Lublin: Ze szkolnych sklepików ma zniknąć śmieciowe jedzenie

BW
Marcin Oliva Soto
PSL chce usunąć niezdrową żywność ze szkół. Podobny pomysł mają lubelscy radni.

PSL złoży w środę do laski marszałkowskiej projekt ustawy zakazującej sprzedaży tzw. żywności śmieciowej w przedszkolach, szkołach podstawowych i gimnazjach. Ze sklepików miałyby zniknąć słodycze, napoje i chipsy. Jan Łopata, poseł PSL z Lubelszczyzny przekonuje, że zmiany, jakie proponuje PSL są niezbędne. - Otyłość jest coraz większym problemem wśród dzieci- tłumaczy. - A wyrzucając śmieciowe jedzenie i wprowadzając na to miejsce polskie owoce i warzywa jednocześnie wspieramy rodzimą produkcję.

Działania w kierunku ograniczenia sprzedaży "śmieciowej" żywności w sklepikach zapowiada też lubelski ratusz. - Na przełomie października i listopada ruszy akcja edukacyjna skierowana do rodziców i nauczycieli- tłumaczy Joanna Bobowska z biura prasowego Urzędu Miasta. - Chcemy we współpracy z sanepidem przeprowadzać szkolenia, drukujemy też ulotki informacyjne. Dyrektorom szkół przedstawiony zostanie wzór umowy z ajentem, w której zwraca się uwagę na to, by zamiast słodyczy, napojów energetyzujących i chipsów sprzedawać kefiry, mleczne desery i zdrowe kanapki.

Małgorzata Frejowska, dyrektor SP nr 22 w Lublinie twierdzi, że niezdrowa żywność była częściowo usunięta ze szkoły już w ubiegłym roku. - Wycofaliśmy produkty, które uznane były za groźne dla zdrowia, Rada Rodziców ma zadecydować, z czego jeszcze zrezygnować- mówi. - Na lekcjach przyrody dużo rozmawiamy o żywności, otyłości. To wywoła lepsze skutki, niż wprowadzanie zakazów.

Podobnego zdania są rodzice. - Nie zabraniam córce kupowania batonów, czy chipsów, bo i tak takie produkty jedzą wszyscy, a nie mogę pilnować dziecka w każdej chwili- mówi mama Sandry, uczennicy gimnazjum nr 12 w Lublinie. - Lepiej uczyć dzieci, co jest zdrowe, a co nie. Ale zdrowa żywność jest droga. Jeśli w sklepikach będą tylko kanapki i kefiry, nie każdego będzie na nie stać.

Kobieta uważa jednak, ze zdrowa żywność też powinna znaleźć się w sklepiku szkolnym. - E tam- krzywi się jej córka. - Tego i tak nikt by nie kupował. Chipsy są najlepsze.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.kurierlubelski.pl/piano

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dyd
To jeszcze niech zabronią na kilka kilometrów od szkoły takiej żywności bo inaczej to nie będzie miało sensu.Bo po cipsy zamiast do szkolnego będą latać 200 metrów od szkoły.
O
Ość
Także BRAK KWALIFIKACJI, prymitywne sposoby uprawy. Z chemią bezpośrednio "na polu" jest już lepiej, ale ta "poprawa" wynika raczej z cen środków chemicznych ochrony i nawozów... (tu polityka gospodarcza państwa odgrywa KLUCZOWĄ rolę), ale nazbyt często, nawet jeżeli są te środki stosowane - to TEŻ NIEUMIEJĘTNIE. Do złej jakości produkcji przyczynia się też w sporym stopniu brak dostępu (lub niechęć stosowania) do gatunków odpowiednio dostosowanych do warunków glebowych i klimatu, a także nowoczesnych, wydajnych technologii. Niestety, także i mentalność... ech, sam spotkałem się z przykładami uprawiania "dla siebie" i "na sprzedaż"... w wielu przypadka różnica w jakości jest - co najmniej - znaczna.
Bardzo złą role odgrywają również odbiorcy masowi, choć może to akurat wynika też z polityki fiskalnej państwa - kwestia cen - OLBRZYMICH dysproporcji ceny skupu od producenta w porównaniu z cenami zbytu już na rynku konsumenckim. To jest bardzo zły układ - bo producent jest stroną NAJSŁABSZĄ w porównaniu z dystrybutorem... też może to wynikać ze złej polityki gospodarczej i prawnej ze strony państwa. Jest również BARDZO ŹLE "ustawiona" proporcja miedzy masowym odbiorcą z kapitałem zagranicznym a kapitałem polskim, na niekorzyść tego drugiego. Tu powinny być ograniczenia PRAWNE ze strony państwa! Tylko proszę nie wciskać kitu o "nowych technologiach", dopływie kapitału, nowoczesnego podejścia do jakości itp... bo, jak od lat na rynku żywnościowym to widać - jest to BZDURA.
No i najważniejsze - jeśli chodzi o PRZETWÓRCÓW - zdecydowane obniżenie, rozluźnienie norm jakości i norm dotyczących KONTROLI tej jakości u producenta... powiedzenie: "przecież mamy wolny rynek" w tym przypadku tylko znacznie pogarsza sytuację, doprowadza do "wolnoć Tomku, co wola"... tu jest KONIECZNA intensywna, surowa i restrykcyjna kontrola organów uprawnionych ze strony państwa. Tak zwany "wolny rynek" w przypadku żywności jest - ZABÓJCZY dla konsumenta końcowego, szczególnie w państwie o stosunkowo słabym rynku konsumenckim, jak Polska.
Tak jak napisałem poniżej - deklaracje ze strony PSL-u o ZDROWEJ ŻYWNOŚCI, w świetle RZECZYWISTEJ sytuacji są po prostu - śmieszne...
s
smród
mleko,termii przydatności 10 lat,owoce,sama chemia 15 oprysków,olej chemia totalna,zboża,same pestycydy,mięso w 4 miesiące wieprze jak ulane,smród,lejąca się woda chemizowana ,wszytstko zatrute onkologia czeka,a potem już tylko kwatera na Majadanku
O
Ość
Mam na myśli PSL... hipokryzja i fałsz! bo cóż innego nam obecnie ze wsi sprzedają"? Właśnie ŚMIECIOWE produkty! Narzekacie na markety? Przecież z marketów niejednokrotnie żywność ( ta o tzw. niskim stopniu przetworzenia) jest w dużo lepszym gatunku jak ta, sprzedawana po różnych sklepikach osiedlowych, że już nie wspomnę o straganach... wiele razy właśnie to, co kupiłem jako niby zdrową żywność (kartofle, warzywa, owoce itp) ze straganu na "targu" czy w warzywniaku - nadawało się po prostu do WYRZUCENIA! Brudne, niechlujnie zapakowane, nieświeże, bardzo szybko się psujące... z reguły np kartofle z błotem, podczas przygotowywania co najmniej 30-40 % odpadu... tak samo z marchwią, cebulą i wieloma innymi produktami, już nie wspomnę o owocach. Mięso to osobny temat rzeka... w Polsce rolnicy NIE UMIEJĄ hodować zwierząt rzeźnych, ani porównać do np. wołowiny czy wieprzowiny sprzedawanych choćby w Niemczech - na Polskim rynku kupisz tylko mięso ze starych wyeksploatowanych krów, ras zdecydowanie nie nadających się na mięso, twarde, łykowate niemalże, wieprzowina - też z przepasionych i starych zwierząt, tłusta, niesmaczna... w dodatku niechlujnie, niestarannie przygotowane w rzeźniach, często, bardzo często - nieświeże, w fatalnych warunkach transportowane i przechowywane...
Owszem, ta tzw żywność o wysokim stopniu przetworzenia (wędliny, inne wyroby mięsne, garmażerka itp, także i pieczywo itp) z marketów jest zdecydowanie w podłym gatunku, to jest właśnie ŚMIECIOWA ŻYWNOŚĆ. Tak, ceny też tu graja rolę - może nie ceny, a różne narzuty fiskalne, które producenci w walce o jak najniższe ceny (bo rynek jest bardzo słaby!) MUSZĄ w jakiś sposób rekompensować - więc czynią to właśnie obniżeniem jakości, ale w tym przypadku wina leży PO STRONIE RZĄDZĄCYCH I SEJMU, zatem TEŻ PSL-u. Swego czasu miałem kontakt z żywnością - pracowałem w chłodni jakiś czas, a to było za komuny - z racji pełnionej funkcji musiałem znać normy dotyczące jakości żywności - i ręczę, że OBECNIE PRODUKOWANA w Polsce żywność NIE SPEŁNIŁA BY nawet drobnego ułamka wtedy obowiązujących (i egzekwowanych!) norm dotyczących zarówno JAKOŚCI jak i DOZORU tej jakości. Taka jest PRAWDA.
Kiedy czytam wypowiedź tego pana z PSL - pusty śmiech mnie ogarnia!
o
ok
Choć jedna mądra decyzja! Szkoda że tak późno, ale lepiej późno niż wcale.
S
SAM
KIEDYŚ PROWADZIŁEM TAKI SKLEPIK JAK PISZECIE ZE ŚMIECIOWYM JEDZENIEM CHCIAŁEM WPROWADZIĆ DO SPRZEDARZY JOGURTY,OWOCE,DROŻDZÓWKI,PĄCZKI CEBULARZE NA CIEPLO I MYSLICIE ZE WASZE DZIECI KUPOWAŁY OWOCE ALBO JOGURTY??? GUZIK PRZYNOSIŁEM PÓŻNIEJ DO DOMU.ZJADAŁY TO MOJE DZIECI. WIEC UCZCIE SWOJE DZIECI JEŚĆ OWOCE A NIE KUPUJECIE SAMI W SKLEPACH CHIPSY I INNE WYNALAZKI
p
perła
ja proponuję aby jedzenie śmieciowe zniknęło ze sklepów i hipermarketów, bo w tej chwili wędlina, sery zółte, pieczywo, soki, konserwy, ............. jeden syf ! Kiedyś 20-30 lat temu jeszcze można było cos smacznego zjeść.
s
sami
ale obiady w szkole to jest smieciowe jedzenie chyba ze jest gotowane na miejscu a nie przez firmy kateringowe tosa dopiero pomyje
m
m
Jak sie siedzi do późnej nocy, wstaje najpóźniej jak to możliwe - tak aby tylko sie ubrac i wyjść. Rano zamiast zająć się dzieckiem to trzeba sie umalować albo posiedziec w necie - to o dziecku sie zapomina i tylko w ostatniej chwili daje sie dyche w łape żeby sobie cos kupiło. Chyba logiczne że kupi sobie jakiś szit zamiast normalnego jedzenia
o
olof
a kiedy się wezmą za automaty, w których też można kupić badziewie: batony, czekoladę i inne wynalazki równie niezdrowe dla dzieci..
m
m
Zadno dziecko nie kupi w sklepiku jabłka albo maslanki.
I skończcie tworzyc nowe komentarze, że w tytule jest błąd - chcecie się w ten sposób jakos dowartościować? Chyba każdy kto zna język polski widzi literówke
z
zajac_9
to prowokacja z tym "śmieniowym" jedzeniem, autor chciał aby jego artykuł był najbardziej komentowany...
g
ggg
kurierowi redaktorzy do szkoły nie ośmieszajcie się w tytule "ŚMIENIOWE jedzenie" co to wg was jest wstyd zacznijcie myśleć co piszecie
g
ggg
kurierowi redaktorzy do szkoły nie ośmieszajcie się w tytule "ŚMIENIOWE jedzenie" co to wg was jest wstyd zacznijcie myśleć co piszecie
A
Aśka Lublin
Moje dziecko zawsze ma kanapkę, jakąś drożdżówkę lub rogalik w tornistrze i wodę mineralną, w szkole dodatkowo zjada obiad i dostaje kartonik mleka.
Czy to taki problem zrobić kanapkę, umyć jabłko i wsadzić dziecku do plecaka? Chyba nie...
Dodaj ogłoszenie