Ludzie, programy i papiery

Jan Pleszczyński
W klasie maturalnej historii uczył mnie profesor Zygmunt Łupina. To było dawno temu, kilka lat przed powstaniem "Solidarności" i ładnych kilka miesięcy przed powstaniem Komitetu Obrony Robotników. Więc to były zupełnie inne czasy i zupełnie inna Polska. A jednak dokładnie pamiętam, jak na lekcji historii profesor opowiadał nam o Katyniu, choć przypuszczam, że w ówczesnych programach szkolnych nic na temat Katynia nie było, a jeśli nawet było, to raczej nie tak, jak powinno być.

Przytaczam tę historię bez nadziei na cokolwiek, bo i tak, jeśli idzie o naukę i nauczanie, wszystko wydaje się już być rozstrzygnięte. Najważniejsze są programy, czyli papiery. Mimo to ja wciąż trwam w przekonaniu, że najważniejsi są ludzie, a programy mogą im trochę pomóc albo trochę poprzeszkadzać. Ale tylko trochę. Profesorowi Łupinie, jak widać, program w niczym specjalnie nie przeszkodził.

Marnemu nauczycielowi i wykładowcy nie pomoże najlepszy program, a dobremu nie zaszkodzą nawet najgłupsze ministerialne wytyczne. Uczniom i studentom zresztą też niespecjalnie, o ile trafią na dobrych nauczycieli. No, chyba że jakiś mędrzec znowu wpadnie na pomysł, żeby zlikwidować obowiązkową matematykę na maturze. Wówczas szkody będą straszne. Ale mam nadzieję, że po nauczce, jaką dostaliśmy w ostatnich latach, taki kataklizm się już nie powtórzy.

Kiedy tydzień temu pisałem o papieromanii, to właśnie miałem na myśli. Okazało się jednak, że niektórzy odebrali tamten felietonik jako wyraz mojej niechęci do dyplomów, certyfikatów, stopni itd. Nic bardziej błędnego. Chodzi mi o to, by papier nie zastępował wiedzy i umiejętności. Nie widzę żadnej szczególnej wartości w piątce z egzaminu potraktowanego na zasadzie trzech zet: zakuć, zdać, zapomnieć. Nie widzę żadnej szczególnej wartości w dyplomie ukończenia czterech kierunków studiów, jeśli za tymi dyplomami nie stoją kompetencje. Niewielką wartość ma znajomość dziesięciu języków, jeśli w żadnym z nich, a przede wszystkim w języku polskim, nie ma się nic do powiedzenia. Nie widzę specjalnej wartości certyfikatu ukończenia kursu judo, jeśli absolwent nie potrafi zrobić fikołka. Innymi słowy, protestuję przeciwko promocji fikcji i kultowi papierków. Chodzi mi więc o to, byśmy nie dali się omamić pozorom. To człowiek coś umie, a nie papier.

Ja też jakoś się nie chwalę swoim patentem żeglarza, zrobionym 30 lat temu nad Zalewem Zemborzyckim. A mam. Tyle, że żeglować nie umiem.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Bardzo dobrze wspominam P.Prof. Z. Łupinę choć kończyłem liceum (o wstydzie!)Buczka, potem Zawadzkiego teraz to Lic. H. Kołłątaja ( to ciągle to samo Liceum, wtedy, za moich czasów było na Bychawskiej /Krańcowej Tu gdzie teraz jest "Jedynka". Biedne Liceum ale Profesorowie wspaniali: matma: Bronisław Adamczyk, fizyka: prof. Helena Borowiecka ( tak, z tych Borowieckich-lubelskich), biologia: Prof Chmielewski, mat.:P.Prof Halina Żaba, łacina: P. Doc. Janina Pliszczyńska, Geologia: p.Prof. Łyszczarz (dyrektor Liceum), śpiew: prof. Chyła, i inni wielce dobrzy, mądrzy Ludzie. Prawdziwi Wychowawcy. Kto pamięta ICH i nasze Liceum--niech napisze.

m
maturzystka 50+

W mojej klasie maturalnej, a był to rok 1977, nie było tak odważnych nauczycieli, a wg ówczesnej "wiedzy" za Katyń odpowiadali Niemcy. Uroczyście za to obchodziliśmy kolejną rocznicę Rewolucji Październikowej, a nieobecność na pochodzie 1-Majowym groziła obniżeniem oceny ze sprawowania. Było to tak oczywiste... i nikt się wówczas nie sprzeciwiał...

D
Dionizy z Sarmacji

Czytając pańskie felietony dostrzegam w nich schematyzm polegający na skłonności do "solidarnościowego kombatanctwa", co proszę mi wybaczyć, nie jest ani szczególnie ciekawe, ani przesadnie ambitne. Potrafię tę postawę dobrze zrozumieć, gdyż to były naprawdę dobre czasy - z jednej strony było „Imperium Zła” i wszyscy ci co mu służyli, a z drugiej samo Dobro, sama Prawda i JP2.

Trudno jest dyskutować z tezą, że sam dyplom o niczym jeszcze nie świadczy. To jest tzw. oczywista, oczywistość - jak mawia(ł) pewien klasyk (bynajmniej nie Lenin). Ale to są „krotochwile”, a wszystko na to wskazuje, że świat jaki znamy i "o który walczyliśmy" właśnie się wali. Co z tego wyniknie? Może nowa wielka wojna, a może upadek demokracji, która i tak staje się coraz bardziej fasadowa? Co się stanie z Polską, jeżeli kryzys grecki pozbawi nas unijnej kroplówki i bezrobocie skoczy na 30%?

M
Marek z Finlandii

To wyjatkowo madry pedagag.Wprawdzie "Zamoya" nie skonczylem(skonczylem inne) , ale to czego mnie nauczyl - pamietam do dzisiaj . Dzisiaj mam 66 lat i wspominam prof. Lupine z wielkim szacunkiem .

l
leszek

mam prawo jazdy od 42 lat, i dzis gdyby nie łancuchy wjechał bym na Giewont - pozdrawiam a patent w ramki

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3