reklama

Kryzys wciąż hamuje produkcję w Polsce

Tomasz Ł. RożekZaktualizowano 
Witold Chojnacki/Polskapresse
Polskie przedsiębiorstwa nadal odczuwają skutki spowolnienia gospodarczego i produkują mniej niż przed rokiem. Według wczorajszych danych GUS produkcja przemysłowa w sierpniu spadła o 0,2 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem i o 4,7 proc. w porównaniu z ubiegłym miesiącem.

Nie uwzględniając czynników sezonowych (czyli m.in. tego, że w sierpniu było więcej dni roboczych niż w 2008 r.), produkcja spadła o 3,1 proc., a w porównaniu z lipcem wzrosła o 0,5 proc.
Najmniej wyprodukowały kopalnie, huty i firmy transportowe. Wydobycie węgla kamiennego i brunatnego zmniejszyło się w porównaniu z ubiegłym rokiem o 13,3 proc., produkcja metali stopniała o 22,4 proc., maszyn i urządzeń o 13,6 proc., ale zdecydowanie największe spadki odnotowała branża transportowa - z powodu załamania się eksportu skurczyły się bowiem (o niemal 30 proc.) zamówienia z zagranicy na sprzęt transportowy. W sumie spadek produkcji zanotowano w aż 19 - na 34 - tzw. działach przemysłu, czyli w poszczególnych branżach.

- Nie ma co się dziwić, że mniej produkują kopalnie, bo z powodu kryzysu jest ograniczone zapotrzebowanie na energię. Zawsze jest taki trend, jeśli jest mniej zamówień, to i mniej się produkuje, a tym samym spada zapotrzebowanie na energię - tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

Z drugiej strony w sierpniu nastąpił istny boom w produkcji komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (wzrost produkcji aż o 29 proc.) oraz napojów, papieru, urządzeń elektrycznych i artykułów spożywczych. Ratowała nas też produkcja budowlano-montażowa, czyli roboty inwestycyjne i remonty. W sierpniu tego typu produkcja była wyższa o 11 proc. niż przed rokiem. Większość ekonomistów twierdzi, że jest to po pierwsze zasługa sezonowości (latem więcej się buduje i remontuje), ale i coraz większego ruchu w inwestycjach infrastrukturalnych (buduje się mnóstwo dróg i mostów za pieniądze unijne, chociażby w związku z Euro 2012).

- W niektórych branżach produkuje się więcej, bo towary trafiają na nasz wewnętrzny rynek, tak jak np. komputery. W przypadku, kiedy musimy towar wyeksportować, jest już gorzej - zagraniczni konsumenci nie chcą ich kupować - mówi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów.

Eksperci tłumaczą, że trudno jednoznacznie zinterpretować sierpniowe dane GUS, bo z jednej strony dane o produkcji są najlepsze od 9 miesięcy i widać lekkie ożywienie w gospodarce, ale z drugiej strony produkcja spada nieprzerwanie od listopada 2008 r., co pokazuje, że kryzys nie schował jeszcze pazurów.

- Oczywiście, że w porównaniu ze styczniem czy lutym tego roku, gdy przedsiębiorstwa produkowały o ponad 14 proc. mniej, jest zdecydowanie lepiej, ale wciąż mamy tendencję spadkową i nie bardzo wiadomo, kiedy to się skończy - uważa Jakub Borowski.
Ekonomiści optymiści podkreślają jednak, że od kilku miesięcy widać ożywienie w gospodarce krajów starej Europy - Niemcy i Francja zamawiają coraz więcej towarów z Polski, widać tam też wzrost produkcji i sprzedaży detalicznej. A więc, jak mówią ekonomiści, skoro kryzys przyszedł do nas z zewnątrz, to i z zewnątrz powinna nadejść poprawa. Będzie to miało istotny wpływ na wzrost naszego PKB.

- Najnowsze dane o produkcji pokazują, że są powody do umiarkowanego optymizmu co do rozwoju całej gospodarki - mówi Radosław Cholewiński, główny ekonomista Noble Bank.
Czy tak się rzeczywiście stanie? Zdaniem Jakuba Borowskiego na razie mamy stosunkowo silną pozycję w Europie: słaby złoty wspiera naszych eksporterów, bo nasze towary są tańsze i nadal dość dobrze trzyma się nasza konsumpcja, czyli chęć Polaków do kupowania towarów. Jeśli optymizm konsumentów się utrzyma, nasza gospodarka zacznie szybciej rosnąć.

Naszą zbolałą gospodarkę chce dodatkowo rozpędzić Rada Polityki Pieniężnej. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarł dziennik "Polska", wynika, że niektórzy członkowie Rady opowiadają się za niewielką obniżką stóp procentowych. Jeśli tak by się stało, potaniałyby kredyty dla przedsiębiorców, a to z kolei nakręciłoby koniunkturę w samym środku kryzysu.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Materiał oryginalny: Kryzys wciąż hamuje produkcję w Polsce - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny

Bez przesady z tym „kryzysem”. Ktoś zagrał na giełdzie, przegrał i krzyczy: kryzys! Ja gram w toto-lotka, ciągle przegrywam i też mógłbym ciągle krzyczeć: kryzys! A dlaczego nie krzyczę? Bo wiem, że mogę przegrać, gram dla zabawy, nienałogowo i bardzo niewielkimi sumami, ot 10 złotych raz na kwartał. Ale jakbym zagrał całym swoim majątkiem, i oczywiście przegrał, bo takie są prawa statystyki, to wtedy mógłbym sobie pokrzyczeć. A czym się różni giełda od totka? Statystykami. A te wyraźnie wskazują, że na giełdzie zdarza się wygrać ale i znacznie łatwiej przegrać gdy ktoś, nie zważając na analizy fundamentalne, kupuje egzotyczne opcje, niezdrowo podniecony mirażami wielkiej wygranej. Owszem, te wirtualne (finansowe) problemy niektórych banków mogą przekładać się na realną gospodarkę ale przełożą się tym silniej im silniej będziemy w panice trajkotać „kryzys, kryzys”. Chciałem dziś pójść do kina ale nie idę, bo „kryzys”. Chciałem zrobić zakupy ale nie robię, bo „kryzys”. Nie jadę na urlop - „kryzys”. Nie kupuję (teraz tańszego!) samochodu, nie cieszę się niższymi cenami mieszkań i ropy – wszak to też są zjawiska „kryzysowe”. Fakt, przy takiej postawie kryzys będzie. Sami go wywołamy. Innymi słowy mówiąc dziwię się ludziom, którzy uwierzyli bankowcom-cwaniaczkom, że są jakieś „absolutnie bezpieczne akcje dające 20% rocznie”. Przecież to bzdura. Jeżeli gospodarka światowa rozwija się w tempie rocznym średnio 2-3% to średnio tyle można wyciągnąć na akcjach realnie. Oczywiście można liczyć na to, że jak się zainwestuje w akcje chińskie to można wyciągnąć 6-7% średnio, bo tyle mają wzrostu teraz. Albo można liczyć na efekty psychologiczne dla określonych akcji ale to już ryzyko jak w ruletce. Można też kupować opcje czyli robić zakłady i nawet na spadających kursach zarabiać. Też ruletka. Czyli jak ktoś nagle podniecił się certyfikatami Banku Islandii a ten bank splajtował to czyja to wina? Trzeba było faktycznie klientowi przeczytać co jest napisane w statucie tego czy innego banku. A napisane było, że bank może splajtować i że zakup takich certyfikacików może prowadzić do całkowitej utraty ich wartości. Oczywiście nie usprawiedliwiam oszukańczych praktych banków i maklerów wciskających z cynicznym uśmieszkiem klientowi rzekomo bezpieczny towar „proszę tylko tu podpisać resztą my się zajmiemy”. Czytaj: proszę zrzec się wszelkich praw do własnych pieniędzy a my je sobie przehulamy.

Tym nieudacznikom z FED-u, z banków i koncernów załamał się ich śmieszny światek wykresików i tabelek w Excelu i tyle. Róbmy swoje i nie przejmujmy się aż tyle palantami. Zwykły zdrowy rozsądek bardzo w tym pomaga.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3