18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Koniec legendy Jaruzelskiego wybawcy narodu

RedakcjaZaktualizowano 
Wkrótce dzienniki gen. Wiktora Anoszkina będzie mógł czytać każdy, kto zechce. Wiedza w nich zawarta obala wersję historii, jaką przedstawiają autorzy stanu wojennego

Cztery małe czerwone zeszyty są jak bomba zegarowa. Wiedza, jaką zawarł w nich gen. Wiktor Anoszkin, adiutant marszałka Wiktora Kulikowa, obala legendę, jaką od 28 lat budowali generałowie Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak i Florian Siwicki. I w jaką uwierzyła połowa polskiego społeczeństwa z niektórymi wybitnymi działaczami demokratycznej opozycji na czele.

Zgodnie z tą legendą 13 grudnia 1981 r. nie pogrzebał polskich nadziei i szans na budowę wolnego społeczeństwa, nie przekreślił szans na odrodzenie narodowe według wartości odrzucanych przez komunizm, ale chronił nas przed narodową tragedią i krwawą łaźnią, jaką szykowali nam Sowieci. Używając słów gen. Jaruzelskiego: był wyborem mniejszego zła.

Z dzienników gen. Wiktora Anoszkina wynika, że było zupełnie odwrotnie. Generał Jaruzelski nie tylko nie chronił nas przed katastrofą, jaką była obca interwencja, ale wręcz o nią zabiegał. Nie tylko więc nie zapobiegał tragedii, ale wręcz sprowadzał na miliony ludzi ogromne niebezpieczeństwo. Bo choć sowieccy generałowie i członkowie politbiura konsekwentnie odmawiali interwencji, to przecież proszeni przez Jaruzelskiego wreszcie mogli zmienić zdanie.

Dokument przeciw słowu
Do tej pory historycy i dziennikarze mieli do czynienia tylko z dowodami pośrednimi. Stenogramy z posiedzenia Komitetu Centralnego KPZR dowodzą, że 10 grudnia 1981 r. przywódcy ZSRR rozmawiali o prośbie gen. Jaruzelskiego, który domagał się pomocy Armii Czerwonej w rozprawieniu się z solidarnościową kontrrewolucją. Choć Michaił Susłow, Andriej Gromyko, Dmitrij Ustinow czy Jurij Andropow jasno mówili, że wojska sowieckie nie przekroczą granicy PRL, to jednak nie było dowodu, który potwierdzałby, że gen. Jaruzelski takie prośby składał. Sam autor stanu wojennego do tej pory zaprzeczał i mówił, że nigdy takich zabiegów nie czynił. To się zmieniło.

Dzięki Dariuszowi Jabłońskiemu, reżyserowi serialu "Gry wojenne", dzienniki gen. Anoszkina są w Polsce. Rosyjski generał przekazał mu je w ramach transakcji wymiennej. Co w zamian oddał reżyser, pozostaje tajemnicą. W każdym razie w tej sprawie obaj spisali dość szczegółową umowę.
Wczoraj Jabłoński oficjalnie zapowiedział, że przekaże dzienniki do jednego z polskich archiwów. Wymienił trzy: Archiwum Akt Nowych, Centralne Archiwum Wojskowe oraz Instytut Pamięci Narodowej.

- Przekażemy temu, kto zagwarantuje, że od pierwszego dnia będą one w pełni dostępne - mówił Jabłoński.

To oznacza, że zapisy rozmów gen. Jaruzelskiego z marsz. Kulikowem wejdą do powszechnego obiegu. Każdy historyk czy publicysta piszący o stanie wojennym będzie musiał się na nie powołać. Trzeba będzie dokonać dużych ekwilibrystycznych zabiegów, by znając zapiski adiutanta marszałka Kulikowa, napisać, że Jaruzelski jest polskim bohaterem. - Ta legenda nie skończy się oczywiście z dnia na dzień - mówi historyk prof. Wojciech Roszkowski. - Ale kolejne audycje telewizyjne, książki i teksty prasowe będą zmieniać świadomość społeczeństwa o roli, jaką w najnowszej historii odegrał gen. Jaruzelski.

Na niekorzyść generała będzie świadczył fakt, że nie dysponuje on żadnymi dokumentami potwierdzającymi jego wersję wydarzeń z 13 grudnia 1981 r. Jego słowa historycy będą konfrontować z dokumentem.
I to nie byle jakim, bo robiąc notatki, gen. Anoszkin nie pisał dziennika dla potomnych, ale rejestrował rozmowy na potrzeby marszałka Kulikowa, jednej z najważniejszych osób w ZSRR. Chcąc przypomnieć sobie treść odbytych rozmów, sięgał właśnie do zapisków adiutanta. O pomyłkach nie mogło tu być mowy.

Komu bardziej wierzymy
Oczywiście już pojawiły się próby podważenia wiarygodności zapisków. Generał Jaruzelski mówił o "jakichś notatkach". Wczoraj w rozmowie z "Polską" gen. Kiszczak przekonywał, że Anoszkin nie uczestniczył w żadnej rozmowie Kulikowa i Jaruzelskiego. - Mógł notować relację marszałka Kulikowa, ale to już nie jest relacja z pierwszej ręki - mówił gen. Kiszczak.

Trudno sobie wyobrazić, by marszałek Kulikow własnemu adiutantowi przedstawiał fałszywą wersję wydarzeń. Zwłaszcza że z zapisków miał sam korzystać. Takie rozumowanie rozzłościło jednak byłego szefa aparatu bezpieczeństwa.

- To w końcu komu pan wierzy? Kulikowowi czy Jaruzelskiemu? Anoszkinowi czy mnie? Rosyjskim czy polskim generałom? - pytał poirytowany gen. Kiszczak. Ale on wie, że najbardziej wiarygodne są dokumenty. Te przemawiają przeciwko autorom stanu wojennego.

Po co był stan wojenny
Dzienniki gen. Anoszkina, choć obalają wersję "mniejszego zła", to jednak nie odpowiadają na pytanie, dlaczego gen. Jaruzelski zdecydował się na zdławienie Solidarności.

Członkowie sowieckiego politbiura poważnie rozważają wariant, wedle którego władzę w Polsce przejmuje Solidarność. Nie mówią o tym jak o katastrofie, ale o jednym z realnych scenariuszy. Nie przygotowują na tę okoliczność inwazji na Polskę. Myślą o nowej sytuacji, w jakiej znajdzie się blok wschodni.

O zagrożeniu mówi Kulikowowi natomiast Jaruzelski. Roztacza wizję Polski wychodzącej z Układu Warszawskiego. To właśnie generał prowokował Solidarność do coraz radykalniejszych rozwiązań. To ludzie Solidarności byli bici w Bydgoszczy, to SB podrzucała truciznę, broń i prowokowała część strajków.

- Solidarność zwykle tylko reagowała na działania władz - przyznaje prof. Roszkowski. - W kierownictwie związku dominowały nastroje samoograniczania żądań - dodaje.

Do odpowiedzi na pytanie, dlaczego generałowie wprowadzili stan wojenny, zbliżył nas wczoraj gen. Kiszczak. W rozmowie z "Polską" wyliczał, co stało się z przywódcami państw socjalistycznych, którzy nie powstrzymali kontrrewolucji.

- Premier Imre Nagy, który w 1956 roku stanął na czele Węgrów broniących się przed Armią Czerwoną, dwa lata później został powieszony - mówił Kiszczak. - Premier Czechosłowacji Aleksander Dubczek w 1968 r. był wieziony na rozmowy do Moskwy z workiem na głowie. Chciałby pan, aby nas spotkał ten sam los? Aby mnie i Jaruzelskiego radzieccy powiesili? - pytał wzburzony generał.

O tym, jak bardzo Jaruzelski bał się takiego scenariusza, mówi w "Grach wojennych" gen. Anatolij Gribkow, szef sztabu wojsk Układu Warszawskiego. Opisując spotkanie Jaruzelskiego i Kani z Ustinowem i Andropowem w Brześciu, mówi, że obaj byli szarzy ze strachu.

Bali się, że gdy wejdą na pokład samolotu, na ręce zostaną im założone kajdanki. A potem odlecą na Syberię. Gribkow mówi to z ironią, ale zagrożenie musiało być realne. Sowieccy generałowie ufali ekipie Jaruzelskiego, dopóki ta była w stanie poradzić sobie z Solidarnością. Jeśli okazałaby się zbyt miękka, zostałaby wymieniona. W 1981 r. nie było jeszcze nikogo, komu Kreml ufałby bardziej niż Jaruzelskiemu. Ale generał nie mógł mieć pewności, że Sowieci kogoś znajdą lub uznają, że lepiej dogadać się z Solidarnością.

Mariusz Staniszewski

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Materiał oryginalny: Koniec legendy Jaruzelskiego wybawcy narodu - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 12

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rudy-102

Ja nie uważam generała Jaruzelskiego za bohatera zrobił to musiał ,zaś co niektórzy nie mający wiedzy o tamtym czasie bo są zbyt młodzi albo coś chcą osiągnąć.A świadczy to że ich mózgi spuchły z naiwności ,głupoty bo nie widzą że w tamtym czasie wojska sowieckie tu w Polsce stacjonujące miały podwyższoną gotowość bojową ,że na wschodniej granicy zaraz za miedzą jednak stały odwody wojsk sowieckich bo te widzieli Polacy wracający od sowietów z zaproszeń od rodzin bo grubo ponad setka czołgów zwidem omamem przy granicy na wagonach kolejowych być nie mogła a czy mieszkańcy nadgranicznych wsi słysząc huk odpalanych silników też mieli kłopoty ze słuchem a to że wojska NRD deklarowały wkroczenie to też są na to dokumenty a Czesi tylko zacierali ręce chcąc się odwdzięczyć !Ale jest jeszcze jeden argument tylko naiwny-idiota uwierzy w jakieś zapiski komunistycznego sowieckiego generała który nauczony kłamstwa ,propagandowego i dziś jeszcze chciałby coś ugrać ,ktoś zapyta a co ? a choćby skłócenie społeczeństwa jego podział ! a dokumenty o naiwni ostatnio pokazano w telewizji w nocy program o światowej sławie sowieckich fałszerzach ,zresztą kto przy zdrowych zmysłach wierzy ruskiemu politrukowi w jakieś czyjeś zapiski .I nie piszę tego by bronić kogokolwiek z tamtej władzy bo komuchów nie tolerowałem ,ale prawda to co innego i tej trzeba spojrzeć w oczy bo Ukraińcy do dziś mówią że z Banderą walczyli o wolną Ukrainę a z hasłem mordować lachów gwałcić i palić ruszali na polskie wsie i nie długo każą i o tym zapomnieć ? a Katyń i inne miejsca mordu też się wypierali ruscy generałowie którzy dziś mają być autorytetami trzeba być dobrze walniętym w głowę by w takie teorie wierzyć .Nauczmy się należycie oceniać tak historię jak i ludzi emocje tu nie są dobrym doradcą ale by oceniać trzeba choć odrobinę wiedzy i dostęp do archiwów choćby sowieckich ! tylko czemu oni ruscy decydenci zabraniają do nich dostępu ?Więc czemu ktoś tu karze wierzyć jakiemuś ruskowi ?.A Kukliński tak dla jednych może być bohaterem ale inni mogą uważać go za zdrajcę tylko nasuwa się pytanie co Ameryka zrobiła z jego informacjami by pewnym posunięciom przeciwdziałać a NIC bo zachodowi zależało by się nie wtrącać i zostawili nas samemu sobie bojąc się interwencji i konfrontacji o Michniku tu wspominać nie warto bo powinien zostać wydalony do swego kraju już dawno temu !.

j
jan

dziekowac Panu Najwyzszemu, że Polskę ominęła wojna domowa a kwestja dotycząca generała nie będzie rozstrzygnięta jeszcze ze 200 lat, tak jak nie jest rozstrzygnięte, czy Powstanie Warszawskie było klęską czy sukcesem Polaków.

e
emeryt

Oglądałem wczoraj program Tomasza Lisa który gościł gen. Jaruzelskiego.
Ciekawe pytanie redaktor postawił telewidzom: jak oceniają działalność generała dla dobra Polski.
85% głosów było na tak zaś 15 nie. Warto więc pamiętać co myśli większość naszych rodaków którzy obecnie mają wolność i demokrację (nie mylić z prawem i sprawiedliwością).

r
robotnik

Do "js",aberracje umyslowa to masz Ty niestety,zapominasz ze w Polsce bylo 300tys. zolnierzy radzieckich wiec nie musieli "wchodzic", nie wiem ile masz lat bo ja 59 i dokladnie wszystko pamietam,wojna domowa gdyby nie stan wojenny na 100% by byla,wiec nie obrazaj tych co uwazaja inaczej.

J
JADE

reżyser dostał w zamian zapiski śp. Kuklińskiego...

r
robotnik

Chwala i czesc gen. Jaruzelskiemu a OSZOLOMOM NA POHYBEL.

e
esbek

proszę, uwierzmy towarzyszowi Jaruzelskiemu, przeciez to nasz największy komunistyczny bohater. jeśli mu nie uwierzymy, to będziemy musieli powiedzieć , że to mały nikczemny tchórz, zdrajca i zbrodniarz. A przecież tego nie chcemy. Przecież wierzy mu Kwaśniewski, symbol lewicy.

T
Tadeusz

Czy te paiery z ipn mają dowodzic o czyjejś winie ??? tak chce ipn /po raz kolejny w grudniu/ ale jeżeli mają mowic o winie to niech to rozsadzi sąd a już z tych plotek to najlepiej iść do kibla.

A
Al

W końcu Jaruzelski będzie oceniany za to kim był naprawdę: politrukiem, karierowiczem wysługującym się obcemu mocarstwu

E
Emoryt

To co zrobił reduktor od sitka Lis to żenujący popis włażenia komunie do garnka z zupą! Niechby zaprosił Hitlera i Stalina aby mówili o swojej misji zabijania w ime Polskiej nędzy i bryndzy pod okupacja sowiecką!

r
rych

Heh, spieszmy sie sadzic "bohaterow", tak szybko upadaja...

J
Jan Osik

Faktycznie,Sowieci dogadali by sie z Solidarnoscia,stawiajac ja w sytuacji bez wyjscia.Czyli:zakrecone korki z gazem.Jaka to skuteczna bron przekonala sie niedawno Ukraina.W 1981 roku ,a zima byla sroga,wystarczylyby z dwa tygodnie bez gazu i wladze Solidarnosci uczylyby sie jezyka rosyjskiego,szybciej niz nam sie wydaje.I na kolanach szlyby do Moskwy.Rosjanie im tego zaoszczedzili,zostawiajac na stanowisku Jaruzelskiego.Dlatego 8 lat pozniej mogly nastapic zmiany w calym blok wschodnim.Niech sie zastanowia obecni beneficjenci prawicowi z tamtych czasow,gdyby komuna oddala wladze w 19981 roku,to czy dzisiaj tak pieknie wygladaly ich kariery.Umoczyliby sie w wspolprace z Rosjanam i bylby po ptakach.....

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3