Koszykarze Pszczółki Startu Lublin zagrają w węgierskim Szombathely. Muszą się podnieść i pokazać charakter

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
W poniedziałek rano koszykarze Pszczółki Startu wyruszyli w podróż do Szombathely gdzie we wtorek rozegrają drugie spotkanie Champions League. Mecz z węgierskim zespołem kibice obejrzą w telewizji nSport+.

Podróż Pszczółki Startu na pierwszy wyjazdowy mecz w Lidze Mistrzów rozpoczęła się lotem do Warszawy, skąd drużyna udała się do Wiednia. Tam zespół przesiadł się do autokaru i ruszył do Szombathely. Wtorkowe spotkanie rozpocznie się o godz. 18.

Lubelska drużyna nie miała wiele czasu na przygotowanie się do tej potyczki, ponieważ w sobotę grała ligowe spotkanie z Legią Warszawa. Start przegrał tę potyczkę 79:82, więc humory w trakcie niedzielnego treningu nie były dobre.

Decydowały ostatnie sekundy. Legia Warszawa znowu wygrała w ...

- Każdy mecz, który gra się po trzech dniach, jest trudny. Oczywiście jeszcze trudniej jest się podnieść po porażce, ale charakter drużyny poznaje się właśnie w takich sytuacjach. Czy jesteś w stanie się podnieść, czy nie? Czy będziesz płakał na podłodze, bo się potknąłeś, czy wstaniesz i pójdziesz do przodu – podkreśla trener David Dedek.

Szkoleniowiec Pszczółki Startu w Szombathely spotka się ze swoim rodakiem, Gasperem Okornem. - Nie będzie koleżeńskiej rywalizacji, ponieważ każdy chce wygrać. Każdy także boryka się ze swoimi problemami, ale chce, żeby jego zespół grał jak najlepiej. Nie ma znaczenia, że obaj jesteśmy ze Słowenii – mówi Dedek.

Lublinianie zainaugurowali rozgrywki Champions League domowym meczem z Casademont Saragossa, faworytem grupy D. „Czerwono-czarni” byli bardzo bliscy sprawienia dużej niespodzianki i pokonania Hiszpanów, a o ich porażce (85:86) zdecydował rzut za trzy punkty w ostatnich sekundach meczu.

Z kolei Węgrzy przed dwoma tygodniami wybrali się w długą i kosztowną podróż do Nowogrodu. Gdy byli już na miejscu dowiedzieli się, że u sześciu graczy rosyjskiej drużyny testy wykazały koronawirusa. Spotkanie zostało więc odwołane. W krajowej lidze Falco również miało problemy z rozgrywaniem meczów i dotychczas ekipa trenera Okorna zagrała tylko dwa ligowe spotkania (oba wygrane).

- Lublin może być czarnym koniem w grupie. Na tak wczesnym etapie sezonu wciąż jednak trudno mówić coś więcej. Wszystkie drużyny kładą nacisk na obronę. Zawodnicy z Lublina pochodzą z mniej znanego zespołu, a ich sytuacja jest podobna do tej u nas sprzed roku – ocenia szkoleniowiec Węgrów.

Udział w poprzedniej edycji Champions League koszykarze z Szombathely zakończyli na fazie grupowej, w której wygrali sześć z 14 meczów (przegrali m.in. dwukrotnie z Casademont Saragossa).

- Na pewno pierwszy mecz z Hiszpanami był bardzo trudny z tego powodu, że był naszym pierwszym meczem w pucharach. Natomiast to będzie nasz pierwszy mecz na wyjeździe. Tak, że też nie będzie łatwo. Ale zdecydowaliśmy się na grę w Champions League i teraz nie możemy szukać wymówek, tylko musimy się podnieść i iść dalej – uważa David Dedek.

Szczęście było blisko. Fantastyczna walka Pszczółki Startu L...

Paulo Sousa nowym trenerem polskiej kadry

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie