Koszykarki Pszczółki AZS UMCS Lublin na drugim miejscu w Pucharze Rektora UMCS (ZDJĘCIA)

SZUPTI
Udostępnij:
Pięć zwycięstw i trzy porażki, to bilans koszykarek Pszczółki AZS UMCS Lublin w okresie przygotowawczym przed startem sezonu 2018/2019 Energa Basket Ligi Kobiet. Akademiczki premierowy pojedynek w lidze zagrają przed własną publicznością 6 października. Rywalem lublinianek będzie Ostrovia Ostrów Wielkopolski. Ostatnim sprawdzianem formy dla podopiecznych trenera Wojciecha Szawarskiego był turniej o Puchar Rektora UMCS, który przez trzy dni odbywał się w lubelskiej hali MOSiR. Pszczółka zakończyła zmagania na drugim miejscu.

– W lubelskiej imprezie byliśmy osłabieni, bowiem we wszystkich trzech meczach nie zagrała nasza nowa amerykańska środkowa Kai James. Zawodniczka doznała urazu już na poprzednim turnieju w Toruniu, gdzie musiała opuścić parkiet w trakcie ostatniego meczu. Teraz nie chcieliśmy ryzykować poważniejszej kontuzji. Chcieliśmy, żeby odpoczęła. Na ligę powinna być już jednak gotowa do gry. W niedzielę ponadto na parkiet nie wyszła nasza podstawowa rozgrywająca Brianna Kiesel, która narzekała na uraz mięśnia – mówi Wojciech Szawarski, trener Pszczółki.

W pierwszym starciu gospodynie pokazały się z bardzo dobrej strony, gromiąc ekipę Enei AZS Poznań różnicą aż 30 punktów. Najskuteczniejsze w zespole Pszczółki były Serbka Dajana Butulija, Ukrainka Kateryna Rymarenko oraz Julia Adamowicz. Dwie ostatnie zawodniczki zasiliły Pszczółkę w tym roku. Jak pokazały do tej pory potyczki sparingowe, zarówno 28-letnia Rymarenko, jak i 24-letnia Adamowicz będą poważnymi wzmocnieniami w zbliżającym się sezonie. Ukrainka w ubiegłym sezonie występowała właśnie w teamie ze stolicy Wielkopolski, będąc czołową postacią poznańskiej drużyny.

W kolejnym swoim pojedynku lublinianki przegrały z kolei z drużyną Basket Women Arka Gdynia 22-punktami. Była to już druga wysoka porażka akademiczek z tym zespołem w okresie przygotowawczym. Końcowy rezultat może być jednak zbyt mylący, gdyż jeszcze na początku czwartej kwarcie po rzutach Butuliji oraz reprezentantki Bośni i Hercegowiny Ireny Vrančić, akademiczki przegrywały tylko różnicą trzech oczek (53:56). Od tej pory punkty zdobywały już tylko gdynianki. Gospodynie co prawda ambitnie walczyły, ale brakowało im niestety skuteczności.

Na zakończenie zmagań lublinianki po raz trzeci w okresie przygotowawczym zmierzyły się z ekipą PGE MKK Siedlce. Akademiczki osłabione brakiem dwóch Amerykanek odniosły trzecie kolejne zwycięstwo z tym zespołem, tym razem różnicą 26 oczek. Bardzo dobrze zaprezentowała się reprezentantka Polski Julia Adamowicz, zdobywczyni 21 punktów.

– Tak naprawdę wyniki w tym turnieju były dla mnie drugorzędną sprawą. Chciałem przećwiczyć jeszcze pewne schematy i zagrywki. Nie do końca to się jednak udało, bo nie miałem pełnego składu przez wspomniane kontuzje zawodniczek – podkreśla Wojciech Szawarski.

– Obok dobrych momentów gry trafiały się niestety i te bardzo słabe. Będziemy pracować, żeby je jakoś wyeliminować. Mamy na pewno kolejne materiały do szczegółowej analizy – dodaje szkoleniowiec.

Pszczółka - Enea AZS Poznań 84:54 (15:17, 25:17, 18:9, 26:11)
Pszczółka: Butulija 18, Rymarenko 17, Adamowicz 14, Kiesel 10, Poleszak 8, Mistygacz 6, Szajtauer 4, Vrancic 3, Grygiel 3, Datsko 1.

Pszczółka - Basket Women Arka Gdynia 53:75 (17:16, 17:19, 12:21, 7:19)
Pszczółka: Butulija 13, Rymarenko 13, Kiesel 10, Mistygacz 8, Vrancic 5, Szajtauer 4, Adamowicz, Poleszak.

Pszczółka - PGE MKK Siedlce 77:51 (21:13, 8:4, 23:17, 25:17)
Pszczółka: Adamowicz 21, Butulija 15, Szajtauer 9, Mistygacz 7, Rymarenko 7, Poleszak 7, Grygiel 6, Vrancic 5.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

z
zzz
To prawda - Julia i Kasia to transferowy strzał w 10! Nareszcie straszymy rzutem z dystansu! Może podobać się także walka Magdy pod tablicami. Do tego nawet Vrancić zaczyna mieć przebłyski niezłej gry na obwodzie.
b
berti
Widać sporą różnicę na korzyść lubelskich akademiczek w porównaniu do takich zespołów jak Poznań czy Siedlce, ale z drugiej strony niepokoją dwie ostatnie wysokie przegrane z drużyną z Gdyni, nawet uwzględniając fakt, że były to jedynie sparingi. A to właśnie Gdynia oraz Toruń będą chyba głównymi rywalami w walce o czwórkę.
K
Konrad
Sobotni mecz z gdyniankami pokazał, że przed meczami z czołowymi zespołami ligowymi nie można być zbytnim optymistą. Owszem Pszczółki grały bez podstawowej środkowej James, ale zawodniczki Arki wystąpiły bez swojej kluczowej zawodniczki na obwodzie - Australijki R. Allen, która dziś zapewne zagra w finale MŚ Australia - USA (warto dodać, że w drużynie z antypodów występuje na tych MŚ także znana z występów Lublinie Tess Magden) oraz bez 2 innych zawodniczek z podstawowej 10 meczowej - Litwinki Okockyte oraz Niemki Greinacher. Trudno zatem orzec, który zespół był bardziej osłabiony - Pszczółki czy też Gdynia.
Dodaj ogłoszenie