Lubelskie. Polityczny spór o stan wyjątkowy

Tomasz Nieśpiał
Wojciech Wojtkielewcz/Polska Press
Pomysł wprowadzenia stanu wyjątkowego dzieli lubelskich polityków. PiS przekonuje, że chodzi o bezpieczeństwo Polaków. Opozycja obawia się ograniczenia dostępu do niezależnych informacji o sytuacji na granicy.

- Polacy zawsze byli wrażliwi na krzywdę ludzką. Pomoc i humanitarna postawa tkwi w naturze naszego narodu – mówi pochodzący z Syrii poseł Riad Haidar z Koalicji Obywatelskiej. Mieszkający od lat w Białej Podlaskiej polityk i znany lekarz liczy, że trwający od ponad trzech tygodni kryzys na granicy polsko-białoruskiej uda się rozwiązać w sposób zgodny z prawem i z poszanowaniem godności cudzoziemców koczujących na wysokości Usnarza Górnego na Podlasiu.

A z tym bywa różnie. Dlatego po serii incydentów związanych z próbami zakłócenia pracy służb granicznych, we wtorek rząd wystąpił do prezydenta Andrzeja Dudy z wnioskiem o wprowadzenie stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie obejmującym m.in. część województwa lubelskiego.

- Biorąc pod uwagę agresywną politykę prowadzoną przez Aleksandra Łukaszenkę oraz zbliżające się manewry wojskowe tuż przy naszej granicy skorzystanie z konstytucyjnej możliwości wprowadzenia stanu wyjątkowego jest uzasadnione i konieczne – tłumaczy Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych z PiS.

Takie argumenty nie przekonują posłów Nowej Lewicy. – Wprowadzanie stanu wyjątkowego jest nieuzasadnione od strony prawnej. Rządowi chodzi wyłącznie o to, by pozbawić opinię publiczną dostępu do niezależnych od władzy informacji o tym co się dzieje na granicy – uważa poseł Jacek Czerniak z Nowej Lewicy.

Odmiennego zdania jest natomiast poseł Jarosław Sachajko z Klubu Kukiz’15-Demokracja Bezpośrednia. – Rząd próbuje uspokoić sytuację na granicy. I dobrze – mówi poseł Sachajko.

Do momentu publikacji tego artykułu prezydent nie wydał rozporządzenia w tej sprawie. Zgodnie z ustawą o stanie wyjątkowym musi to zrobić „niezwłocznie”, a rozporządzenie przedstawić Sejmowi w ciągu 48 godzin od jego podpisania.

Stan wyjątkowy to odpowiedź na handel żywym towarem

- Musimy odpowiedzieć na wojnę hybrydową prowadzoną przez białoruski reżim – tak posłowie Zjednoczonej Prawicy tłumaczą konieczność wprowadzenia stanu wyjątkowego.

- Jesteśmy przygotowani do prowadzenia czynności służbowych w warunkach stanu wyjątkowego – zapewnia porucznik Dariusz Sienicki, rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. Jak mówi, dla pograniczników wprowadzenie stanu wyjątkowego nie powinno wiązać się z wielkimi zmianami podczas służby. – Ochrona wschodniej granicy Unii Europejskiej, zarówno na zielonej granicy, przejściach granicznych jak i w terenie przygranicznym, to nasza codzienność. I tu nic się nie zmieni – tłumaczy rzecznik NOSG.

Z wniosku rządu do prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzenie stanu wyjątkowego wynika, że ma on zostać wprowadzony na trzy kilometrowym pasie przy granicy z Białorusią i objąć 68 miejscowości na terenie województwa lubelskiego. Na tym obszarze zakazane będzie m.in. organizowanie imprez masowych, zgromadzeń, a nawet przebywanie osób postronnych. – Funkcjonariusze dobrze znają mieszkańców terenów przygranicznych, bo spotykają ich na co dzień. Ewentualne wyłapanie kogoś z zewnątrz tej strefy nie powinno być problemem – dodaje por. Sienicki.

O ile konieczność ochrony polskiej granicy przed napływem nielegalnych imigrantów nie budzi politycznych sporów, to forsowane przez rząd wprowadzenie stanu wyjątkowego przy granicy z Białorusią już tak.

Jan Kanthak, poseł Solidarnej Polski i członek sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka zauważa, że konstytucja przewiduje wprowadzenie stanu wyjątkowego w przypadku zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego. – Wojna hybrydowa prowadzona przez Aleksandra Łukaszenkę i Władimira Putina wyczerpuje te przesłanki. Jeśli weźmiemy też pod uwagę, że część opozycji traktuje te wydarzenia na granicy jako okazję do uprawiania turystyki politycznej i urządza tam polityczny cyrk, to widać, że sytuacja jest poważna i trzeba temu zapobiegać – przekonuje poseł Kanthak.

Wtóruje mu poseł Jarosław Sachajko z Kukiz’15. Jego zdaniem wprowadzenie stanu wyjątkowego jest zasadne i potrzebne.

- Na granicy polsko-białoruskiej mamy do czynienia z handlem żywym towarem. Przykładają do tego rękę niektórzy polityczni celebryci z opozycji, którzy na tragedii tych ludzi próbują zbić kapitał polityczny – mówi poseł Sachajko. I dodaje: - Niestety swoim działaniem skazują zakładników Łukaszenki, którzy koczują na granicy na tułaczy los, rujnując jednocześnie wizerunek Polski.

- Wprowadzenie stanu wyjątkowego z powodu 32 osób na granicy to decyzja polityczna. Państwo polskie się kompromituje - uważa natomiast Jacek Czerniak z Nowej Lewicy. Z kolei poseł Riad Haidar z Koalicji Obywatelskiej przekonuje, że jeśli w rozporządzeniu prezydenta znajdą się „poważne i merytoryczne” argumenty uzasadniające wprowadzenie stanu wyjątkowego, to rozważy jego poparcie.

– Problem jest palący i budzi dużo kontrowersji, ale nie można go rozwiązywać wyłącznie przez pryzmat bieżących interesów politycznych. Ograniczanie swobód obywatelskich musi wynikać z naprawdę ważnych powodów – mówi Riad Haidar.

Handlowi giganci przejdą na “zielony” transport?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie