Koszykarki Wisły Can-Pack Kraków za mocne dla Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin (ZDJĘCIA)

SZUPTI
Udostępnij:
Nie było niespodzianki w meczu 3. kolejki nowego sezonu Energa Basket Ligi Kobiet. Koszykarki Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin przegrały bowiem przed własną publicznością z ekipą Wisły Can-Pack Kraków 56:66. Tym razem najskuteczniejszą zawodniczką w zespole podopiecznych trenera Wojciecha Szawarskiego była Serbka Dajana Butulija, która rzuciła 21 pkt. To druga z rzędu porażka lubelskich akademiczek w obecnych rozgrywkach.

Środowa potyczka miała dodatkowy smaczek, gdyż trenerem krakowianek jest obecnie Krzysztof Szewczyk, który jeszcze w sezonie 2016/2017 prowadził zespół Pszczółki. Lublinianki bardzo dobrze rozpoczęły pojedynek z Wiślaczkami, prowadząc po trójce Butulji w 5 minucie gry 11:8. W tym momencie nagle coś zacięło się w drużynie gospodyń, bowiem do końca pierwszej kwarty punkty zdobywały już tylko przyjezdne, notując serię 9:0.

W drugiej odsłonie Pszczółka rozpoczęła odrabianie strat i w 13 minucie po celnym rzucie Bośniaczki Ireny Vrancic wyszła na prowadzenie 20:19. Od tej pory trwała wyrównana walka, a wynik najczęściej oscylował wokół remisu. Ostatecznie przed zejściem na przerwę Wisła po rzucie Amerykanki Jordin Canady miała 4 oczka zaliczki (32:28).

Po zmianie stron team spod Wawelu wypracował sobie szybko 12-punktową zaliczkę (42:30), a po rzucie Hiszpanki Marii Conde przewaga krakowianek w 28 minucie wynosiła już 16 pkt. (52:36) i coraz bardziej malały nadzieje miejscowych na wygraną. Lublinianki jeszcze raz jednak poderwały się do ataku i ze stanu 40:57, doprowadziły do wyniku 52:57 na trzy minuty przed końcem starcia, rzucając 12 punktów z rzędu. Rywalki ponownie jednak odskoczyły i nie dały już sobie odebrać zasłużonej wygranej.

Podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego bardzo słabo rzucały za trzy punkty, trafiając tylko 2 razy na 16 prób. Wisła z kolei oddała 8 celnych trójek. Przyjezdne miały również lepszy procent rzutów z gry - 41,7%, przy 31,3% Pszczółki. Akademiczki przegrały również walkę w zbiórkach 33:41.

Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin - Wisła Can-Pack Kraków 56:66 (11:17, 17:15, 12:22, 16:12)

Pszczółka: Butulija 21, Kiesel 12, Adamowicz 9, Rymarenko 4, Mistygacz 2, James 2, Szajtauer 2, Vrancic 2, Poleszak 2. Trener: Wojciech Szawarski

Wisła: Niedźwiedzka 18, Conde 17, Canada 14, Rodriguez 8, Russel 7, Mujović 2, Oroszová, Araujo. Trener: Krzysztof Szewczyk

Sędziowali: Michał Chrakowiecki, Karina Kamińska, Tomasz Trybalski.

Widzów: 500

ZOBACZ TEŻ:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

F
FELICJAN
Podstawowa umiejętność koszykarza/koszykarki to oddanie celnego rzutu do kosza. Jeżeli tego nie potrafi, niech lepiej zacznie uprawiać inną dyscyplinę sportu.
R
Remek
Po wczorajszym podpisaniu (przedłużeniu) umowy sponsorskiej z Pszczółką, nie ma już wątpliwości co do wysokości budżetu drużyny koszykarek na bieżący sezon. Może zatem warto byłoby zapytać przedstawicieli klubu, czy są jeszcze możliwe jakieś korekty kadrowe, czy też zespół będzie grać do końca sezonu w aktualnym składzie. Po dotychczas rozegranych meczach widać niestety słabości, głównie w strefie podkoszowej. Na fb AZS UMCS, jeden ze znanych trenerów lubelskich w komentarzu po środowym meczu wyraźnie stwierdził, że bez środkowej o co najmniej średnich umiejętnościach drużyna nie będzie w stanie walczyć o lepsze miejsce w tabeli. Zgadzam się z tą opinią, biorąc zwłaszcza pod uwagę zdobycze punktowe naszych wysokich zawodniczek w ostatnim meczu z Wisłą. Potrzebne są więc zmiany w przypadku zawodniczek podkoszowych Pszczółki, chyba że władze klubu jednoznacznie stwierdzą, że nie ma środków na jakiekolwiek ruchy transferowe. Wówczas trzeba wyraźnie zmodyfikować cele drużyny na ten sezon, ograniczając je wyłącznie do zakwalifikowania się do fazy play-off.
t
teddy
W zeszłym sezonie lublinianki wygrały we Wrocławiu 73-68. Jeśli Pszczółki myślą o wygranej we Wrocławiu, to trzeba trafić minimum 7-8 trójek. Dzisiaj nie da się wygrywać bez odpowiedniej liczby trafionych rzutów zza łuku.
Z
Zza linii bocznej
Z jednej strony może być trochę wstydu przez relację TV z meczu w najbliższą niedzielę (oby się udało się tego uniknąć), ale z drugiej strony kibice w Lublinie będą mogli ocenić grę i postawę Pszczółek w meczu we Wrocławiu, oglądając tę transmisję. Nikt wtedy nie powie, że fani dokonując oceny, opierają się jedynie na suchych statystykach.
a
argo
We wczorajszych meczach tylko Widzew miał podobną liczbą asyst co Pszczółki (7), ale trzeba zaznaczyć, iż zespół z Łodzi gra na razie bez amerykańskiej rozgrywającej. Nawet tacy ligowi "potentaci" jak Ostrów czy Gdańsk zdołali wczoraj uzbierać powyżej 15 asyst. Nie jesteśmy w stanie grać zespołowo jak czołówka ligi, ale od drużyn z dołu tabeli chyba nie powinniśmy być gorsi w tym elemencie.
M
Marek
Niestety poważnie się obawiam, jaki wiatrak z James mogą robić bydgoskie podkoszowe - Stanković i Morrison. Wychodzi na to, że czeka nas "pasjonująca" rywalizacja o to, żeby znaleźć się w pierwszej ósemce. Jest to smutne w kontekście przedsezonowych zapowiedzi o walce o pierwszą czwórkę.
A
Alex
Nie sądzę. Patrząc na transfery Siedlec trudno uznać, że ich skład jest lepszy niż w Lublinie, a co za tym idzie, ze mają wyższy budżet. A czasu niestety nie mamy z uwagi na układ ligowego terminarza - jeśli po 7 meczach Pszczółki będą mieć na koncie 1 zwycięstwo i 6 porażek, to nawet nadzieja na 7 miejsce będzie niewielka. Po wczorajszym meczu widać, że mamy już nie 2, a 3 słabe ogniwa. Do prezentujących się słabo Vrancić i Poleszak doszła na dodatek James. Wystarczy sprawdzić ich eval z wczorajszego meczu.
W
Wierny kibic
Oczywiście, że z taką dyspozycją daleko się nie zajedzie,
Pozycje były, trzeba "tylko" trafić do kosza.
To nie tak, że całkiem nic nie umieją.
Z pewnością umiejętnościami nasze odstają od około sześciu drużyn, ale jest to uzależnione od budżetu (Pszczółka ma pewnie 9-10 budżet w lidze)
Dajmy im czas ...
A
Alex
Widzę, że masz spore poczucie humoru. Wczoraj Wisła przyjechała na mecz osłabiona brakiem dwóch podstawowych i przy tym doświadczonych Polek. Czy lubelski zespół był w stanie to wykorzystać? Ależ skąd. Uczynił za to z przeciętnej Niedźwiedzkiej bohaterkę spotkania pozwalając jej rzucić aż 18 punktów. Z taką grą w obronie i dyspozycją strzelecką liczenie na to, że wyprzedzimy w tabeli choćby Ślęzę i Artego graniczy z cudem. Skuteczność rzutów za 3 punkty na poziomie 12,5% to jest prawdziwy dramat, biorąc pod uwagę to, że w drużynie jest przynajmniej 6 zawodniczek, które teoretycznie powinny umieć trafić zza linii 6,75 m. Do tego dochodzi brak zespołowej gry - 7 asyst w meczu mówi samo za siebie. O poziomie gry amerykańskiej środkowej już nawet nie będę wspominać. Ósme miejsce to jest raczej szczyt możliwości zespołu w tym zestawieniu personalnym.
W
Wierny kibic
Ludzie, po dwóch przegranych meczach z najlepszymi drużynami wyciągacie za daleko idące wnioski. Dajcie im trochę czasu, po pierwszej rundzie będziemy na 5-6 miejscu i pewnie więcej nikt nie ugrałby z naszym budżetem. Budżet Pszczółek w tym roku jest mniejszy niż w zeszłym, a chcecie aby było dużo lepiej.
G
G K S
ak mozna w lidze koszykowki kobiet wygrac mecz z Wisla Krakow a nawet jaka kolwiek inna druzyna jesli w druzynie z Lublina tak naprawde prawdziwa koszykowke na wysokim
poziomie graja tylko dwie zawodniczki , chyba kazdy wie kogo mam na mysli sa to Dajana Butulija i Brianna Kiesel , reszta zawodniczek zagrala dramytycznie slabo a to jak grala

Kai James to szkoda nawet komentowac.... obawiam sie juz teraz o kolejne mecze bo Pszczolki maja piekielnie trudny terminarz najblizszych spotkan bo sa to wyjazd do Wroclawia

u nas Artego Bydgoszcz , wyjazd do Polkowic , u nas Energa Torun a wiec naprawde w tych 4 meczach bedzie bardzo ciezko cos wygrac. I jeszcze kolejny raz i za pewnie nie ostatni pani sedzina karina
kaminska sedziujac w lublinie pokazala ze ma mala wiedze na temat sedzowania , co sie pojawi w lublinie to zawsze sa jakies kontrowersje na temat jej sedzowania , chodzi mi szczegolnie
o te 2 sytuacje gdzie koszykarki z Krakowa zagrywaja pilke noga , pilka wychodzi poza pole gry a pani sedzina pokazuje ze pilka dla Wisly jest.
B
Bert
James rzuciła dziś tyle samo punktów, co Poleszak, Vrancić czy Szajtauer. Czy to nie jest kompromitacja? Po co płacić ciężkie pieniądze za tak marną grę? Czy ona ma jedynie brylować z takimi "potęgami" jak Ostrów czy Gdańsk, czy też ma być jedną z kluczowych zawodniczek w meczach z czołówką tabeli?
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie