Lublin: były policjant chce pieniędzy i satysfakcji

Piotr Orzechowski
Władysław Szczeklik myśli o karierze samorządowca
Władysław Szczeklik myśli o karierze samorządowca Jacek Babicz
Sąd Okręgowy w Lublinie ogłosi w środę wyrok w sprawie zadośćuczynienia dla Władysława Szczeklika. Były komendant miejski policji w Białej Podlaskiej domaga się od skarbu państwa pieniędzy za bezpodstawne aresztowanie w grudniu 2001 roku. W grę wchodzi ponad 800 tysięcy złotych.

We wtorek sąd wysłuchał mów końcowych adwokata i prokuratora. - Aresztowanie pana Szczeklika w 2001 roku przekreśliło jego karierę, a także wprowadziło szereg komplikacji w życiu osobistym - powiedział mecenas Jacek Stefański, obrońca emerytowanego już policjanta. Zasadność roszczeń popiera również prokuratura. - Nie ulega wątpliwości, że doszło do nieuzasadnionego aresztowania. W tej sprawie zapadł przecież prawomocny wyrok - mówi prokurator Beata Syk-Jankowska.

Władysław Szczeklik batalię o odszkodowanie rozpoczął w maju 2009 roku. Początkowo chciał ponad 900 tys. zł. Obecnie roszczenia wynoszą ponad 800 tys. zł. Wynika to z faktu, że Szczeklik otrzymał zaległe świadczenia z tytułu służby.

"Chciałem, żeby uniewinnienie było równie spektakularne co aresztowanie"

Początek dramatu datuje się na grudzień 2001 roku. Ówczesnego komendanta bialskiej policji i jednocześnie najpoważniejszego kandydata na stanowisko komendanta wojewódzkiego, w błysku fleszy wyprowadzili w kajdankach funkcjonariusze UOP. Lubelska Prokuratura Okręgowa oparła się na zeznaniach dwóch pracowników lubelskiego lombardu, którzy twierdzili, że w latach 1996-1998 policjant przyjął biżuterię i sprzęt RTV warte około 9 tysięcy złotych. W zamian za podarunki miał przekazywać poufne informacje właścicielowi lombardu, Pawłowi P.

Szczeklik trafił do aresztu na pięć miesięcy. Jak sam mówi, pobyt za kratkami był dla niego koszmarem. Po wyjściu na wolność rozpoczął walkę o oczyszczenie swojego nazwiska.

- Wykonałem bardzo ciężką pracę. Chciałem, żeby moje uniewinnienie było równie spektakularne jak aresztowanie. Chciałem mieć chociaż taką satysfakcję - mówi.

Postępowanie przed sądami dwóch instancji wykazało szereg zaniedbań ze strony prokuratury. Wytknięto m.in. nieobiektywnie ocenianie dowodów przez śledczych. Przyjmowali oni tylko te wątki, które świadczyły przeciw policjantowi. Nie sprawdzono alibi właściciela lombardu, który w czasie rzekomego przekazywania niektórych łapówek przebywał nad morzem.

Prawomocny wyrok uniewinniający zapadł w czerwcu 2008 roku przed Sądem Okręgowym. Oficer wrócił na stanowisko komendanta bialskiej policji 18 stycznia br., ale jeszcze tego samego dnia złożył rezygnację ze służby.

- Uznałem, że tak będzie najlepiej. Oficjalnie przestałem być czynnym policjantem 5 lutego - dodaje.
Teraz Władysław Szczeklik koncentruje się na działalności społecznej. Ponadto, ma zamiar kandydować w listopadowych wyborach do sejmiku województwa. Na razie nie chciał ujawnić, z ramienia jakiej partii.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
ON

Pewnie z PISU bo on taki zaciety?

w
wyborca

Najlepiej niech oczyszczą również złodziejaszka i bandziora Pawlaka Pawła - obecnie właściciela kilku solariów w Lublinie ( oczywiście odebrał je kiedyś innym właścicielom za rzekome długi…).

Na pewno na niego zagłosuję w nadchodzących wyborach samorządowych!!!

k
kanty

Osoby które uknuły tę intrygę w wyniku której ucierpiał Szczeklik powinny odpowiedzieć i to bardzo surowo.W przeciwnym razie społeczeństwo będzie płaciło za kryminalne szubrastwa ludzi w togach i policyjnych mundurach.

Dodaj ogłoszenie