reklama

Książkowe 88. urodziny prof. Władysława Bartoszewskiego

Bożydar Brakoniecki
Pasja prof. Bartoszewskiego do obdarowywania rodaków pisanymi z pasją książkami jest godna podziwu. Właśnie ukończył trzy nowe, a wszystko wskazuje na to, że powstają już kolejne.

Mają wiele racji ci, dla których prof. Władysław Bartoszewski powinien trafić do Księgi Guinnessa w kategorii ludzie o niespożytej energii. Polityk, dziennikarz, pisarz, działacz społeczny, wreszcie historyk. Do tego człowiek obdarzony niebanalnym życiorysem, honorowy obywatel państwa Izrael, kawaler Orła Białego, wreszcie mistrz potoczystej wymowy. Gdyby istniała konkurencja w szybkości wypowiadanych fraz, nasz bohater w cuglach pokonałby legendarnego gadacza Louisa de Funesa, choćby ten do pomocy miał Hankę Bielicką. A najlepszym dowodem, że profesor nie zamierza dać się upływającemu czasowi, jest to, że na swoje przypadające dziś 88. urodziny obdarzył nas aż trzema nowymi książkami. Żadnymi tam broszurami, lecz grubymi jak cegły tomiskami. Edytorskiego zapału powinni się odeń uczyć wszyscy bawiący się piórem, szczególnie ci z młodego pokolenia.

Jeszcze latem księgarskie lady zdobiły jego "Doświadczenia lat wojny 1939-1945" (wyd. Znak) i "Powstanie Warszawskie" (wyd. Świat Książki), a już dziś tchnięty twórczą weną Jubilat idzie za ciosem. Oto w pierwszej z trzech wspomnianych książkowych nowalijek - "O Niemcach i Polakach. Wspomnienia. Prognozy. Nadzieje" (Wydawnictwo Literackie) - bierze się za bary z arcytrudnym zagadnieniem: stosunkami polsko-niemieckimi.

Pisać nad Wisłą dobrze o Niemcach, to jak pląsać po polu minowym, ale profesorowi niestraszne wszak żadne niebezpieczeństwo i osobiste urazy, jak najbardziej zrozumiałe u kogoś, kogo nasi zachodni sąsiedzi wpakowali ongiś za oświęcimskie druty. Bartoszewski po prostu uważa, że Polacy i Niemcy są na siebie skazani i czym prędzej się dogadamy, tym lepiej dla nas.

650 stronic tego dzieła to rozpisana na fakty, daty i dokumenty teza, że nie powinniśmy bać się wspólnej europejskiej przyszłości. Ale to także kopalnia świetnych obserwacji, które autor poczynił przez swoje pracowite życie, i celnych anegdot. "Pierwszego Niemca w życiu poznałem w komunistycznym więzieniu" - pisze Bartoszewski, i trudno w tym zdaniu nie dostrzec ironii losu. W okupację poznawanie wroga nie należało bowiem do życiowych priorytetów Polaków. Okazuje się zresztą, że po wojnie byli wrogowie zza Odry też nam się przyglądali. Bartoszewski wspomina m.in. o Aktion Sühnezeichen z NRD, których - z ramienia "Tygodnika Powszechnego" - oprowadzał po Auschwitz. Ale pisze też o zdumieniu ich zachodnich pobratymców, których niezwykle peszyło, że strajkujący w Gdańsku stoczniowcy spowiadają się i śpiewają pieśni maryjne zamiast "Międzynarodówki". Pamiętajmy, że nie pisze tego polityczny szaraczek, lecz zasłużony polityk, dwukrotny minister spraw zagranicznych i eksambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Austrii.

Z całkiem nieministerialnych pozycji prof. Bartoszewski skreślił kolejną ofiarowaną nam książkę - "Życie trudne, lecz nie nudne" (wyd. Znak). To wspomnienia spisane przez Andrzeja Friszkego, wpasowane w ramię najnowszej polskiej historii. Zaczynają się młodością w przed_wojennej Warszawie, przywołaniem inteligenckiego domu, z którego profesor ruszył w mroki Września 1939 roku, hitlerowskiej okupacji i obozu koncentracyjnego. Potem była Żegota, Powstanie, PSL, stalinizm i szarości małej stabilizacji za tow. Gomułki. Czytając tę książkę, trudno nie patrzeć na Bartoszewskiego jak na brnącego przez czasy komunistyczne narodowego herosa, szykanowanego, rewidowanego, więzionego. Nie brak tu także smacznych anegdot.Gdy profesor wspomina swoją podróż do Izraela w 1963 roku, opowiada o pewnym starym polskim Żydzie kibucniku, który wyemigrował z Polski do Palestyny jeszcze w latach 20. W czasie rozmowy nachylił się konfidencjonalnie do Bartoszewskiego i spytał szeptem: "Czy w Polsce jeszcze są ci straszni hallerczycy?". Historyjka pyszna, lecz tylko sygnalizuje kolejną pasję bohatera wspomnień, jaką jest pojednanie polsko-żydowskie. Przecież prof. Bartoszewski, pośród morza wszelakich dyplomów i odznaczeń, ma także Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za pomoc udzielaną Żydom w czasie wojny, przyznany na wniosek instytutu Yad Vashem. A w samym Izraelu, który wielokrotnie odwiedzał, w imieniu Rady Pomocy Żydom "Żegota" odebrał dyplom Sprawiedliwy wśród Narodów Świata (stosowny medal zawisł na jego piersiach w 1966 roku). Ma swoje drzewko w Ogrodzie Sprawiedliwych.

Na tej książce naprawdę można uczyć się ojczystych dziejów. A z opisu peregrynacji więziennych bohatera, przerzucanego z jednej celi do drugiej, dziejów stalinowskich rządów nad Wisłą. We wspomnieniach autora pojawiają się nazwiska uwięzionych, które dziś widnieją w każdym podręczniku historii, m.in. Witold Pilecki, którego zastrzelono 25 maja 1948 roku na Rakowieckiej. Pośród więziennych towarzyszy niedoli trafiali się też Bartoszewskiemu kryminaliści, choćby przedwojenny doliniarz, który bezskutecznie namawiał go do zmiany fachu: "Po co ci było to frajerstwo? Ojczyznę zbawiać? Z takimi palcami, jak ty masz? Człowieku, marnujesz się".

Personalnym wspominkom poświęcona jest również trzecia książka profesora "Środowisko naturalne. Korzenie" (wyd. Świat Książki), portrety kilkudziesięciu osób, z którymi Bartoszewski stykał się w latach 1930-1945 i potem. Obdarzony wprost fenomenalną pamięcią przypomina nam za pośrednictwem spisującego te wspomnienia Michała Komara m.in. o Bognie Domańskiej, "matkująca" mu podczas okupacyjnej konspiracji i - już w bardzo sędziwym wieku - przysyłająca mu paczki do Jaworza, gdzie był internowany po 13 grudnia 1981 roku. W tej galerii znalazł się również Edward Nowak, lekarz z Auschwitz, który uratował Bartoszewskiemu życie, Hanka Czaka, łączniczka zamordowana przez gestapo, czy wreszcie Eugeniusz Czarnowski, który odbierał od niego przysięgę w AK. A odnotować warto jeszcze obecność m.in. Kazimierza Moczarskiego, Zofii Kossak, ks. Jana Ziei, Adolfa Bermana i Jana Karskiego.

Ich pamięci autor zadedykował wstęp do tej niezwykłej książki: "Duchowni, nauczyciele, przełożeni i koledzy z konspiracji, zwolennicy rozmaitych, często przeciwstawnych postaw ideowych - odważni, szlachetni, wierni - obdarzali mnie zaufaniem, a czyniąc to, postawili przede mną zadanie życiowe: być przy_zwoitym". Owej przyzwoitość na pewno nie sposób profesorowi Bartoszewskiemu odmówić (jednej ze swoich książek nadał jakże trafny tytuł "Warto być przyzwoitym").

Czytajmy więc książki prof. Władysława Bartoszewskiego, a jak ktoś chce na własne oczy zobaczyć jego przysłowiową żywiołowość, nich wybierze się na spotkanie autorskie z jego udziałem.

22 lutego w Starej Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu (godz. 17) i 25 lutego w Audytorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego (godz. 18). Warto wpaść, bo przecież profesor jest jednym z najbardziej znanych Polaków na świecie, przyjacielem prezydentów, koronowanych głów i kościelnych purpuratów.

Nie zdziwcie się jednak, gdy spyta nagle: "A co ty robisz, by Polska była krajem ludzi przyzwoitych?".

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Książkowe 88. urodziny prof. Władysława Bartoszewskiego - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
aaa

120 lat Antymatołowi Bartoszewskiemu! Na pohybel kaczoszołomom z profesurem Lechem K. na czele.

z
zły

Więc szczególnie -ANJI- podpowiadam ten facet -Bartoszewski- nigdy nie był ! nie jest !- żadnym profesorem a tytułowanie go jest stanowczym nadużyciem i świadczy tylko o głupocie i braku wiedzy nazywającego owego faceta który posiada - ale tyko średnie wykształcenie ! Można wierzyć w bredzenie tego starca który sam sobie stworzył jako taki życiorys popierany przez paru kolesi o podobnych życiorysach jak min. J, Nowak -Jeziorański ale nie zmieni to faktu że jest to osoba sztucznie wykreowana .I aby nie być gołosłownym to zapytam Cię Anju a gdzie i co to Twój idol Bartoszewski ,studiował gdzie ukończył studia gdzie i u kogo obronił pracę mgr-a a gdzie uzyskał profesurę upraszczając temat no proszę wykaż się wiedzą i oświeć niewiedzących ?! BO ja nie wiem ! Zresztą i autor tych wypocin popełnia ten sam błąd a skoro tak to zgodnie z logiką do Pana Leppera powinniśmy się zwracać czy tytułować go doktor -Lepper !? podobnie uzyskany tytuł .A życzyć mu każdy może co chce ja wolał bym aby jak jego koleś w/w Jeziorański czy Geremek przeniósł się albo na zaplecze historii i siedział tam cicho bo wstyd przynosi albo do krainy wiecznych łowów na naiwnych i głupich .A klasę to może mieć człowiek który wywodzi się z odpowiedniego środowiska natomiast autorytet to pojęcie względne są ludzie dla których autorytetami są tacy mordercy jak Stalin czy Hitler więc w tym określeniu byłbym ostrożny bo to jest indywidualna ocena .

T
Tuskomatołek

Weż Pan różaniec do rączki i na piec i to ciepły. Skończ dziadku te swoje bajeczki. Mając 88 lat to w mózgu jest skleroza a nie rozum. A bawić to mnie mogą: Lisy, Paradowskie, Żakowskie, Michniki i inna gawiedż. A z racji młodszego wieku robią to lepiej i misterniej.

A
ANJA

ŻYCZĘ PANU PROFESOROWI DUŻO ZDROWIA I WSZELKIEJ POMYŚLNOŚCI, Z PRZYJEMNOŚCIĄ ZAWSZE SŁUCHAM PANA MĄDRYCH WYPOWIEDZI, MA PAN WIELKĄ MĄDROŚĆ , KLASĘ I JEST DLA MNIE WIELKIM AUTORYTETEM :)))))

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3