18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Lubelskie: Dofinansowanie do szkolnej wyprawki

Maria Krzos
Małgorzata Genca
Od 180 do 352 zł - tyle wynosi w tym roku kwota dofinansowania do podręczników w ramach rządowego programu "Wyprawka szkolna". Aby pieniądze otrzymać, rodzice uczniów muszą złożyć wniosek do szkoły, do której ich dziecko uczęszczać będzie w nadchodzącym roku szkolnym. W Lublinie ostateczny termin składania wniosków został ustalony na 4 września.

- Zachęcamy rodziców, żeby brali udział w tym programie - mówi Anna Szczepińska, wicekurator oświaty w Lublinie. - Co roku ministerstwo edukacji szacuje, ilu uczniów z poszczególnych województw może ubiegać się o dofinansowanie i na tej podstawie przyznaje im odpowiednią kwotę dotacji. Niestety, pieniądze te nie zawsze są w pełni wykorzystywane. W ubiegłym roku na przykład zwracaliśmy do budżetu państwa ponad 161 tys. zł. Szkoda, bo pieniądze te mogły trafić do kieszeni rodziców - wyjaśnia.

Jedną z przyczyn, dla których nie wszyscy uprawnieni składają wnioski o dofinansowanie, jest brak informacji na ten temat. Dotyczy to zwłaszcza rodziców dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze szkołą.

Justynę Machowicz oraz jej 6-letnią córkę Luizę spotkaliśmy w księgarni przy ul. Królewskiej w Lublinie. Dziewczynka idzie w tym roku do pierwszej klasy i mama kupowała jej podręczniki do języka angielskiego.

- Nie wiedziałam, że mogę ubiegać się o dofinansowanie, zastanawiam się jednak, czy moja rodzina spełni wszystkie kryteria.

Niski próg dochodowy mógł być kolejną przyczyną, dla której w ubiegłych latach nie wszystkie potrzebujące rodziny mogły ubiegać się o wsparcie. Do tej pory obowiązywało kryterium dochodowe 351 zł miesięcznie na osobę w rodzinie. W tym roku kwota ta została zwiększona do 504 zł. Zmiana ta dotyczy jednak tylko uczniów klas pierwszych szkół podstawowych. Pozostałych obowiązuje dotychczasowy próg.

Rodzice, którzy chcą starać się o dofinansowanie, powinny mieć świadomość, że pieniądze na zakup książek i tak muszą najpierw wyłożyć z własnej kieszeni. Dofinansowanie z programu "Wyprawka szkolna" trafi do nich pod warunkiem, że przedstawią dowód zakupu podręczników (faktury VAT).

- Pieniądze z rządowego programu raczej nie pokryją w całości kosztu zakupu książek - mówi wicekurator Szczepińska. - Myślę jednak, że warto postarać się o zwrot części wydatków.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
aga
oczywiscie ze tak,nauczyciel pastwilby sie nad dzieckiem za brak ksiazki, stawial jedynki, wzywal rodzica itp. zdecydowanie narazilbys dziecko na nerwice.
W
Wyprawka szkolna
Widziałam szczegółowe informacje w jednej z księgarń, można tam też kupić dla kilku uczniów , jest taniej -> h******pouczyc.pl/Grupowe-zakupy-podrecznikow.html
s
stacz w kącie
Zmuszono by cię w ten sposób, że dziecko dostawało by jedynki za brak podręcznika lub zeszytu, a poza tym naraziłbyś dobrowolnie swoje dziecko na gorszy start życiowy z powodu braku podręcznika i w konsekwencji nieprzygotowania do lekcji i kolejnej jedynki, co w sumie groziłoby "repetą"
p
puzon20
istnieje obowiązek szkolny, czyli wszystkie dzieci muszą pod groźba kary posiąść pewną wiedzę i otrzymać cenzurkę. Edukacja na tych poziomach jest bezpłatna (chyba nawet jest coś na ten temat w Konstytucji). Czy, gdybym swojemu dziecku nie kupił ani jednej książki (wychodząc z zasady: stać mnie, ale nie kupię), ale posyłał codziennie do szkoły, to złamałbym prawo? Czy zmuszono by mnie do kupna podręczników i zeszytów?
A
Aga
Jak ja chodiłam do szkoły ksiązki byly przekazywane kolejnym ucnziom przez starsze klasy.wszyscy uczylismy sie z tych samych podrecznikow niezaleznie od miejsca zamieszkania, a teraz nawymyslali setki podreczników a dzieci ani za grosz nie madrzejsze. ROdziców było stac co rok kupic mi nowa wyprawke a nie targac 5 lat ten sam zuzyty plecak. Ile oszczednosci byloby gdyby wrocilo to co złe nie bylo. Teraz majac 3 dzieci co rok ma sie czym w piecu palic bo ksiazki do przekaznania sie nie nadaja.
m
mały pikuś
Twój komentarz sam jest życzeniowo- roszczeniowy, bo mówi o tym jak powinno być ...że człowiek winien być rozsądny,pracowity, zaradny, bez nałogów, decydować się na taką ilość dzieci, którą potrafi wykarmić i wykształcić, a jak jest w rzeczywistości sam obserwujesz i wyciągasz wnioski.Społeczeństwo to cały przekrój ludzi o różnej mentalności, a oczekiwanie na jednolitość w tej sferze to utopia. Dzieci z takich rodzin mimo wszystko lepiej wspierać i podać im przysłowiową "wędkę" chociażby przez dofinansowanie do podręczników i dać szansę na wykształcenie niż pozostawić samym sobie, a każdy wie jak kończy się, gdy "ulica kształci".A każdym cywilizowanym, nawet bogatym kraju, gdzie o pracę łatwiej i zarobki są przyzwoite jest tzw. socjal o wiele, wiele większy niż w Polsce.
G
Gary
Zgadzam się w całej rozciągłości. Odbywa się to na koszt pracujących, którzy za wszystko muszą zapłacić. Natomiast lenie mają wszystko za darmo, żyją na takim samym poziomie, bo dorobią coś na czarno. Ten system wcale nie zmusza ich do poszukania roboty.
Z
Zx
Jak kogoś nie stać na podstawowe wydatki dla dziecka, to powinien kupić sobie paczkę prezerwatyw i dziecka nie fundować. Prawda jest taka, że na prawdę pomocy potrzebuje mały procent ludzi, którzy mimo starań mają problemy. Tym należy pomóc. Większość programowo jest niezaradna i to już w 3-ci i 4-tym pokoleniu. Mam takie kliniczne przypadki w sąsiedztwie - cały czas ktoś im daje bez rozliczania; komuna, kościół, państwo - to sposób na pasożytnicze życie.
Dodaj ogłoszenie