Kulesza: Generał zdradził naród

RedakcjaZaktualizowano 
Prawnicy są zgodni: działanie generała Wojciecha Jaruzelskiego w czasie wprowadzania stanu wojennego nosi wszelkie znamiona zdrady interesów narodowych. Na razie jednak nikt nie zamierza stawiać mu formalnych zarzutów

Działania gen. Wojciecha Jaruzelskiego noszą wszelkie znamiona zdrady. Takiego zdania są zapytani przez "Polskę" prawnicy. Jednocześnie przyznają, że postawienie mu takiego zarzutu byłoby trudne, bo przestępstwa, o jakie można go oskarżyć, nie są wprost zapisane w kodeksie karnym.

- To są kwestie ponadprawne. Musimy oceniać człowieka żyjącego w systemie komunistycznym z perspektywy państwa demokratycznego - przyznaje prof. Marian Filar, karnista z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Jednak w historii takie przypadki już się zdarzały. Najgłośniejszym jest proces monachijski. Ale w podobny sposób sądzeni są obecnie przywódcy Czerwonych Khmerów w Kambodży czy serbscy zbrodniarze wojenni w Hadze.

Wczoraj opisaliśmy, że z dokumentów, do których dotarł Dariusz Jabłoński, reżyser serialu "Gry wojenne", a które ujawnił IPN, wynika, iż w 1981 r. sowieccy generałowie nie planowali wkroczenia do Polski. Powtarzali Jaruzelskiemu, że wprowadzając stan wojenny, musi liczyć na siebie. Generał obawiał się jednak, że w przypadku masowych demonstracji nie będzie w stanie opanować sytuacji za pomocą Ludowego Wojska Polskiego i wiele razy prosił Sowietów o pomoc.

Generał Jaruzelski bagatelizuje wagę informacji zawartych w notatkach adiutanta marszałka Kulikowa. - Anoszkin spreparował notatkę. Faktem jest, że lubię Rosjan, i z Kulikowem nie raz robiliśmy "misia", ale nie było powodu, żebym miał akurat jego prosić o pomoc, skoro kontaktowałem się z ludźmi na wyższym szczeblu - mówił w TVN 24, dodając, że gdyby nie był przekonany, że sam poradzi sobie z wprowadzeniem stanu wojennego, nigdy by nie ryzykował.

- Nawet Kościół dostrzegał groźbę wojny domowej w Polsce - mówił Jaruzelski. To jednak według prof. Andrzeja Paczkowskiego wcale go nie tłumaczy. - Wiedział, że musi poradzić sobie sam, bo w przeciwnym razie zostałby odsunięty od władzy - mówi historyk.

Winny stanu wojennego
Ujawnione dokumenty rzucają jednak zupełnie inne światło na odpowiedzialność generała. Obalają zupełnie jego linię obrony. Od 20 lat Jaruzelski przekonuje, że wprowadzenie stanu wojennego było mniejszym złem, że działał w stanie wyższej konieczności, bo chronił Polskę przed obcą interwencją. - Zakładając, że ujawnione dokumenty są prawdziwe, możemy stwierdzić, że nie zachodził stan wyższej konieczności - tłumaczy prof. Witold Kulesza, były szef Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu.

- Wręcz przeciwnie, generał Jaruzelski nie chronił państwa przed wielkim niebezpieczeństwem, ale raczej próbował to niebezpieczeństwo sprowadzić. Bo jak inaczej nazwać zabiegi o interwencję? Takie zachowanie nosi wszelkie znamiona zdrady - dodaje.

Jego zdaniem - według ujawnionych ostatnio dokumentów - nie ma żadnego usprawiedliwienia na wprowadzenie stanu bezprawia niespotykanego wcześniej w PRL.

Zresztą na interwencję godził się już w 1980 r. Wówczas polskie kierownictwo prosiło o przeprowadzenie na granicy z Polską wielkich manewrów wojsk państw Układu Warszawskiego. Wtedy też gen. Eugeniusz Molczyk, zastępca dowódcy wojsk Układu Warszawskiego, przedstawił polskiemu sztabowi plany przeniesienia manewrów do Polski.

Generałowie odebrali to jednoznacznie - jako interwencję. Zastępcy ministra obrony - m.in. gen. Florian Siwicki - nakłaniali Wojciecha Jaruzelskiego, by próbował powstrzymać sowieckich generałów przed tym krokiem. Jaruzelski jednak zabronił im wszelkiej dyskusji na ten temat.
- Oczywiście generał może się zasłaniać tym, że chodziło o manewry, ale nie ulega wątpliwości, że z punktu widzenia interesów Polski dopuścił się zdrady - przyznaje prof. Filar. Także wcześniejsze działania gen. Jaruzelskiego można uznać za szkodliwe i niebezpieczne dla własnego narodu.

W połowie lat 70. podpisał on umowę z sowieckim sztabem generalnym i tamtejszym ministerstwem obrony, zgodnie z którą w czasie ewentualnej wojny oddawał polskie wojsko pod sowiecką komendę.

Sytuacja była więc taka, że gdyby ZSRR zdecydował o ataku na któryś z krajów NATO lub na cały sojusz, Ludowe Wojsko Polskie automatycznie przeszłoby pod dowództwo w Moskwie. Ani polskie dowództwo, ani władze cywilne PRL nie musiały wiedzieć o rozpoczęciu wojny ani się na nią godzić.

- Jeżeli ta umowa oznaczała, że generał Jaruzelski oddawał polskich żołnierzy pod sądownictwo wojsk sowieckich, to pozbawiał armię przymiotnika "polska". To byłoby jedno z najbardziej nagannych naruszeń służby narodowi - tłumaczy Kulesza. - To nie tylko zdrada interesów narodu, ale także złamanie żołnierskiego honoru.

Zgadza się z tym prof. Marian Filar. Zwraca jednak uwagę, że w tym przypadku mamy do czynienia z konfrontacją kwestii politycznej i prawnej. - Jaruzelski może bronić się sytuacją geopolityczną, ale pamiętajmy, że osobiście podejmował decyzje, mimo że nie musiał - przyznaje.

Aprobował atak na Polskę
Jest jeszcze jeden punkt, w którym Wojciech Jaruzelski działał wprost przeciwko interesom swojego kraju i narodu. Generał znał i akceptował plany wojny zaczepnej z państwami NATO. Zakładały one, że w przypadku wybuchu konfliktu wojsko polskie ma atakować wybrzeże Danii.

Strategia ta zakładała, że główne kontruderzenie państw paktu północnoatlantyckiego zostanie skierowane na Polskę i wschodnie Niemcy. Generałowie doskonale zdawali sobie sprawę, że na Polskę najprawdopodobniej spadną bomby z ładunkami atomowymi. To oznaczałoby zrównanie kraju z ziemią i miliony ofiar.

- W tym przypadku mamy do czynienia z oczywistą zbrodnią. Nawet według ówczesnego prawa - przyznaje prof. Kulesza. - W Polsce obowiązywał dekret o ochronie pokoju. Każdy, kto planował wojnę napastniczą, a plany wojny, które znał i nad którymi pracował gen. Jaruzelski, zakładały napaść, naruszał ten dekret. Tym samym popełniał najcięższą zbrodnię przewidzianą ówczesnym prawem - dodaje.

Generał prawdopodobnie jednak nigdy nie odpowie za zdradę. Do tej pory nie osądzono go nawet za masakrę na Wybrzeżu w grudniu 1970 r.

Mariusz Staniszewski

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: Kulesza: Generał zdradził naród - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 12

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

c
czaja

Raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę"

y
yeti

co po nim zdradzili,zdradzają,okradają,opluwają Nasz Kraj ?
Przemilczenia,odwracanie uwagi,przekręcanie faktów,niszczenie dokumentów,mataczenie...

A
ASUS

SAM JESTEŚ ZDRAJCĄ!

R
RABA

Jesteś współczesnym dziennikarzem, masz licencjat prywatnej uczelni i po co to kryjesz? Pisze się "w porzo", a nie "wpożo".

j
jerzy

Bicie piany. Aby zachowac kase... A kto to zweryfikuje. Dzieciaki??? A KUklinski, a Sikorski...

t
tim

Prawda zawsze wyjdzie, to kwestia czasu.
Na szczęście w tym przypadku, do niej jest coraz bliżej.
I nie pomogą już pomrukiwania starych sbków.
Gdyby pan Generał był czlowiekiem wpożo, Dudek i inni mogliby mu naskoczyć.
A tak, trzeba żyć z tym bagażem, i mówić że deszcz pada jak na niego plują.

b
brrr

pocyztajcie jego komentarze

C
Czytelnik

Ale Jaruzelski ? Ktoś znowu chce zaistnieć w mediach. Ach ten PR, nie ważne co się piszę ważne aby się pisało ..

.

Zwłaszcza ci, co mają pianę na ustach, kiedy mówią o IPNie. To zapewne są zresztą byli ubecy, sbecy lub ich pomiotła.

S
Sybirak

Oskarżanie gen. Jaruzelskiego o cokolwiek na podstawie informacji czy dokumentów IPN jest niewiarygodne, bo spreparowane przez ipeenowskich łgarzy. Bo jak to możliwe, że nagle po 30 latach Dudek znajduje notatkę adjutanta Kulikowa o jego rozmowie z gen. Jaruzelskim. Nie dokument, nie protokół z rozmowy tylko notatkę adjutanta, którą łatwo spreparować. Czemu Dudek robi z nas głupka? Czy Jaruzelski nie był u władzy, i gdyby taka notatka isniała, nie mógł jej zlikwidować? Czy ona czekała w zakamarkach IPN akurat na Dudka? Albo czy Dudek ma takie wielkie zdolności poszukiwawcze? Cała sprawa jest zupełnie niewiarygodna i pachnie ipeenowską manipulacją.

R
RABA

Kto to jest ten Kulesza, bo z "artykułu" to nie wiem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3