Jan Pleszczyński
Jan Pleszczyński
Jan Pleszczyński Archiwum
Jeśli dobrze ogarniam sytuację, wygląda ona mniej więcej tak: sondaże wskazują, że pani prezydent Warszawy zostanie odwołana, bo zbyt dużo warszawiaków pójdzie na referendum. Ale gdyby teraz odbywały się wybory, to pani prezydent wygrałaby w cuglach, dystansując konkurentów o kilka długości. Czyli pani prezydent jest beznadziejna, ale inni jeszcze bardziej beznadziejni. Kafka by tego lepiej nie wymyślił. A to jest rzeczywistość, niestety. Jak w przedszkolu: na złość mamie niech mi uszy zmarzną.

Na dodatek, chyba tylko po to, żeby było jeszcze weselej, partyjni koledzy pani prezydent myśleli, myśleli i w końcu wymyślili, że referendum należy zbojkotować, bo to polityczna hucpa. Może i hucpa, ale zgodna z demokratycznymi procedurami, więc tę hucpowatość wypadałoby wykazać w głosowaniu. Swoją drogą, ileż trzeba mieć pychy, by sądzić, że ludzie będą wsłuchiwać się w przemyślenia partyjnych liderów. I jak bardzo być naiwnym. Nie te czasy. Politycy naprawdę żyją w innym świecie. Więc jeśli Hanna Gronkiewicz-Waltz straci stanowisko, będzie to zawdzięczać w głównej mierze swoim partyjnym kolegom, a nie woli mieszkańców stolicy.

Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, to do publicznej debaty o przyszłości Warszawy wzywa panią prezydent jeden z wielu chętnych na zajęcie jej fotela. I znowu ręce opadają. Bo niby dlaczego urzędująca pani prezydent ma dyskutować właśnie z prof. Glińskim? Chyba tylko dlatego, że tym razem na "odcinek warszawski" rzucił go jego polityczny mocodawca. Innych powodów nie widzę. Znowu pycha - tym razem profesorska.

Nie mam specjalnego sentymentu do Hanny Gronkiewicz-Waltz. Mocno mi podpadła w 1995 roku, gdy wystartowała w wyborach na prezydenta Polski, co oczywiście zakończyło się, bo nie mogło być inaczej, katastrofą. Podpadła, bo wtedy miałem wrażenie, że swoim kandydowaniem przyczyniła się do zwycięstwa Aleksandra Kwaśniewskiego. Wprawdzie z perspektywy czasu ten wybór okazał się całkiem udany, ale jakaś niechęć we mnie pozostała.

Na szczęście nie mieszkam w Warszawie więc nie wiem, czy Hanna Gronkiewicz- -Waltz jest dobrym prezydentem czy beznadziejnym. Ale wiem, że na drugą kadencję została wybrana już w pierwszej turze - niewielu prezydentom wielkich miast się to udało. Więc zastanawiam się, czy naprawdę w ciągu trzech lat można przepoczwarzyć się z kogoś bardzo kompetentnego w kogoś beznadziejnego?

Już dawno temu Ryszard Rynkowski śpiewał: "Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy". Prorok jakiś, czy co?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski