Lublin będzie w tym sezonie niezdobytą twierdzą? To pokazał mecz Motoru ze Spartą Wrocław (Dużo nowych zdjęć)

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Mecz ze Spartą Wrocław pokazał, jak dużym sprzymierzeńcem żużlowców Motoru może być ich własny tor. Na lubelskim owalu nie mogli się odnaleźć liderzy drużyny gości. Jeżeli lublinianie będą potrafili przygotować nawierzchnię na następne spotkania z podobną konsekwencją, to wywiezienie punktów z Al. Zygmuntowskich może okazać się w tym sezonie dla rywali zadaniem niewykonalnym.

Jedynym zawodnikiem Sparty, którego motocykl od początku pozwalał na walkę z gospodarzami był Gleb Czugunow. Mimo, że Rosjanin z polskim paszportem nie spodziewał się w Lublinie dobrego wyniku. – Nigdy nie jeździło mi się dobrze w Lublinie. I nie spodziewałem się, że tym razem znajdę odpowiednie ustawienia. Ale zadziałały. W przypadku moich kolegów już nie za bardzo. Naprawdę ciężko jest dopasować motocykl do lubelskiego toru – mówił w trakcie meczu Czugunow.

Jedna z gwiazd Sparty, Maciej Janowski, we wcześniejszych meczach sezonu konsekwentnie wygrywał swoje pierwsze starty. W Lublinie był bezradny. Na początek przyjechał daleko z tyłu i chociaż pod taśmą stawał w sumie sześć razy, to nie wygrał żadnego biegu.

Zabójczy początek żużlowców Motoru zapewnił lubelskiej druży...

Nie mniejsze problemy miał jego kolega z drużyny, Artem Łaguta. Brat żużlowca Motoru, Grigorija, także długo nie mógł dopasować sprzętu do nawierzchni. – Żużel bywa dziwny. Silnik, na którym jeździłem w piątek był bardzo dobry. W Lublinie było chłodno i myślałem, że będzie spisywał się równie dobrze. Trzy razy na nim wyjechałem i nic nie pasowało! – stwierdził Artem Łaguta.

W drugiej części zawodów Rosjanin w końcu zaczął regularnie punktować. – Na swój czwarty start wziąłem drugi motocykl i dopiero wtedy udało mi się spasować z torem. Lubelski tor jest dziwny. Wszystko robiliśmy, żeby znaleźć właściwie ustawienia, ale było ciężko – mówił.

Problemy młodszego z Łagutów są tym bardziej zaskakujące, że przed meczem wyjechał na próbę toru i zapoznał się ze stanem nawierzchni. – Po próbie wydawało się, że jest dobrze i że to mi pomoże. Okazało się jednak inaczej – dodał.

Gdy wrocławianie nerwowo szukali ustawień, zawodnicy Motoru wyskakiwali ze startu i budowali coraz większą przewagę. Po siedmiu wyścigach wynosiła ona już 16 punktów! W idealnym dopasowaniu się do własnej nawierzchni pomogły treningi na tygodniu oraz „próba generalna”, którą był piątkowy mecz z Włókniarzem Częstochowa.

- W piątek tor był taki sam, jak na treningach. Spodziewaliśmy się, że teraz będzie podobny i dzięki temu tak dobrze nam idzie. Czuję się szybki i jadę do przodu – mówił w trakcie spotkania ze Spartą Mateusz Cierniak.

Oceniamy żużlowców Motoru Lublin po efektownej wygranej ze S...

Gospodarze cały czas korygowali swoje ustawienia, ale doskonale odczytywali zmieniające się warunki. Dominik Kubera uważa, że w następnych meczach będzie jeszcze lepiej. – Dobrze mi się startuje, ale cały czas muszę pracować, żeby jeszcze dostroić motocykl na trasie. Tor w Lublinie jest długi i chociaż do 30. metra wygląda dobrze, to dalej trochę mi jeszcze brakuje – przyznał.

Żużlowców Motoru czeka teraz wyjazdowa potyczka w Zielonej Górze (30 kwietnia). Na swój tor wrócą tydzień później, gdy podejmą beniaminka, Apatora Toruń.

Poznaliśmy skład Motoru na mecz w Zielonej Górze. Zmiany zap...

Marlena. Poznaj czarującą podprowadzającą Motoru Lublin. Zob...

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie