Koronawirus wygrał ze sportem. Wszyscy czekają w niepewności

Krzysztof Nowacki
Przerwane rozgrywki ligowe, zawieszone treningi, amerykańscy sportowcy wracający szybko do domów i Polacy mający problem z dostaniem się do kraju. Koronawirus sparaliżował świat sportu.

Piłkarze Motoru Lublin w czwartek dowiedzieli się, że rozgrywki trzeciej ligi zostały zawieszone. Dzień później jeszcze normalnie trenowali, ale trener Mirosław Hajdo zapowiedział spotkanie z zespołem i rozmowę o planach na kolejny tydzień.

- Nadal mamy do dyspozycji obiekty. Prezes MOSiR powiedział mi, że będziemy mogli korzystać także z płyty głównej Areny, żeby bardziej odizolować się od otoczenia – mówi szkoleniowiec.

Klub wprowadził również środki bezpieczeństwa przed rozpowszechniającym się koronawirusem.

- Piłkarze mają zakaz wychodzenia na miasto, do galerii. Zakupy powinni robić tylko w małych sklepach. Przed każdym treningiem, zanim wejdą do szatni, będą mieli sprawdzaną temperaturę.

Osoby ze sztabu szkoleniowego, które pracują także w innych miejscach muszą te aktywności ograniczyć, albo nie będą mogli brać udziału w naszych treningach. Chcemy zminimalizować ryzyko – podkreśla Mirosław Hajdo.

Trener Motoru nie wie kiedy zespoły będą mogły wrócić na ligowe boiska. Przyznaje, że każdy scenariusz jest możliwy, włącznie z tym, że rozgrywki nie zostaną już dokończone. Podobnie myślą osoby związane właściwie z każdą dyscypliną.
Po zawieszeniu rozgrywek w PGNiG Superlidze mężczyzn i kobiet, trener piłkarek ręcznych MKS Perła Lublin do poniedziałku dał zawodniczkom wolne. Jak będą wyglądały zajęcia drużyny w kolejnych dniach? - Na pewno nie będą odbywały się normalnym cyklem, ponieważ nie wiemy nawet na kiedy mamy przygotowywać zespół – twierdzi Robert Lis.

- Mam nadzieję, że związek podejmie jakąś decyzję, bo nie wiem, co się może wydarzyć. Czy do gry wrócimy za dwa tygodnie, czy za dwa miesiące – dodaje.

To koniec sezonu?
Konrad Krzyszkowski, przewodniczący Wydziału Gier LZPN, zarządzającego piłkarskimi rozgrywkami czwartej grupy trzeciej ligi, przyznał, że jeśli przerwa w rozgrywkach potrwa dłużej niż zapowiadane dwa tygodnie, wówczas dokończenie sezonu może być niemożliwe.

Decyzji o zakończeniu rozgrywek obawia się także trener mistrzyń Polski i lidera tabeli PGNiG Superligi piłkarek ręcznych (po rozegraniu 20 z 28 serii spotkań). - Śledzę wydarzenia w innych dyscyplinach i nie zdziwię się taką decyzją. Myślę, że to zmierza właśnie w tym kierunku – uważa szkoleniowiec szczypiornistek MKS Perła.

Koszykarskie rozgrywki w Energa Basket Lidze Kobiet już zostały zakończone, przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej (o medalach miała decydować faza play-off). Natomiast liga koszykarzy została zawieszona na osiem kolejek przed końcem częsci zasadniczej. - Mamy nadzieję, że po tym okresie wrócimy do rywalizacji - mówił Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Związku Koszykówki.

Coraz trudniej jednak w to wierzyć. Z Polski wyjechało bowiem wielu zagranicznych graczy. - Cieszę się, że to nie ja będę musiał podejmować tę decyzję. A patrząc na to, co dzieje się w Europie, to zanim u nas sytuacja się poprawi, to raczej będzie jeszcze gorzej – przyznaje David Dedek, trener Startu Lublin.

Na razie wszyscy czekają i przypominają o zachowaniu w najbliższych dniach ostrożności.
- Na treningu powiedziałem zawodniczkom, żeby na siebie uważały. Nie przekazywaliśmy im konkretnych wytycznych, jak mają postępować, bo przecież wszyscy jesteśmy dorośli i każdy zdaje sobie sprawę, że musi zachować ostrożność i postępować zgodnie z zaleceniami Głównego Inspektora Sanitarnego – podkreśla trener MKS Perła.

Obiekty dostępne
Mimo kryzysowej sytuacji z epidemią koronawirusa zespoły z Lublina nadal mogą korzystać z miejskich obiektów sportowych. Wprawdzie MOSiR Bystrzyca zamknął je dla klientów indywidualnych, ale hale i stadiony są otwarte dla klubów. To efekt ustaleń między spółką a Wydziałem Sportu Urzędu Miasta.

- Wydział Sportu przekazał nam, że w obiektach prowadzone będą tylko i wyłącznie zajęcia w wymiarze niezbędnym do zachowania ciągłości procesu szkoleniowego na najwyższym poziomie. Kluby prowadzące treningi mogą korzystać z obiektu i szatni – mówi Miłosz Bednarczyk, rzecznik prasowy MOSiR Bystrzyca.

Ewentualne rozgrywanie w przyszłości potkań ligowych i decyzje o wpuszczaniu lub nie na mecze publiczności, będą uzależnione od decyzji podmiotów prowadzących ligi.

Lubelskie drużyny mogą kontynuować treningi, natomiast nie wszędzie w Polsce kluby mają dostęp do swoich obiektów. W wielu miastach hale i stadiony zostały zamknięte. W naszym regionie brak dostępu do boisk, jeszcze przed oficjalnym zawieszeniem rozgrywek trzeciej ligi, zgłosił Lubelskiemu Związkowi Piłki Nożnej klub z Kraśnika. Piłkarze Stali nie mieli gdzie trenować i przygotowywać się do kolejnego meczu.

- Wiem, że są kluby, które w ogóle nie mogą wchodzić do hali – mówi o zespołach piłki ręcznej trener MKS Perła. - My na pewno będziemy korzystali z siłowni i z hali, żeby podtrzymać formę. Ale nie wiemy na kiedy mamy być gotowi, ile potrwa przerwa w rozgrywkach. Będziemy rozmawiać z trenerami i konsultować decyzje – dodaje Robert Lis.

Na informację o dostępie do miejskiej hali czeka trener piłkarzy ręcznych Azotów Puławy. Drużyna do poniedziałku miała wolne. - Na razie nie mamy planów – mówi Michał Skórski. - Zawodnicy dostali indywidualne zadania i do poniedziałku czekamy. Hala jest miejska, więc wszystko zależy od regulacji dotyczących dostępu do obiektów – dodaje.

Szkoleniowiec Azotów ze zrozumieniem przyjął decyzję władz ligi o zawieszeniu rozgrywek. - Wystarczy, żeby w hali był jeden chory, który zarazi inne osoby, a te wrócą do domu i zarażą rodzinę. Wirus się szybko rozprzestrzeni. Nawet mecz bez udziału publiczności byłby zachowaniem ryzykownym – uważa Michał Skórski.

Wyloty i powroty**Wzrost zachorowań na korona-wirusa na całym świecie z dużym niepokojem od kilku dni obserwowali zagraniczni sportowcy grający w naszych drużynach. Po tym, jak Zarząd Polskiego Związku Koszykówki przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej zakończył rozgrywki w Energa Basket Lidze Kobiet, amerykańskie koszykarki Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin, Alexis Peterson i Briana Day, natychmiast kupiły bilety lotnicze do domu.

- Naprawdę panikuję. Nie chcę utknąć w Europie – pisała w mediach społecznościowych Alexis Peterson. Amerykanka cieszyła się, że udało jej się zdobyć bilety na piątkowy lot do Stanów Zjednoczonych.

Również Amerykanie ze Startu Lublin zdążyli wydostać się z Polski przed niedzielną blokadą połączeń lotniczych. W sobotę udali się do domów.

- Czekali na rozwój wydarzeń, ale chcieli być jak najszybciej w domu. Byli zmartwieni sytuacją i bali się o swoje rodziny. Nie można się temu dziwić. Polacy również wracają z zagranicy, żeby być ze swoimi rodzinami – przyznaje David Dedek, trener Startu Lublin.

Gdy jedni sportowcy wyjeżdżali z naszego kraju, inni próbowali wrócić do Polski. Swój obóz treningowy w Stanach Zjednoczonych skróciła Malwina Kopron. Młociarka AZS UMCS Lublin od stycznia przygotowywała się do igrzysk olimpijskich w ośrodku w Chula Vista. Do kraju miała wrócić 22 marca, ale już w sobotę rano chciała wylecieć ze Stanów.

Powrót utrudniła jednak decyzja polskiego rządu o zamknięciu polskich granic dla obcokrajowców, a tym samym ograniczeniu ruchu lotniczego. Po powrocie do kraju Malwina Kopron będzie musiała poddać się obowiązkowej 14-dniowej domowej kwarantannie.

Gigantyczne kary dla sieci fitness

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
shinveji

esport to teraz jedyny sport...

Dodaj ogłoszenie