Koszykarki lubelskiej Pszczółki po znakomitym meczu pokonały ekipę z Gorzowa Wielkopolskiego

SZUPTI
Koszykarki Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin po znakomitym meczu pokonały w niedzielę przed własną publicznością ekipę InvestInTheWest Enea Gorzów Wielkopolski 88:81 w kolejnej serii spotkań Energa Basket Ligi Kobiet. Najskuteczniejsza w lubelskim zespole była amerykańska rozgrywająca Brianna Kiesel, która rzuciła aż 32 punkty, dodając do tego 6 zbiórek i 3 asysty.

Akademiczki fantastycznie rozpoczęły niedzielną potyczkę, prowadząc po trzech minutach gry 9:0. Niemoc rzutową gorzowianek przerwała dopiero Amerykanka Ariel Atkins, ale z chwilę trójką odpowiedziała Brianna Kiesel i lublinianki prowadziły 12:2. Podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego nadal prezentowały się bardzo dobrze w ofensywie w pierwszej kwarcie, prowadząc 18:11, 25:18. W ostatniej minucie premierowej odsłony rywalkom udało się rzucić dwie trójki i przed drugą kwartą Pszczółka miała trzy oczka zaliczki (27:24).

Przyjezdnym na pierwsze prowadzenie udało się wyjść już po minucie gry w drugiej kwarcie (28:27), gdy celnie przymierzyła Atkins, a co gorsze dla akademiczek, gorzowianki w 14. minucie po celnym osobistym tej samej zawodniczki wygrywały już 36:29. Po kolejnych trzech minutach przyjezdne prowadziły 44:35, jednak podopieczne trenera Wojciecha Szawarskego w końcowych minutach drugiej kwarty praktycznie odrobiły straty, a wynik pierwszej połowy ustaliła Serbka Danajana Butulija (44:46).

Po zmianie stron początkowo trwała walka punkt za punkt i w 24. minucie na tablicy wyników był remis po 50. Wówczas lublinianki zanotowały serię 8:0 po rzutach za trzy punkty Butuliji i Julii Adamowicz oraz dwójce Kiesel, wychodząc na prowadzenie 58:50. Kolejne siedem oczek rzuciły jednak rywalki i mecz praktycznie rozpoczął się od nowa. Przed decydującą odsłoną to jednak Pszczółka była w komfortowej sytuacji, mając osiem punktów zaliczki (70:62).

Emocje sięgnęły zenitu w czwartej kwarcie, bowiem drużyna z Gorzowa Wielkopolskiego w 34. minucie zbliżyła się do Pszczółki na zaledwie jeden punkt (72:73). Gospodynie ponownie odskoczyły rywalkom (82:76), a na półtorej minuty przed końcem meczu po dwóch celnych osobistych Kiesel prowadziły 86:79. W ostatniej minucie oba zespoły popełniały straty, a przyjezdne na 18 sekund przed zakończeniem tej konfrontacji kolejnym celnymi rzutami wolnymi dobiła fenomenalna Kiesel (88:81) i takim wynikiem zakończył się cały mecz.

Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin - InvestInTheWest Enea Gorzów Wielkopolski 88:81 (27:24, 17:22, 26:16, 18:19)
Pszczółka: Kiesel 32, Greene 17, Adamowicz 14, Butulija 13, Rymarenko 7, Mistygacz 3, Poleszak 2, Szajtauer, Cebulska. Trener: Wojciech Szawarski
Enea: Atkins 24, Juskaite 14, Papowa 13, Fikiel 8, Zoll-Norman 7, Prezelj 6, Rytsikowa 5, Stelmach 2, Linskens 2, Dźwigalska. Trener: Dariusz Maciejewski
Sędziowali: Michał Sosin, Tomasz Trybalski, Michał Pietrakiewicz
Widzów: 500

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

v
vit

Wczoraj Pszczółki pokazały dobrą skuteczność z dystansu, tj. powyżej 50% (9/17). Gdyby rzucały na zbliżonej skuteczności w tych przegranych meczach z czołówką ligową, to tych wygranych byłoby z pewnością więcej. Widać, że popracowały mocniej i solidniej nad tym elementem i efekty były od razu widoczne.

R
Robert

Do tego doszła jeszcze podróż drużyny z Gorzowa na mecz do Francji i później do Lublina. Dodałbym jeszcze, że wyjątkowo słabo zagrała ich belgijska środkowa - Linskens. Ciekawa była też pomeczowa wypowiedź trenera Maciejewskiego z Gorzowa, który stwierdził, że przestrzegał swoje zawodniczki przed Pszczółkami i że Pszczółki będą groźne w dalszej części sezonu. Być może ich szkoleniowiec uznał, że jego podopieczne zlekceważyły trochę naszą drużynę.

l
lubelak

Gorzowianki przegrały w zasadzie wygrany mecz,wracając z dalekiej podrózy. Przez pierwsze 3 minuty zostały w szatni i dzieki temu gospodynie dostały handicap 9-0 na samym poczatku meczu. Później następne 14 minut przy dość duzej pomocy sedziów czym oni wypaczyli dalszą częśc spotkania wygrały tę częśc meczu aż 44-26. I nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji chyba Gorzowianki uwierzyly ze mecz jest już wygrany,a sedziowie dalej beda gwizdać tak jak wcześniej w ich stronę dziwne faule. Na szczęscie sedziowie zaczeli bardziej sprawiedliwie gwizdać i Pszczółki wykorzystały przestój w grze gości i ambitnie konsekwentnie zaczeły zdobywać punkty dzieki czemu w 3 i 4-tej kwarcie mecz był bardzo emocjonujacy. Briana wzieła ciezar gry na siebie przez całe spotkanie oraz ofensywniej w ataku zaczeły wykorzystywac w ataku kolezanki gospodyn atuty Greene czego zabraklo w 1szej połowie. Wykorzystano zatem chyba zmęczenie Gorzowianek czwartkowym pucharowym meczem we Francji !!!

p
pablo

Można teraz już tylko gdybać, o ile więcej zwycięstw byłoby obecnie na koncie Pszczółek, gdyby zamiast James, w zespole grałaby od początku sezonu Nikki Greene. To samo dotyczy transferu Vrancić. Teraz nie walczylibyśmy o to, żeby zagrać w ogóle w fazie play-off, tylko ten zespół mógłby być spokojnie na 5-6 miejscu w tabeli z widokami na pierwszą czwórkę. Mam nadzieję, że klub wyciągnie z tego wnioski na przyszłość i nie będzie już więcej kontraktować zawodniczek, które wcześniej nie grały na dobrym poziomie co najmniej w jakiejś solidnej lidze w Europie.

B
Bert

Irena robiła atmosferę w szatni i na ławce - nie można o tym zapominać...

F
Fan

Ogólnie bardzo dobry mecz, jak ten z Widzewem, bo też wygrany (dobre były te z Bydgoszczą, Toruniem i Gdynią, ale przegrane z różnych powodów). Kiesel i Greene + Adamowicz i Szajtauer - to powinien być szkielet drezyny na przyszły sezon (klub już teraz powinien działać nad przedłużeniem z nimi kontraktów żeby znowu nie obudzić się z ręką w nocniku, jak w przypadku Vrancic). Gdybyśmy jeszcze mieli solidną europejską zawodniczkę z penetracją pod kosz (typu Słowaczka z Gdyni) to można by mówić o jakiś tam szansach w play off. Jeszcze raz dzięki za walkę i oby tak dalej, zwłaszcza w Lublinie

a
azs

Brawo dziewczyny , walka o kazda pilke byla do upadlego , kolejny kapitalny mecz zagrala Brianna Kiesel, teraz wyjazd do krakowa i mozna smialo tam powalczyc o zwyciestwo

M
Mieszkaniec

Ulala. Udowodnily wszystkim ze potrafia. Wszystkie wrescie zdrowe. Wysoki wynik. Wysoka skutecznosc. Piekna, pelna emocji gra. Gratulacje AZS.

H
H

Na szczęście sędziowie w pewnym momencie przestali pomagać gorzowiankom.

Dodaj ogłoszenie