Kulturysta z Lublina, Dominik Hałas, najlepszy w Polsce

Karol Kurzępa
Dominik Hałas ma 34 lata i 180 cm wzrostu. Kulturystą jest już od 18 lat Fot. SFD
Lubelscy sportowcy mogą pochwalić się dużymi osiągnięciami w Mistrzostwach Polski w Kulturystyce i Fitness, które odbyły się ostatnio w Kielcach. W zawodach z bardzo dobrej strony pokazali się zwłaszcza reprezentujący barwy Paco Lublin Szymon Kuliński, który triumfował w kulturystyce klasycznej mężczyzn do 180 cm oraz zwycięzca w kategorii do 75 kg wygrał Michał Okoń. Mistrzostwo Polski zdobył także Dominik Hałas, który startował w kulturystyce mężczyzn w kategorii do 100 kg. Klub Paco zajął również czwartą pozycję w klasyfikacji drużynowej.

Za zdobycie mistrzostwa Polski nie ma nagród pieniężnych, w tym roku nie było także rzeczowych. Pozostaje medal i satysfakcja za ogrom włożonej pracy. Dominik Hałas przyznaje, że siłownia to jego drugi dom i spędził na niej dużą część swojego życia. Połączył pasję z pracą i spełnia się jako trener personalny. Jak tłumaczy, kulturystyka szybko rozwija się w naszym kraju, a poziom zawodów jest z roku na rok coraz wyższy. Na ostatnich mistrzostwach Polski przyjechało ponad 360 zawodników i zawodniczek w różnych kategoriach wagowych i wzrostowych. - Mam trochę szczęście, bo sportowy i fitnessowy styl życia stał się modny. Po tylu latach w branży umiem rozpisać dietę oraz plan treningowy. Wiem jak organizm się zachowuje oraz jak człowiek czuje się na diecie i potrafię dobierać odpowiednie makroskładniki. Dlatego zapraszam wszystkich na treningi z aktualnym mistrzem Polski - mówi z uśmiechem 34-latek.

ROZMOWA Z DOMINIKIEM HAŁASEM:

Długo zajmuje się pan kulturystyką?
Trenuję od 1999 roku. Pierwszy start zaliczyłem w mistrzostwach Polski młodzików do lat 16, już po roku treningów. Cały czas w jednych barwach Paco Lublin, któremu pozostaje wierny. Można powiedzieć, że jestem scenicznym weteranem. Jako junior osiągałem duże sukcesy, bo byłem mistrzem Polski w kategorii open i wicemistrzem świata w kategorii +75 kg. Zdobywałem złote krążki mistrzostw kraju w każdej grupie wiekowej. Jako junior młodszy (do lat 18) w 2002 roku, dwa lata później jako junior w kategorii do lat 21. Brakowało mi złota w seniorach, ale teraz je wywalczyłem. Od 40 roku życia wzwyż zaczyna się kategoria weteranów i tam też kiedyś zamierzam wystartować oraz zdobyć medal.

Jak to się stało, że został pan kulturystą?
Od 9 roku życia grałem w piłkę nożną. Przechodziłem przez każdy etap szkolenia, ale w wieku 15 lat nabawiłem się poważnej kontuzji, która odnowiła się przy próbie powrotu na boisko. Zawsze lubiłem sport i chciałem mieć zorganizowany czas, więc zdecydowałem się pójść na siłownię i tak już tam zostałem. Moim marzeniem było zawsze reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej. Nie udało mi się w futbolu, ale w kulturystyce zdobyłem wicemistrzostwo świata, z którego jestem dumny do tej pory.

Jak przebiegają zawody w kulturystyce?
Składają się one z rund. Podczas pierwszych dwóch przedstawiamy na scenie swoje umięśnienie i sylwetkę w siedmiu obowiązkowych pozach, które każdy ma wykonać. Robi się to przed panelem sędziowskim składającym się z siedmiu sędziów. Oceniane są proporcje i jakość mięśnia oraz poziom odtłuszczenia, czyli to jak ten mięsień jest wyraźny. W trakcie trzeciej rundy prezentujemy swój indywidualny układ do podkładu muzycznego. Napięcie mięśni i stanie na scenie w tym napięciu jest bardzo męczące. To ogromny wysiłek, który jest cięższy niż trening na siłowni oraz wymaga odpowiedniego przygotowania.

Jak wyglądają i ile trwają takie przygotowania?
Przygotowuję się przez cały rok. Przez dwanaście miesięcy buduję masę mięśniową, a na pół roku przed zawodami zaczynam okres redukcji tkanki tłuszczowej, czyli tzw. „rzeźbienia się”. Wtedy już wchodzi ścisła dieta, w której nie można podjadać. Muszę dbać o określoną liczbę kalorii, makroskładników odżywczych, czyli węglowodanów, białek i tłuszczy. Treningi masowe i rzeźbiące za bardzo się nie różnią. Trzeba pamiętać, że rzeźbimy się tak naprawdę w kuchni poprzez dietę. A do treningu siłowego dodajemy trening aerobowy. I taki okres trwa 5-6 miesięcy, żeby dorzeźbić się “do kości” i mięśnie były wyraźne.

Tuż przed zawodami staracie się odwodnić swoje organizmy. Czemu to służy?
Odwodnienie to coś, co źle się kojarzy. Wytłumaczę więc o co dokładnie chodzi. Przez ostatnią dobę przed zawodami pijemy do litra wody. Wiadomo, że powinniśmy pić 3-4 litry dziennie. Odwodnienie w kulturystyce wygląda tak, że przez ostatnie 10 dni przed zawodami pijemy dużo wody, między 6 a 10 litrów, a na ostatnie dwa dni obcinamy te dawki. Jak wychodzę na scenę w niedzielę wieczorem to w sobotę pije sobie dwa litry, a w niedzielę przez cały dzień, aż do wieczora pije między pół litra a litr. Nie jest to takie straszne jak się wydaje i nie odczuwamy tego zbyt mocno. Służy to temu, żeby skóra była jak najcieńsza i mięśnie jak najbardziej wyraźne.

Dalszą część rozmowy przeczytasz na następnej stronie ---->

Przed wyjściem na scenę nakładacie na siebie specjalny bronzer. W jakim celu?
Bronzer jest potrzebny do tego, żeby uwydatnić mięśnie, bo na ciemnej, mocnej opaleniźnie one wyglądają lepiej. Trzeba pamiętać o tym, że scena jest bardzo mocno oświetlona. Jeżeli będziemy zbyt bladzi to mięśnie nie będą wyraźne i nie będą miały odpowiednich kształtów. Szczerze mówiąc to nawet czarnoskórzy zawodnicy używają bronzerów, bo wtedy mają troszkę inny odcień skóry. Liczą się detale. Zawodnik może być bardzo dobrze przygotowany, ale użyje złego bronzera i będzie np. za ciemny na scenie albo za jasny. Lub też na jego ciele porobią się plamy. Jeżeli się źle odwodni to na bronzer nakłada się też oliwkę, która może ściekać, gdy zawodnik zacznie się pocić na scenie. Żeby tak się nie stało, do pozowania trzeba się przygotować kondycyjnie, bo jest ono bardzo trudne. Zawsze zaczynam to ćwiczyć na trzy tygodnie przed zawodami po 20 minut przed lustrem. Dzięki temu wytrzymuje na scenie i nie pocę się, bo przez pot mógłby spłynąć bronzer, co wygląda nieestetycznie, a to ma być sport estetyczny i sędziowie zwracają uwagę na szczegóły.

Jak wyglądają kwestie finansowe? Czy kulturyści opłacają wszystko z własnej kieszeni czy są wspomagani przez kluby lub prywatnych sponsorów?
Niestety, nie jest to piłka nożna i z tego nie da się wyżyć. To jest po prostu drogie hobby. Samemu trzeba sobie zapewnić suplementy, dietę czy sprzęt treningowy. Można liczyć na sponsoring drobnych firm. Ja do mistrzostw Polski mogłem się przygotować dzięki wsparciu telewizji "Idź Pod Prąd" i Marianowi Kowalskiemu, którzy zapewnili mi fundusze na suplementy. Ogólnie, w kulturystyce odbywa się to na takiej zasadzie, że firma produkująca odżywki podpisze np. ze mną kontrakt, że będzie mi zapewniać suplementy w kwocie 1000 zł miesięcznie. Z kolei firma odzieżowa da mi ciuchy, a firma cateringowa zapewni codziennie jedzenie. Na tej zasadzie można uzbierać 3-4 tysiące złotych miesięcznie. Najlepsi zawodnicy tak mają. W tej chwili nie jestem sponsorowany, ale kiedyś miałem 2,5 letni kontrakt z jedną firmą od której otrzymywałem suplementy. To była fajna pomoc, bo bez niej trzeba radzić sobie samemu.

I rzeczywiście kulturysta wydaje 1000 zł miesięcznie na odżywki?
W okresie przygotowawczym to szczerze mówiąc nawet troszkę więcej. Dieta też jest kosztowna, bo trzeba wybierać jak najzdrowsze produkty. Nie jemy już kurczaka, bo ma on w sobie za dużo chemii, a trzeba oszczędzać wątrobę i żołądek. Dlatego wybieramy indyka, a piersi z indyka są dwa razy droższe od piersi z kurczaka. Jeżeli jem ryż, to nie biały, tylko basmati, on też jest droższy. Wiadomo, że można jeść polędwice wołową, ale to już 100 zł za kilogram, czy ligawę kosztującą 40 zł za kg. Przed samymi zawodami też często przechodzę na jedzenie dorsza. Ogólnie jem kilo mięsa dziennie. Posiłki spożywam co trzy godziny. Licząc od wstania z łóżka do pójścia spać wychodzi 6-7 posiłków w ciągu doby.

Generalnie przez większość roku jest pan na diecie?
Tak, bo nawet robiąc masę mięśniową staram się nie zalać za bardzo tłuszczem. Robiąc masę mięśniową muszę mieć nadwyżkę kalorii, ale ona też powinna pochodzić z dietetycznych produktów. Jeżeli chodzi o produkty węglowodanowe to często wybieramy ryż, ale w grę wchodzi również kasa jaglana, gryczana lub makaron razowy. Jeżeli chodzi o białko to spożywamy chude mięsa, czyli ryby, indyki, wołowinę. Natomiast jeśli chodzi o tłuszcze to olej lniany, kokosowy lub z pestek dyni. Czasami je się orzechy lub masło orzechowe, bo to też jest dobre źródło tłuszczu.

Czy jest ktoś, kto pomaga panu w przygotowaniach czy wszystko robi pan sam?
Są dwie osoby, które bardzo mi pomogły. Chciałbym podziękować mojej narzeczonej, Katrzynie Siwek. Za ogólną pomoc i gotowanie bardzo dobrych posiłków dietetycznych oraz odmierzanie dokładne makroskładników odżywczych, oczywiście według moich wskazówek (śmiech). Słowa uznania kieruje także w stronę mojego fizjoterapeuty Filipa Stańskiego, który pomógł mi wyjść z pewnej kontuzji. Moje mistrzostwo to także ich zasługa.

Jest jakiś mit dotyczący kulturystyki, który jest totalnie niezwiązany z rzeczywistością?
(śmiech). Jest ich dużo. Np. "duża klatka, mały ptaszek" albo że kulturysta to na pewno jakiś bezmózg. Tak się kiedyś kojarzyło. Na szczęście, trochę się od tego odchodzi. Teraz mnóstwo ludzi ćwiczy, biega i dba o zdrowie. Kiedyś to nie było aż tak popularne. Podobnie było z odżywianiem. W przeszłości jak wyjmowałem pojemnik z jedzeniem to dla wielu osób było to dziwne, bo wziąć z domu można było co najwyżej kanapkę. A teraz widuje coraz więcej osób z pojemnikami, w których mają przygotowane wczesniej posiłki. Ogólnie, zaczyna się doceniać kulturystów, ich ciężką pracę, wiedzę oraz znajomość ludzkiego ciała. Każdy dobry zawodnik jest przecież dobrym dietetykiem, bo musi potrafić zgubić tkankę tłuszczową.

Ma pan tatuaż na ręce. Czy sędziowie na zawodach zwracają na to uwagę?
Tak. Sędziowe mają nawet taki przykaz, że mają niżej oceniać wytatuowanych zawodników. Jeżeli ktoś faktycznie jest najlepszy, to i tak wygra. Ale jeśli jest dwóch zawodników porównywalnych, to wygra ten bez tatuaży. Ja mam akurat tatuaże w takich miejscach jak łydka i przedramię, czyli mięśnie nieoceniane przez sędziów. To nie był przypadek, że powstały akurat tam (śmiech).

Czy istnieją w Polsce kluby, które zawsze są w czołówce medalowej mistrzostw Polski?
Są cztery topowe kluby, czyli Paco, UKS Black & White Ostrowiec Świętokrzyski, Olimp Zabrze i może jeszcze Violetta Bydgoszcz. Mają tam dużo dobrych zawodników i w punktacji zawsze są wysoko. Ogólnie jest tak, że zawodnik, który chce startować na zawodach musi reprezentować klub jest zrzeszony w Polskim Związku Kulturystyki i corocznie odkłada składkę członkowską. Ja akurat mam to szczęście, że w Lublinie jest Paco. Ale moim klubowym kolegą jest też jeden zawodnik z Wrocławia, który w swoim mieście nie ma zrzeszonego klubu. Dlatego poprosił Paco o możliwość startowania w jego barwach. Ogólnie, warto podkreślić, że w środowisku kulturystów startujących w najwyższych kategoriach wagowych wszyscy się lubimy i traktujemy po przyjacielsku. Nie ma żadnej zawiści, tylko respekt. Spotykamy się na zawodach i weryfikujemy którzy z nas najlepiej przepracowali sezon, spędzając czas w przyjemnej atmosferze i duchu sportowej rywalizacji.

Wygrał pan mistrzostwo Polski. Co dalej?
Można liczyć na powołanie do kadry narodowej na mistrzostwa Europy. Każdy rok dzielimy na dwa sezony kulturystyczne: wiosenny, gdzie głównymi zawodami są mistrzostwa Polski i Europy oraz jesienny, gdzie głównymi zawodami są Puchar Polski i mistrzostwa świata. W tym sezonie startuje akurat w wiosennym i czekam na powołanie. ME od kilku lat odbywają się w Santa Sutanna w Hiszpanii.

Jak polscy zawodnicy wypadają zazwyczaj względem konkurentów ze Starego Kontynentu?
Mamy wielu utytułowanych kulturystów w kraju. Jak zostajesz mistrzem Polski to właściwie na czempionat Europy jedziesz walczyć o medal. Jeśli pojadę do Hiszpanii, to też o niego powalczę.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Zobacz też: Real w korzystnej sytuacji przed rewanżem półfinału Ligi Mistrzów. "Królewscy" pokonali w Monachium Bayern 2:1 /x-news/

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
miszczuniu

"Pakuj z Hałasem". Tam mówi i pokazuje jak trenuje, jak się przygotowuje do zawodów.

k
kokospoko

Dominik Hałas będzie miał dziś pokaz kulturystyczny w Centrum Kultury przy Chopina 4a. Godzina 18:00

P
Piotr Kowalczyk

Niech skompromitowany Żuk zrobi sobie z nim sweet-focię

.

W dzienniku wschodnim wzięli medalistę z klubu UKS Black & White Ostrowiec Świętokrzyski i podali, że reprezentuje Lublin, bo tu śpi/pracuje.
Dziennik wschodni mógł wpisać wszystkich medalistów, część była kiedyś w Lublinie, paru chce być, a inni nie chcą ale to przecież, też reklama Lublina.

...

...i ani słowa , coś tu nie tak...

Dodaj ogłoszenie