Kopacz: Po ciężkiej kampanii zdobyliśmy ponad 24 proc. poparcia. Dziś notowania PO są niższe

Dorota Kowalska
Kopacz: Lojalność, zarówno w życiu prywatnym jak w polityce się opłaca
Kopacz: Lojalność, zarówno w życiu prywatnym jak w polityce się opłaca Fot. Grzegorz Jakubowski
O sytuacji w Platformie Obywatelskiej, nowym jej szefie, o stu dniach rządów Beaty Szydło i o tym, czy Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 roku - mówi była premier Ewa Kopacz w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Pani premier, nie czuje się Pani przegrana?
Nie, w życiu.

A może przyjęła Pani złą strategię? Powtarzała Pani w kampanii: „Ja jestem liderem, biorę odpowiedzialność na siebie”. Może trzeba było tę odpowiedzialność rozłożyć na cały zespół?
Nie, to byłoby tchórzostwo. Tchórzostwem jest rozkładanie odpowiedzialności na innych. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Jeśli jest lider, to odpowiada za wszystko, bierze na siebie oczywiście splendor sukcesu, ale odpowiada również za porażki.

I dlatego nie chciała Pani startować w wyborach na przewodniczącego Platformy? Bo jednak wydawało się, że powalczy Pani z Grzegorzem Schetyną o miano lidera PO.
To był taki długofalowy plan, jak pani wie, pełniącym obowiązki szefa Platformy byłam przez rok po odejściu przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Nie był to oczywiście wybór łatwy. Powiem szczerze, między „tak” a „nie”, nie miałam „może”, nie miałam czasu na zastanowienie. Podjęłam tę decyzję wiedząc, że nie będzie łatwo, bo to był ciężki rok, po siedmiu latach rządów PO i ze względu czekające nas potrójne wybory. Ale doszłam do wniosku, że polska kobieta wiele potrafi i jeśli ktokolwiek ma powalczyć o sensowny wynik PO, zapanować nad rządem, realizować obietnice zgłoszone podczas exposé, to może to zrobić właśnie kobieta. Zdecydowałam się więc przyjąć propozycję Donalda Tuska.

Ale po przegranych wyborach wycofała się Pani z walki.
Po przegranych wyborach doszłam do wniosku, że ten rok, po pierwsze, był bardzo ciężkim rokiem, po drugie - po drodze miałam starcie o szefostwo klubu i wiedziałam, że arytmetyka jest bezwzględna, a arytmetyka decyduje w układach politycznych.

Lech Wałęsa, jak każdy człowiek miał lepsze i gorsze chwile, ale powtórzę - dla mnie jest przede wszystkim bohaterem

Była Pani zdziwiona rezygnacją Tomasza Siemoniaka ze startu w tych wyborach? Dla wielu to było spore zaskoczenie.
Mnie to również zaskoczyło, aczkolwiek 15 minut przed konferencją, na której wicepremier Siemoniak poinformował, że rezygnuje z ubiegania się o fotel przewodniczącego Platformy, dostałam od niego esemesa. Ale przeczytałam go dopiero po konferencji prasowej. Było mi trochę żal i smutno z tego powodu, bo miał duże szanse.

Nie czuła się Pani przez niego w pewnym sensie oszukana? Mówiło się, że Tomasz Siemoniak trzyma Pani stronę, nie chciał startować w wyborach na szefa PO, kiedy Pani startowała.
Nigdy nie staram się szukać winy w innych osobach. To była decyzja Tomasza Siemoniaka, uszanowałam ją. Aczkolwiek żałowałam, że tak postąpił. Warto się weryfikować. Ja, nawet wtedy, kiedy wiedziałam, że przegram walkę o przewodniczenie klubowi parlamentarnemu PO, a wiedziałam o tym już w nocy, jednak wystartowałam.

Skąd Pani wiedziała? Usiadła nad zeszytem z długopisem w ręku i liczyła, kto na Panią zagłosuje, a kto nie?
Po rozmowach z ludźmi, którzy ze mną współpracowali, za co im bardzo dziękuje, bo nie opuścili mnie do końca - wiedziałam, jak się maja sprawy. Te osoby przynosiły mi informacje, że cześć tych, którzy deklarowali, iż na mnie zagłosują, przeszło na drugą stronę. I wiedziałam o tym o godz. 3.00 w nocy.

Wiedziałam, że przegram walkę o zostanie przewodniczącym klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. To był trudny dzień, bo musiałam wyjść na mównicę i złożyć dymisję mojego rządu, a jednak w tych wyborach wystartowałam.
Brutalna strasznie ta polityka, prawda?
Brutalna, brutalna, ale jestem w niej 15 lat i mam grubą skórę.

Nie ma sentymentów? Nie ma lojalności?
Lojalność się opłaca. Ja jestem w życiu lojalna i wiedzą to również moi koledzy z partii. Zawsze byłam lojalną osobą, tak w stosunku do szefów Platformy, jak i w stosunku do programu, do samej partii. I taka lojalność, zarówno w życiu prywatnym, jak i w polityce się opłaca.

Co Pani myśli, jeśli słyszy głosy oskarżające właśnie Panią o porażkę Platformy? Czuje się Pani winna? Zrobiłaby Pani coś dzisiaj inaczej?
Po objęciu przeze mnie kierownictwa Platformy i funkcji premiera, do maja 15 roku, choć z wahaniami, notowania PO rosły, a przynajmniej były wyrównane w stosunku do PiS. Nikt nie może zaprzeczyć, że załamanie notowań przyszło w czerwcu, po przegranej w wyborach prezydenckich. Startowałam do kampanii parlamentarnej z trzeciego miejsca za partią Kukiza. Po ciężkiej kampanii zdobyliśmy ponad 24 proc. poparcia. Dziś te notowania są niższe.

Jak Pani tak analizuje z perspektywy tych kilku miesięcy, co właściwie zadecydowało o waszej klęsce wyborczej? Wszyscy mówią, że przegrana w wyborach prezydenckich Bronisława Komorowskiego, ale przecież nie tylko to.
Nie tylko. Ten rok, to był okres bardzo ciężki, próbowaliśmy odbudować kontakt z wyborcami, odczytywać ich oczekiwania. Ale pamiętajmy, to było siedem lat naszych rządów - nie zawsze dobrych dla wyborców decyzji, aczkolwiek dla nas koniecznych i odpowiedzialnych. To były również rządy, w których nie staraliśmy się być populistyczni, ale wręcz dbającym zarówno o stan finansów publicznych, jak i stan gospodarki. I dochodzę do wniosku, że człowiek dopiero wtedy to docenia, kiedy przekłada się to na zawartość jego kieszeni. Dzisiaj wygrywają, jak pokazał czas, ci, którzy są skrajnymi populistami, którzy obiecują, potem nieuczciwie nie dotrzymują słowa, jak to robi w tej chwili Prawo i Sprawiedliwość. Są populistami i potrafią zaszczepić w ludziach taką nadzieję, że wszyscy będą zdrowi, szczęśliwi i bogaci. A tak nie jest.

Mam zatem rozumieć, że to sto dni rządu Beaty Szydło ocenia Pani negatywnie?
To sto dni spełnionych obaw i niespełnionych nadziei. Spełniły się przecież obawy, co do radykalizacji w polityce, spełniły się obawy, co do odchodzenia do standardów europejskich, spełniły się wreszcie obawy, co do osłabienia naszej pozycji na arenie międzynarodowej. Są też niespełnione obietnice o nowej jakości w polityce i nowych twarzach w samym rządzie. Tymczasem pojawiły się w nim twarze, które były skrzętnie skrywane - Macierewicz, Kamiński, Ziobro dzisiaj są szefami resortów. Niespełnione obietnice to wszystko to, o czym z taką pasją mówiła pani premier w kampanii wyborczej, a więc po 500 złotych na każde dziecko. Dzisiaj okazuje się, że jedynacy nie mają szczęścia. Ich akurat PiS nie lubi. Teraz będzie od drugiego dziecko 500 złotych dla rodziny.

Obietnica bezpłatnych leków dla naszych seniorów po 75 roku życia kończy się tym, że 125 milionów zapisanych w budżecie państwa pozwoli na pomoc dla tych ludzi na poziomie 3,47 złotych miesięcznie. Kwoty wolnej od podatku w wysokości 8 tysięcy na razie nie widzimy. Program powrotu do dawnego wieku emerytalnego, projekt pana Dudy, leży w zamrażarce sejmowej i wiemy, chociażby po ostatnich doniesieniach medialnych i wyliczeniach ekspertów, którzy alarmują, jak ciężka jest sytuacja w ZUS-ie, że to projekt, który będzie bardzo trudny do przeprowadzenia. Nie stać nas na to. Trzeba by definitywnie zadłużyć to państwo. W tym roku ponad 40 miliardów złotych dopłacimy już przecież do emerytur, dopłacamy jeszcze do KRUS-u blisko 16 miliardów, dopłacamy ponad 12 miliardów z budżetu państwa dla mundurowych, więc powrót do poprzedniego wieku emerytalnego spowoduje kolejne, znaczne obciążenie budżetu.

Powtarzam: nie stać nas na to. I myślę, że zdrowy rozsądek ministra finansów zdecyduje, że nie będą forsować tego projektu, a więc znowu oszukali Polaków. No i oszukali Polaków w tak oczywistej rzeczy, jak obniżanie podatków. Mówili, że będzie zmniejszony VAT, będzie zmniejszony CIT dla małych i średnich przedsiębiorców, tymczasem mamy nowe podatki, o których tajemniczo PiS milczał w kampanii wyborczej: mamy podatek od obrotu handlowego, mamy podatek bankowy, który przełoży się na jakość naszego życia. A cała szumnie zapowiadana polityka prorodzinna ogranicza się do tego, że rozdają po 500 złotych od drugiego dziecka.
A czym jest dla Pani polityka prorodzinna?
Dla mnie kompleksowa polityka prorodzinna to wszystko, co robiliśmy przez ostatnie lata, czyli w poprzednim rządzie Donalda Tuska i przez rok w moim rządzie. Polityka prorodzinna, to przede wszystkim bezpieczeństwo. Nasze bezpieczeństwo, bo ono sprzyja demografii. To sytuacja, w której nasze kredyty są bezpieczne, kiedy wiemy, że stopy procentowe nie pójdą w górę, kiedy wiemy, że nasza praca nie będzie uwarunkowana tym, czy dana partia polityczna nagle będzie miała gdzieś nasze umiejętności i przygotowanie, bo jedyną szansą na to, aby przetrwać w pracy albo ją otrzymać, będzie legitymacja partyjna określonego ugrupowania. To wreszcie możliwość zajęcia przez młodych ludzi swojego lokum, ulgi, które były do tej pory przez nas proponowane, temu właśnie służyły.

I jest jeszcze to, co nazywamy taką dbałością o politykę prorodzinną kompleksową, czyli solidarność międzypokoleniowa, a więc również dbałość o seniorów. Budowaliśmy domy dziennego pobytu, które mają odciążyć młodych ludzi. Tak, aby mogli pójść do pracy i zostawić swoją mamę czy ojca, dziadka, czy babcię w przyjaznym, bezpiecznym dla nich miejscu. To była polityka prorodzinna. A nie rozdawnictwo i to nie dla każdego!

Żadnych pozytywów tego rządu, Pani premier?
A co najciekawsze, ci sami ludzie, którzy zostali dzisiaj oszukani przez PiS, mówię o rodzicach jedynaków, mówię o rodzicach dzieci, które kończą 18 lat i którym rzeczywiście na ten start potrzebne są pieniądze, zwłaszcza, kiedy się uczą, kiedy chcą być wykształcone, bo chcą stanowić grupę inteligencji naszego kraju - oni też za wszystko zapłacą. Wyższy podatek bankowy, czy wyższe ceny żywności, które zapłacimy w związku z podatkiem od obrotu handlowego - nie dotknie tylko tych, którzy dostali to 500 złotych, ale także tych, którzy ich nie dostali. Więc mój apel do PiS: skoro już tak bezkarnie rozdajecie i wydajecie pieniądze publiczne, obciążacie tym każdego, to niech pieniądze dostanie każde dziecko, a nie tylko wybrańcy.

Pytam raz jeszcze: żadnych pozytywów?
Nie, byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie widziała starań. Z autopsji wiem, jak bardzo ciężka jest praca Prezesa Rady Ministrów, więc pewnie doceniam niektóre starania. Ale największe starania są takie, żeby szukać we wszystkich resortach nieprawidłowości, robić audyt po to, aby pokazać, jak była nieodpowiedzialna poprzednia władza. A tymczasem nie mamy odpowiedzi na pytanie, o ile wzrosło zatrudnienie wśród administracji w tych wszystkich resortach, w samej kancelarii premiera. Bo z tego, co wiem, dzieją się tam dziwne rzeczy. Jakie jeszcze plusy rządów ekipy Prawa i Sprawiedliwości? Udało im się rzeczywiście skonsolidować Polki i Polaków, którzy wyszli na ulice i pokazali, że są przeciwni tym złym zmianom. To im się udało! Udało im się piarowsko, perfekcyjnie, przez te ostatnie miesiące zamieniać prawdę w kłamstwo i kłamstwo w prawdę. W tym są rzeczywiście mistrzami. I to tyle, jeśli chodzi o pochwały.

Nie zaskoczyła Pani szybkość tych wprowadzanych zmian: w Trybunale Konstytucyjnym, mediach, prokuraturze? Bo to się wszystko działo w błyskawicznym tempie.
I po nocy. To jest cecha rozpoznawcza tego rządu: szybko i w nocy.

A wy nic nie możecie, jako opozycja!
Większość parlamentarna ma to do siebie, że może decydować sama. PiS nie słucha nawet tego, co opozycja ma do powiedzenia. A swoją drogą, opozycja ma rzeczywiście ograniczone możliwości zabierania głosu. Jak pani się przygląda obradom Sejmu, to mamy jednego kadrowego, który poucza posłów opozycji, przypominając i recytując regulamin Sejmu i jednocześnie przymyka oko, kiedy na mównicę wchodzą posłowie jego partii. Ci, wbrew regulaminowi mogą zabierać głos w czasie nieograniczonym. Wszystko to wygląda zdecydowanie inaczej niż za naszych rządów: nie ma pokory, nie ma szacunku do opozycji, nie ma wsłuchiwania się w głos opozycji. Do czego to doprowadzi? Czas pokaże, bo jakie będą skutki tego, co proponuje ten rząd dowiemy się po jakimś czasie. Ale pewnie odczujemy je wszyscy bardzo dotkliwie.
Ojciec Rydzyk odczuje raczej pozytywnie, w każdym razie powinien być zadowolony, dostanie grube miliony na swoje inwestycje.
No tak, ale to nie jest nic zaskakującego. Słyszeliśmy tuż po wyborach te hołdy i podziękowania słane w kierunku ojca Rydzyka, któremu dziękowano za wygrane wybory. Więc w tej chwili Prawo i Sprawiedliwość spłaca swoje polityczne zobowiązania.

Ale sprawa Rydzyka ilustruje poważniejszy problem: mieszanie pod rządami PiS-u religii i polityki. Na to nie może być zgody. Ja wielokrotnie mówiłam, że chcemy przyjaznego rozdziału Kościoła od państwa. W tej wizji ważne jest zarówno słowo przyjazny jak i słowo rozdział.

Prezydent Andrzej Duda czymś Panią zaskoczył?
Na pewno nie spodziewałam się po prezydencie, że będzie źle mówił o własnym kraju za granicą.

Nie mogę o to nie zapytać: Lech Wałęsa pozostanie dla Pani bohaterem, nawet jeśli okaże się, że w latach 70. jakoś tam uwikłał się we współpracę z SB?
Lech Wałęsa jest bohaterem i to nie tylko Polski. Na całym świecie uznaje się jego wkład w obalenie komunizmu. Oczywiście, jak każdy człowiek miał lepsze i gorsze chwile, ale powtórzę - dla mnie jest przede wszystkim bohaterem, którego niszczą dziś ludzie niedorastający mu do piet.

Dzisiaj wygrywają, jak pokazał czas, ci, którzy są skrajnymi populistami, którzy obiecują, a potem nieuczciwie nie dotrzymują słowa

Platforma jest teraz słaba. Myśli Pani, że jest szansa, aby PO poprawiła swoje notowania?
Nie sądzę, że jest słaba. W tej chwili Platforma Obywatelska dokonała pewnych zmian. Dokonaliśmy wyboru nowego przewodniczącego partii. Dajmy czas na to, aby pokazał, jak potrafi zapanować nad tą grupą ponad 130 posłów i kilkudziesięciu senatorów, którzy pod nową władzą muszą nauczyć się pracować w zespole. Muszą się nauczyć określać priorytety, ale przede wszystkim muszą wrócić do tego, co charakteryzowało Platformę przez wszystkie lata jej istnienia - muszą nauczyć się słuchać obywateli i być z nimi w tych trudnych czasach.

Myśli Pani, że Grzegorz Schetyna da radę wyprowadzić Platformę na prostą?
Jestem pewna, że tak, oczywiście przy pomocy ludzi z Platformy Obywatelskiej, ludzi, którzy wierzą nadal w PO, nie w samo ugrupowanie, ale w samą ideologię Platformy Obywatelskiej. Tej, która chciała być jednocześnie liberalna gospodarczo i wrażliwa społecznie, tej, która potrafiła słuchać Polaków, tej, która jest odpowiedzialną partią mówiąca: nie populizm, ale odpowiedzialność za finanse publiczne i nasza gospodarkę. To nasz obowiązek, a nie przywilej.

Myślę, że ta Platforma, z tymi ludźmi, doświadczonymi w większości, ludźmi, którzy przez te osiem lat pełnili ważne funkcje społeczne, byli ministrami, byli wiceministrami, zajmowali wysokie stanowiska w Sejmie i klubie parlamentarnym, da sobie radę. Tylko wszyscy ci ludzie swoje doświadczenie muszą przełożyć teraz na swoje działanie. A to na pewno odbije się na notowaniach PO.

Urósł wam rywal w postaci Ryszarda Petru. W niektórych sondażach Nowoczesna was nawet przegania.
No tak, ale popatrzymy na politykę światową. Wiemy, że partie skrajnie liberalne są partiami niszowymi. Dzisiaj, rzeczywiście, na fali świeżości pan Petru jest tą osobą, która w niektórych sondażach jest wyżej od Platformy, ale do następnych wyborów zostało trzy i pół roku, więc to sporo czasu.

Może powinniście połączyć siły?
Na pewno w tych ważnych sprawach dla kraju opozycja powinna być razem.
Tak z perspektywy, nie żałuje Pani, że przyjęła propozycję Donalda Tuska i zastąpiła go w fotelu przewodniczącego PO i premiera?
Nie, zwykle taką propozycję dostajemy raz w życiu. I mimo, że było bardzo ciężko, to dzisiaj po tych miesiącach ciężkiej pracy mogę powiedzieć, że to był dla mnie czas takich przyspieszonych korepetycji. Byłam ministrem zdrowia, jestem z wykształcenia lekarzem, a nie ekonomistą. Musiałam się wielu rzeczy nauczyć.

I czego się Pani nauczyła?
O Jezu! Nauczyłam się i o finansach, i o rolnictwie, i o gospodarce. Ledwie dwa tygodnie po moim expose, musiałam reprezentować Polskę na szczycie klimatycznym, więc musiałam być merytorycznie przygotowana. Do dziś dziękuję ministrowi Korolcowi, który poświęcił mi wiele godzin przez te dwa tygodnie, bo wciąż zadawałam mu pytania i nie wstydziłam się, że tylu rzeczy nie wiem o polityce klimatycznej. Ale dzięki temu mogłam pojechać na szczyt i merytorycznie reprezentować nasze interesy.

Czegoś nowego o ludziach się Pani dowiedziała?
Zawsze się czegoś o nich dowiadujemy, każdego dnia. Ludzie i sytuacje zaskakują nas codziennie. I byłam do tego przyzwyczajona. Pewnie najbardziej zaskakują nas sytuacje, kiedy czujemy zawód lub żal do osób, na których stawialiśmy, a oni zachowali się inaczej niż myśleliśmy, że się zachowają.

Ale tak jest w życiu, a w polityce żale powinno odłożyć się na bok. Inaczej człowiek zostanie politycznym frustratem, a dla takich przyszłości nie ma.

Częściej się Pani na ludziach zawiodła, czy mile nimi zaskoczyła?
Wiele osób mnie mile zaskoczyło i to osób, na które postawiłam w pierwszej fazie, ludzi zupełnie nieznanych opinii publicznej. Postawiłam na nich, niekiedy promowałam ich w moim rządzie, niekiedy byłam za to krytykowana. Ale potem okazało się, że się świetnie sprawdzili. I na tym bym zakończyła, bo nie chcę mówić o tej drugiej części, o tym, czy po zakończeniu pracy w rządzie, byli równie zaskakująco dla mnie mili, czy też nie. Ale jedno jest pewne: byłam na plus zaskoczona ich determinacją, pracą, chęcią udowodnienia, że zasłużyli na to zaufanie.

Potem, kiedy przestala Pani kierować rządem, straciła pozycję lidera odwrócili się od Pani?
Powiedziałam: nie będziemy o tym rozmawiać.

Donald Tusk powinien wrócić do Platformy?
To jest pytanie do Donalda Tuska. Jest teraz szefem Rady Europejskiej i mam nadzieję, że pozostanie nim na kolejne dwa i pół roku. Jest to szczególny polityk, jedyny w swoim rodzaju. Polityk z wielkim instynktem politycznym. Donald Tusk w wielu trudnych sytuacjach znajdował niekonwencjonalne rozwiązania z korzyścią dla obywateli i samej PO.

Brakuje go w Platformie?
Pewnie tak, jego doświadczenia, instynktu, jego wyczucia i czaru, którym potrafił uwodzić nie tylko ludzi w Platformie. Potrafił powiedzieć rzeczy przykre, a oni wychodzili szczęśliwi, że z nim rozmawiali. Ale Donald Tusk uwodził też wyborców. Robił to perfekcyjnie.

Mówi się, że może wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 roku?
Może. Oby tak się stało.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: Kopacz: Po ciężkiej kampanii zdobyliśmy ponad 24 proc. poparcia. Dziś notowania PO są niższe - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 19

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny

Kopacz czy Schetyna. Dajcie spokój ze starymi garniturami i zgranymi kartami.
Potrzeba nowego rozdania z nowej talii.

Proponuję dla PO: zróbcie fuzję o nazwie Nowoczesna Platforma
i pod wodzą Petru idźcie dalej zjednoczonym blokiem centrowym.
Inaczej, pojedynczo, nie macie szans na wygranie z PiS-em,
który tak właśnie zjednoczył prawicę.

U
Uno

Jak dziecko krzyknęło, że król ( królowa ) jest nagi. Proponuję jeszcze babciu poczytać kilka tomów bajek braci Grimm wtedy i babci bajki nabiorą ogłady.

W
WODNIK

CZY CÓRKA JUŻ WYJECHAŁA ZA GRANICĘ PANI KOPACZ?.

G
Gabriel

Wiadomo z jakiego ugrupowania się wywodzisz ? Typowo chamska wypowiedź, nie wyznaczaj miejsca gdzie kto ma się znajdować ? To nie od Ciebie to ma zależeć ?

x
xxyz

jaka odpowiedzialnosc? co ten kocmoluch moze wiedziec o odpowiedzialnosci?!

g
gość

Kopacz, Mucha, to zgrane stare karty, niech się wreszcie schowają.

g
gość

Co ta baba jeszcze w Polsce robi? Przecież miała wyjeżdżać z rodziną !!!
Droga otwarta, nie jest tu Pani nikomu potrzebna !!! Może gdzieś Panią zatrudnią jako salową.
I może jeszcze Pani Mucha y Pani sie zabierze ...

H
Hantz

i ptasi mózg !

S
Stanisław

Jeszcze coś zostało w Polsce do zagrabienia i do zniszczenia, i do oddania obcemu kapitałowi. Naród Polski będzie karmiony kłamstwami, demagogią, kryzysem gospodarczym spowodowanym przez Rosję, nieudolnością Polaków, będzie również zachęcany do emigracji do państw zachodnich, bo w Polsce nie można będzie wyżyć. Pozostali będą niewolnikami w zachodnich hipermarketach i fabrykach za psie pieniądze. Taki nam los zgotowała przez 8 lat partia oszustów i chce dalszej kontynuacji w przyszłości.

P
Prima

Udawało się 8 lat i to mało? A spadajcie do Brukselki na zalewajkę z kluseczkami.

L
Lolek

Weźcie nie pokazujcie jej facjaty bo człowieka mdli, Szydło jest od niej o tyle lepsza, że nie szwęda się po pociągach i nie zagląda ludziom do talerza.

D
Donek

że odjechałem
(i POzostawiłem chałe)

??

kampania czy przekopanie z przesianiem kilku hektarów na głebokośc metra ?
Chyba kampania, bo się nie udało.

t
tak

Jeśli się uwzględni, ile mafia PO nakręciła lodów, jak oszukała Naród, jak zdradziła Polskę, to istotnie osiągnęła fenomenalny wynik. No cóż, ruskich agentów, volksdeutsche'ów, przygłupów i ordynarnych oportunistów przy urnach nadal u nas pod dostatkiem.

G
Gość

•PO nigdy nie miała statecznego wodza. Zesłany, na saksy do Brukseli, wódz malowany przez jemu „zaprzyjaźnionych”
•PO zdała się na zakusy i kaprysy PSL. Zamiast koalicję po I-szym półroczu zerwać i zawiązać z SLD czy nawet z PiS
•PO za wiele kradła, za wiele mataczyła, za wiele obrażała i lekceważyła, za wiele pożyczała i za drogo, etc.
•PO wygenerowała rzesze „szkiełkowych” obiboków, zamiast stworzyć team: pracowity, fachowy, odpowiedzialny
•PO wytworzyła, i bez uzasadnionej konieczności, nową armię urzędników, uważając, że będą wdzięczni. No i co, są?
•PO za wiele dla siebie naraz chciała, zapominając o silnej opozycji PiS czy nawet SLD
•PO rządziła i rozporządzała jak jej wskazał naczelny organ TVN & Gazeta. I przy tym nigdy nie zdobyła się na refleksję
•PO na kandydata prezydenckiego wystawiła postaci, która nie miała szans na reelekcję. Ba, zaraz po jego wyborze
•PO wykreowała stanowczo za dużo geszefciarzy, wpychających do swej kabzy, miast typowych „pracusi” i pokornych

Wniosek końcowy:
PO należałoby odsprzedać i zanim nie jest za późno! Jednak nie Petru-nowoczesnemu-Balcerowicz, gdyż ta transakcja byłaby od pierwszego dnia i preludium do lepperowych wspomnień. Cóż zatem poczynić? Ano, męsko poczynić!
Osoby, zdyskredytowane w PO, wypisać raz na zawsze z PO i za jednym pakietem. Niech idą do Petru, bo tam i tak są. Następnie, powołać nowego wodza, ale nie kobietę. I dlaczego nie... Bycie prezesem nie jest: wachlowaniem, afirmacją, domem przeróżnych mód i perfumerii, występem w błyszczących i kolorowych czasopismach...
Któż taki na wodza PO? Ano, wyłącznie skoordynowany i błyskotliwy strateg, i na pewno na rodzaj Prezesa PiS.
Nowy strateg PO nie musi być kopią Ted Carpet Barbie. TVP-Kurski zaprasza na wizję nie tylko pięknisie i pięknisiów.
Gdyby, i co dywagując, zdjąć jednemu w PO odpustowe i pstrokate okulary, a następnie, zastąpić z matrycy Tom Ford...
Aaa, wówczas taki tam Petru stałby się szybko poblaskiem nowego stratega PO i utraciłby na swym natężeniu. Bowiem, z ewentualnym nowym strategem PO, nie wygrałby nigdy w żadnym starciu! A skądże, nie jestem kuplem, ani żadnym znajomkiem, itp. Jednak było w kampanii tym z dala widocznym: gdyby lady Kopacz czyniła to wszystko, co zalecał jej strateg, dzisiaj lady byłaby premierem, a sam strateg... No, na pewno tym v-ce, jeśli po krótkim okresie nie premierem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3