Kuba Piątek skończył Dakar na 20 miejscu. Nie dał się znokautować pustyni

Daniel Harasim
- Cieszę się, że wracam do domu. Stęskniłem się za żurkiem i schabowym z ziemniakami - mówił Piątek
- Cieszę się, że wracam do domu. Stęskniłem się za żurkiem i schabowym z ziemniakami - mówił Piątek archiwum zawodnika
Udostępnij:

Rok temu rajd go pokonał. Odpadł na pustyni, jego motocykl odmówił posłuszeństwa. Teraz było jeszcze ciężej. Los znów chciał mu dokopać, ale kilka tysięcy kilometrów doświadczenia z poprzedniej edycji zaprocentowało.

Lublinianin Kuba Piątek przekroczył metę Rajdu Dakar w Rosario z 20. czasem. To życiowy sukces Kuby, dużo większy niż tytuł mistrza świata juniorów czy wygrana w Rajdzie Faraonów.

- Jestem megazmęczony, nie mam siły się cieszyć z sukcesu - mówił kilka godzin po zakończeniu rywalizacji. - Jak tylko mogłem, położyłem się pod camperem na betonie i zasnąłem. Jeszcze nie myślę o kolejnym Dakarze, dla mnie wciąż trwa Dakar 2016 - opowiadał.

Piątkowi udało się zrealizować plan założony przed rajdem. - Myślałem o pierwszej dwudziestce, ale to raczej były bardzo optymistyczne prognozy. W stawce pojawiła się nowa generacja zawodników, młodych i jeszcze szybszych niż do tej pory. Cieszę się bardzo z dotarcia do mety, bo podczas rajdu było sporo chwil zwątpienia - przyznawał. Kuba pokazał w Ameryce Południowej duszę wojownika. Jego motocykl wpadł do rzeki podczas prologu. Przy drugim kontakcie z wodą omal nie spadł z wodospadu. - Później codziennie pojawiały się jakieś kolejne problemy i usterki. Na szczęście nie poddałem się i pocisnąłem do końca, walcząc do ostatniego kilometra o jak najlepsze miejsce - cieszył się. Niejeden przy takich przeciwnościach by się poddał. Ale nie Piątek.

- Kuba ukończył najtrudniejszy rajd, jaki można sobie wyobrazić. Już to sprawia, że jest bohaterem, a on dodatkowo dojechał do mety na bardzo dobrym miejscu - komentuje wyczyn lublinianina Piotr Więckowski, który w przeszłości również jechał w Dakarze. - Kubie należą się ogromne brawa. W Lublinie potrafimy szkolić mistrzów, Kuba jest tego przykładem. Ważna jest jednak determinacja i walka o swoje marzenia - komplementował swojego wychowanka.

Jak jechał Orlen Team?

Na rampę w Rosario, poza Kubą Piątkiem wjechało kilku innych zawodników Orlen Team. Samochodowy debiutant Kuba Przygoński uplasował się na 15. pozycji. To najlepszy wynik spośród wszystkich Polaków. Jacek Czachor i Marek Dąbrowski dojechali na 28. miejscu. Zważając na ogromne przeciwności losu, sukcesem można nazwać finisz Adama Małysza, który ostatecznie zdobył 52. lokatę.


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

i
iwo
do kibic - zastanawiałem się czy wokól mnie w Lublinie i Polsce znalazł bym głupszego debila jak kibic !!!! to himalaje idiotyzmu, głupoty i prostactwa ! Myślę, że twój nauczyciel padł na wznak ze śmiechu jak mógł takiego durnia wychować
k
kibic
w uznaniu ,że piątek dojechał do mety żuk powinien mianować go oficerem motocyklowym z pensją równą pensji v-ce prezydenta. Jest oficer pedalistów, pieszych dlaczego tak wybitny sportowiec nie ma być oficerem motocyklowym, choćby w stopniu kaprala
M
MARCO
Debil ! jak Tatełe!
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie