Krzysztof Gil, prezes Lublinianki: Niektórzy pukali się w czoło, gdy nas słuchali

Tomasz Biaduń
Jakub Hereta
- Od początku nie kryliśmy się z tym, że chcemy awansować. Gdy niektórzy to słyszeli, nie dowierzali w to, co mówimy i pukali się w czoło - mówi Krzysztof Gil, prezes Lublinianki-Wieniawy, świeżo upieczonego trzecioligowca.

Emocje po wywalczeniu awansu już opadły, czy kontynuujecie świętowanie?
Myślę, że już opadły i mam nadzieję, że zawodnicy zagrają ostatnie pięć meczów na luzie. Co do świętowania, to było dość huczne z tego, co słyszałem (śmiech). Ale były ku temu powody. Presja zeszła już z graczy. A trochę tego stresu było, bo od początku nie kryliśmy się z tym, że chcemy awansować. Gdy niektórzy to słyszeli, nie dowierzali w to, co mówimy i pukali się w czoło.

Żeby nie było za różowo, można zapytać o tegoroczne mecze z trzecioligowcami. Z Tomasovią przegraliście 1:6, ze Stalą Kraśnik 2:8. To pokazało, że między Wami jest różnica klas?

Z Tomasovią graliśmy tylko sparing, w którym, gdy występował podstawowy skład, było całkiem nieźle. Ze Stalą zagraliśmy natomiast dziwny mecz. Nie ukrywam, że traktowaliśmy go poważnie i chcieliśmy zwyciężyć, ale zabrakło w tym spotkaniu sześciu zawodników podstawowej jedenastki. Poza tym takie spotkania się zdarzają najlepszym. Arsenal przegrywał w minionym sezonie 2:7, Manchester United 1:6. Mam nadzieję, że nam się zdarzyło takie spotkanie jeden raz na kilka następnych lat.

Ilu graczy potrzeba Lubliniance do tego, aby skutecznie rywalizowała w trzeciej lidze?
Od zera do trzech. My jesteśmy cierpliwi. Nasza obecna drużyna istnieje dopiero od dziesięciu miesięcy, a zespół buduje się latami. Chcemy opierać tę ekipę na piłkarzach młodych, z Lublina, ale nie tylko z Lublinianki. Dlatego nawiązujemy współpracę z BKS. Oczywiście możemy ściągać starych wyjadaczy za większe pieniądze, ale osiąganie sukcesów swoimi wychowankami to dużo większa satysfakcja.

Ale taki wyjadacz, jak Wojciech Białek by się Wam przydał. Z zimowych rozmów z trenerem Markiem Sadowskim wynikało, że transfer napastnika latem może być formalnością?
Sytuacja jest taka, że Wojtek ma w Stali Stalowa Wola przyzwoity kontrakt, z którego ten klub się wywiązuje. To dla Stali bardzo ważny gracz i myślę, że będzie chciała z nim przedłużyć umowę. Nas nie stać, aby płacić Białkowi porównywalne pieniądze. Do zawodowstwa jeszcze nam daleko. Ale chcemy wciąż się rozwijać, dlatego od jesieni zgłaszamy drużynę rezerw do klasy A.

Przydałby się Wam jednak ktoś doświadczony, choćby do środka pola...
Oczywiście. Nie tylko zresztą do pomocy, ale i do obrony. Warto się wzmacniać i nie mówię takiemu rozwiązaniu "nie". Trzeba jednak spokojnie podejść do tego tematu.

Rozmawiał Tomasz Biaduń


Nasze serwisy:
Serwis gospodarczy - Wybierz Lublin
Serwis turystyczny - Perły i Perełki Lubelszczyzny
Serwis dla fanów spottingu i lotnictwa - Samoloty nad Lubelszczyzną
Miasto widziane z samolotu - Lublin z lotu ptaka
Nasze filmy - Puls Polski


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
stadionowy bywalec
skąd taka teza? jestem przekonany, że Lublinianka się spokojnie utrzyma wzmacniając się raptem 2 graczami
a
alan
Lublinianka na to zasługuje!
f
ff
bo wnioskując po wypowiedziach to nie... z tej ekipy zostawiłbym może połowę składu...
Dodaj ogłoszenie