reklama

Konsekwencje instalacji z wypreparowanych zwierząt

Mariusz GrabowskiZaktualizowano 
<br>Praca Maurycego Gomulickiego "Sierotka" powstała w 1997 roku
Praca Maurycego Gomulickiego "Sierotka" powstała w 1997 roku Materiały prasowe
Benedyktyńską wręcz pracę wykonał Adam Mazur, kurator wystawy "Schizma", która ruszyła właśnie w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej. To pierwsza na taką skalę próba pokazania sztuki lat 90., sztuki czasów "granicznych", rozciągających się między PRL-em a III RP.

Nie bez powodu ekspozycja zwie się "Schizma". To właśnie wtedy doszło do przewartościowania nie tylko w sposobie dotychczasowego myślenia o dziele artystycznym, ale i w sposobie przedstawienia go odbiorcy.

Ale ta wystawa ma też inny walor. Jednym z nich jest choćby brak konfrontacji między sztuką "młodą" i "starą", który przez dziesięciolecia wyznaczał oś artystycznych podsumowań. Zamiast starcia zbuntowanych młodzików, którzy spychają artystycznych starców w zapomnienie, "Schizma" stara się pokazać kulisy sztuki ostatnich lat.

Dlatego łzy ronić mogą ci, dla których artystyczny kosmos polskiej sztuki wyznaczają nazwiska Starowieyskiego, Tarasina czy Nowosielskiego. Wypadli z peletonu prezentowanych twórców zapewne z powodu przynależności do ówczesnego mainstreamu i ciągnącej się za nimi aury akademizmu. W "Schizmie", programie swoistej "archeologii współczesności", zastąpili ich zatem awangardziści.

A twarzą owej zbuntowanej epoki jest Katarzyna Kozyra. Już nazwy uprawianych przez nią dziedzin wskazują, jak wielkie zmiany nastąpiły w hierarchii ważności ówczesnych artystów. Oprócz rzeźby Kozyra zajmuje się bowiem fotografią, wideo i sztuką instalacji.

Złośliwcy dopowiedzą, że mało kto jednak kiedykolwiek widział rzeźbiarkę z dłutem w ręku. I faktycznie, do świadomości publiki fakt jej istnienia dotarł w 1993 roku, gdy zaprezentowała pracę dyplomową "Piramida zwierząt", ustawione jedno na drugim spreparowane ciała konia, psa, kota i koguta. Wedle założeń praca traktowała o uwikłaniu ludzi w przemysłowy proceder mordowania zwierząt. Ale przeciętny zjadacz chleba, bombardowany przez media "artystycznym skandalem", odbierał ją jako apokaliptyczny obraz tego, do czego mogą się posunąć artystyczni zwyrodnialcy.

Fenomenowi społecznej recepcji "Piramidy zwierząt" warto by poświęcić oddzielną monografię. Faktem jest jednak, że do świadomości Polaków właśnie wtedy dotarł fakt, że coś w sztuce zmieniło się od czasu, gdy oglądali płótna Matejki w trakcie szkolnej wycieczki w muzeum. I że trzeba zmierzyć się z owym novum, choćby wszyscy wokół bębnili o zdegenerowanej Kozyrze, która zaszlachtowała Bogu ducha winne zwierzaki, aby dać upust krwawej artystycznej wizji.

Dlatego w CSW zawisła też "Olimpia" (1996), zdjęciowy zapis walki artystki z chorobą nowotworową. Jej powstaniu towarzyszyła idea przywróceniu godności schorowanemu ludzkiemu ciału. Na fotografii artystka spoczywa nago na sofie, w pozie Olimpii z obrazu Édouarda Maneta z 1863 roku. Zamiast modelki widzimy ogoloną i wycieńczoną pacjentkę oddziału onkologicznego, wydaną na pastwę męskich spojrzeń. To zresztą niektórym co bardziej wyrywnym krytykom dało pretekst do okrzyknięcia "Olimpii" feministycznym credo.
Organizatorzy "Schizmy" deklarują, że przyświecała im myśl oczytania "pod włos" historii polskiej sztuki lat 90. W świetle owego rewizjonistycznego podejścia doskonale widać dokonania innego gniewnego z tamtych lat, a mianowicie Artura Żmijewskiego.

Podobnie jak Kozyra wywiódł się ze słynnej Kowalni, czyli pracowni rzeźby Grzegorza Kowalskiego warszawskiej ASP, i podobnie jak ona zdradził rzeźbę na rzecz wideo i ciekawości do ludzkiej golizny (wszechobecna nagość u twórców ostatnich dwudziestu lat to ich znak rozpoznawczy).

Na artystyczne salony wkroczył w 1996 roku dziełem "Ja i AIDS", kilkuminutowym filmikiem o dwóch nagich mężczyznach, którzy zderzają się ze sobą w przestrzeni sali gimnastycznej. Wieloznaczność tytułu wskazuje na to, że rzecz trzeba rozpatrywać nie jako pokaz tężyzny fizycznej aktorów, lecz bardziej jako profilaktykę w kwestii seksu.

Odsuwając żarty na bok, nie sposób nie zauważyć, że to właśnie Żmijewski wywindował sztukę wideo na dzisiejsze wyżyny. Artysta ma zresztą na koncie także wielką batalię ze strażnikami tzw. narodowej moralności.

Gdy w 2000 roku pokazał kilkuminutowy filmik "KR WP", na którym golusieńcy żołnierze maszerują w takt wojackiej przyśpiewki "Godzina szósta, minut trzydzieści", wokół rozległo się oburzenie. Choć artysta bronił się, że chciał pokazać męskie ciało pod materią opresywnego munduru, dla większości krytyków był po prostu tym, który skandalem chciał wywołać kolejną debatę o społecznej roli estetyki.

Wycieczka po "Schizmie" kończy się z latami 90., ale nawet laikowi nie umknie fakt, że wszystkie zrodzone wówczas kierunki w rodzimej sztuce mają swoje kontynuacje dziś. Wystarczy zajrzeć do pierwszej z brzegu galerii w Polsce. Ta historia wciąż pisze swoje zakończenie, choć pojawiają się nowi twórcy, choćby fetowany przez krytyków malarz Wilhelm Sasnal, którzy szukając inspiracji, celowo omijają lata 90. Ale to opowieść na zupełnie inna okazję.

Praca Maurycego Gomulickiego "Sierotka" powstała w 1997 roku

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Konsekwencje instalacji z wypreparowanych zwierząt - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
kontenta

:)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3