Maciej Kołodziejczyk (II trener LUK Politechniki Lublin): W play-offach każdy błąd dużo waży

Karol Kurzępa
Karol Kurzępa
W niedzielny wieczór siatkarze LUK Politechniki Lublin pokonali po pięciosetowym boju eWinner Gwardię Wrocław 3:2. Żółto-czarnych dzieli jedno zwycięstwo od znalezienia się w finale fazy play-off Tauron 1. Ligi, ale nikt z tego powodu nie popada w hurraoptymizm. Wszyscy w lubelskim klubie zdają sobie bowiem sprawę, jak wymagająca jest rywalizacja o awans na wyższy szczebel.

- Zaczęły się play-offy i każdy w nich szuka swojej szansy, a licznik się wyzerował, zarówno w pierwszej, jak i drugiej rundzie - przyznał w rozmowie z klubowymi mediami Maciej Kołodziejczyk, II trener LUK Politechniki. - Na pewno teraz są większe nerwy, bo każdy błąd dużo waży. Granica między przejściem dalej lub odpadnięciem z rywalizacji jest cienka. Trzeba się cieszyć z tego, że rozstrzygnęliśmy mecz na naszą korzyść, choć spotkanie było nierówne i nerwowe. Za chwilę nikt nie będzie pamiętał, czy wygraliśmy 3:2 lub 3:0 po pięknym meczu. W play-offach gra się o zwycięstwa. Na tym etapie trzeba sobie wszystko we właściwy sposób ułożyć w głowie. W tej fazie rozgrywek, oprócz umiejętności sportowych, ważny też jest mental i charakter, by wytrzymywać najważniejsze momenty - dodał.

Słowa Kołodziejczyka znajdują potwierdzenie w rzeczywistości. Każdy dotychczasowy mecz w play-offach był dla lubelskiej drużyny bardzo trudny. Ćwierćfinałowe zmagania z Mickiewiczem Kluczbork trzeba było rozstrzygać w trzech spotkaniach, a w ostatnim z nich o wszystkim decydował tie-break. Niedzielna potyczka również kosztowała żółto-czarnych mnóstwo sił. Starcie trwało ponad dwie godziny i siedemnaście minut. - Sami sobie zgotowaliśmy ten los. Na przestrzeni tygodnia zagraliśmy dwa mecze pięciosetowe, a jeden czterosetowy. Zawodnicy na pewno czują w nogach krótkie odstępy między kolejnymi spotkaniami, bo nie da się tego uniknąć. Teraz potrzebujemy regeneracji oraz tego, by wkładać w grę jak najwięcej serca. My zrobiliśmy to w ostatnich meczach, wychodząc z bardzo trudnych fragmentów gry i przechylając szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Możemy grać tie-breaki do końca sezonu, byleby nasza drużyna w nich triumfowała - podkreślił asystent trenera Dariusza Daszkiewicza.

W najbliższy czwartek LUK Politechnika zagra rewanżowy półfinał we Wrocławiu. Jeżeli wygra, awansuje do finału. Ewentualna porażka sprawi, że o hali MOSiR imienia Zdzisława Niedzieli zawita trzecie ze spotkań z udziałem żółto-czarnych oraz eWinner Gwardii. - Chcemy zamknąć rywalizację w dwóch spotkaniach, ale trzeba będzie się wznieść na wyżyny swoich możliwości, ponieważ wrocławska drużyna zagrała w Lublinie bardzo walecznie, ambitnie i takiej samej postawy spodziewamy się w kolejnym meczu - zakończył Kołodziejczyk.

W drugim z półfinałów Tauron 1. ligi zespół BBTS Bielsko-Biała pokonał na wyjeździe BKS Visłę Bydgoszcz 3:1. W przypadku tej pary rewanż również zaplanowano na 22 kwietnia.

ZOBACZ TAKŻE:

LUK Politechnika Lublin z wygraną nad eWinner Gwardią Wrocła...

Kinga Wojtasik i Katarzyna Kociołek przegrały w pierwszej ru...

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie