18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Listkiewicz nie przyznaje się do zarzutów

Marcin Rybak, WrocławZaktualizowano 
Fot. Wojciech Barczyński/Polska
Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Michał Listkiewicz był wczoraj przesłuchiwany we wrocławskiej Prokuraturze Apelacyjnej. Jest jednym z podejrzanych o działanie na szkodę wierzycieli klubu sportowego Widzew Łódź.

Kilka dni temu we Wrocławiu Listkiewicz usłyszał zarzuty przestępstwa. Wtedy nie przyznał się do postawionych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Wczoraj przyszedł do prokuratury razem z jednym ze swoich adwokatów mecenasem Krzysztofem Malinowskim. Jego przesłuchanie trwało cztery godziny.

- Nie przyznałem się do postawionych mi zarzutów - powiedział dziennikarzom zaraz po przesłuchaniu Listkiewicz. Mówił, że pytano go o zdarzenia sprzed 10 lat. - Odtwarzaliśmy niektóre fakty - mówił. Na pytania o szczegóły wyjaśnień nie chciał odpowiadać, powołując się na zakaz prokuratury.

Śledztwo przeciwko byłemu szefowi PZPN to jeden z wątków sprawy przekrętów i korupcji w PZPN, którą od kilku lat prowadzi wrocławska prokuratura apelacyjna. Główna sprawa - przypomnijmy - dotyczy korupcji w futbolu. Zarzuty ustawiania meczów piłkarskich usłyszało już około 300 osób.

Zdaniem wrocławskich śledczych w 2000 roku Michał Listkiewicz wydał polecenie, by pieniądze należne Widzewowi Łódź przekazać prywatnej firmie należącej do właściciela Widzewa Andrzeja G. Dziś jest on jednym z podejrzanych we wrocławskim śledztwie. Chodziło o pieniądze od stacji telewizyjnej Canal+ za prawa do transmisji meczów ekstraklasy.

Za sprawą decyzji Listkiewicza - twierdzi prokuratura - ponad 7 mln złotych nie wpłynęło na konto łódzkiego klubu. Gdyby pieniądze te trafiły na rachunek Widzewa, zabraliby je komornicy. Łódzki klub winny był pieniądze m.in. Urzędowi Skarbowemu i Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych.

- Nigdy nie podejmowałem żadnych decyzji, które miałyby wyrządzić szkodę wierzycielom jakiegokolwiek klubu - przekonywał nas wczoraj po przesłuchaniu Michał Listkiewicz. - Nie wiedziałem nic o jakichkolwiek długach czy prowadzonych wobec klubów egzekucjach. To nie była moja działka. Jeśli coś wiedziałem, to z doniesień mediów. Pytałem wówczas fachowców z działu prawnego.

Przypomnijmy, że wrocławska prokuratura apelacyjna nakazała Listkiewiczowi, by wpłacił 60 tysięcy złotych kaucji. Wczoraj przed przesłuchaniem przekazał połowę tej kwoty. Dziś prokurator wyznaczy mu termin, do którego będzie musiał zebrać resztę.

Oprócz Michała Listkiewicza w finansowym wątku piłkarskiej afery zarzuty usłyszało siedem osób. Wśród nich dwaj ważni działacze PZPN - sekretarz generalny Zdzisław K. i były wiceszef związku Eugeniusz K.
Śledztwo dotyczy utrudniania egzekucji na szkodę wierzycieli dwóch piłkarskich klubów. Oprócz Widzewa Łodź chodzi też o GKS Katowice.

- Sprawa Widzewa Łódź powinna zostać zakończona do połowy przyszłego roku - powiedział wczoraj "Polsce" prokurator Jerzy Kasiura, wiceszef wrocławskiej prokuratury apelacyjnej. Wcześniej - być może jeszcze w tym roku - zakończony zostanie wątek GKS Katowice.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Listkiewicz nie przyznaje się do zarzutów - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3