Mają to! MKS Perła Lublin zdemolował turecki Ardesen GSK i jest w finale EHF Challenge Cup [ZDJĘCIA]

AG
Udostępnij:
Szczypiornistki MKS Perła Lublin, po raz pierwszy od 17 lat, są w finale europejskiego pucharu. Tego wyczynu udało im się dokonać po pokonaniu w dwumeczu tureckiego Ardesen GSK. Sobotni rewanż w hali Globus zakończył się zwycięstwem lublinianek 36:20.

Pięć bramek - tyle przed tym meczem dzieliło piłkarki MKS Perła Lublin od historycznego awansu do finału europejskiego Challenge Cup. Lublinianki miały ten komfort, że rewanżowe spotkanie z tureckim Ardesen GKS rozgrywały przy własnych kibicach, którzy, tak jak zapowiadali, zgotowali im naprawdę gorący doping jeszcze przed początkiem starcia.

Na pierwsze trafienie w samym meczu trzeba było czekać blisko dwie minuty i niestety była to bramka dla przyjezdnych. Lublinianki w kolejnej akcji szybko jednak przebiły się przez obronę Turczynek, a na 1:1 rzuciła Kinga Achruk. MKS zaczął spotkanie dobrze w obronie, co od razu przyniosło skutek w postaci kontry i gola Dagmary Nocuń. Pierwsze minuty było bardzo wyrównane, ale to biało-zielone przechylały szalę zwycięstwa na swoją korzyść i po 6 prowadziły 4:2. Taki wynik utrzymywał się aż do 10 minuty, kiedy z rzutu karnego trafiła Marta Gęga.

Na tym etapie spotkania bardzo dobrze w bramce MKS spisywała się Weronika Gawlik, która wybroniła dwa ważne rzuty. Nie zawodziła też Kinga Achruk, która w 13. minucie wyprowadziła drużynę na 6:3. MKS często starał się grać z kołem, gdzie co rusz faulowana była Joanna Drabik. To właśnie po kolejnym wywalczonym przez nią rzucie karnym, Achruk trafiła na 7:4.

Warta podkreślenia była szczególnie twarda gra defensywna, dzięki której lublinianki bardzo rzadko pozwalały rywalkom na oddanie rzutu. Gdy już to się udało, świetnie w bramce po raz kolejny interweniowała Gawlik. MKS zaczął jednak mylić się w ataku. Zmieniło się to w 22. minucie, a do siatki trafiła Sylwia Matuszczyk. Chwilę później lublinianki odrobiły straty z pierwszego meczu i wyszły na pięciobramkowe prowadzenie, 10:5. Co najważniejsze, taką zaliczkę udawało się utrzymywać także w dalszej części tej połowy, a w 27. minucie po pięknym rzucie Marty Gęgi MKS wyszedł na +6, prowadząc 14:8. Do końca pierwszej połowy przyjezdnym udało się odrobić jedną bramkę i ostatecznie zakończyła się ona prowadzeniem gospodyń 15:10.

Tuż po wznowieniu gry, do siatki Turczynek trafiła Dagmara Nocuń i sytuacja MKS była coraz bardziej komfortowa. Swoją grą poprawiała ją też Gawlik, która co chwilę chroniła swoją ekipę przed stratą kolejnych goli. Dzięki temu, po sześciu minutach drugiej połowy, lublinianki wciąż prowadziły różnicą pięciu trafień, 18:13. Wtedy jednak MKS delikatnie zaciął się w ataku i kolejną bramkę drużyna Roberta Lisa rzuciła dopiero w 40 minucie, kiedy bramkarkę rywalek pokonała Alesia Mihdaliova. Ta sama zawodniczka chwilę później zapisała na swoim koncie kolejnego gola na 20:14.

Lublinianki na tym etapie spotkania grały jak w transie i dosłownie nie mogły przestać trafiać, a w 43. minucie wyszły aż na ośmiobramkowe prowadzenie, 22:14. Dodatkowo, świetnie w lubelskiej bramce spisywała się Aleksandra Januchta, która chwilę wcześniej pojawiła się na boisku. To wszystko coraz bardziej przybliżało MKS do awansu do finału Challenge Cup. Można powiedzieć, że na kwadrans przed końcową syreną lublinianki już w nim były, bo wygrywały z Ardesen różnicą aż dziesięciu bramek, 24:14.

Do końca tego meczu nie wydarzyło się już nic niespodziewanego. MKS jedynie powiększał swoją przewagę i, ku radości kibiców, którzy w sobotę pojawili się na trybunach hali Globus pokonał, a nawet rozgromił, swoje rywalki 36:20!

W finale EHF Challenge Cup MKS Perła zmierzy się z Rocasa Gran Canaria, która do tej fazy awansowała kosztem chorwackiej Lokomotivy Zagrzeb.

MKS Perła Lublin - Ardesen GSK 36:20 (15:10), wynik dwumeczu: 59:48

MKS Perła: Januchta, Gawlik - Achruk 9, Gęga 6, Nocuń 6, Rola 4, Matuszczyk 3, Mihdaliova 3, Rosiak 3, Drabik 2, Stasiak, Repelewska, Skrzyniarz. Kary: 6 min. Trener: Robert Lis.

Ardesen: Beykurt, Graovac - Demirbas 8, Vashchuk 6, Akcanca 3, Ertap 2, Muratovic 1, Mugosa, Yilmaz, Topaloglu, Ozakaydin, Surek, Hasimoglu. Kary: 12 min. Trener: Ali Ihsan Tekin.

Sędziowali: Daniel Krause Kjaer, Nicklas Mark Pedersen (DEN).

Widzów: 3300.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maiki
I nie tylko ona z nad Morza przyjdzie:) może w końcu będzie równy szeroki skład.
R
Rezon
Brawo nasze Panie i Panienki. Czekamy na srebrny garnek. Powtórzyć rok 2001.
r
r
Największym sukcesem klubu było zdobycie Pucharu EHF. Challenge koło pucharu EHF to nawet nie stał. Tym niemniej warto go zdobyć, żeby mieć w kolekcji drugie europejskie trofeum.
t
t
Czeaj, dobrze rozumiem? Poszedłeś na w twojej opinii gówniany mecz w gównianej dyscyplinie, która ciebie zupełnie nie interesuje i jeszcze za to zapłaciłeś, tylko dlatego, że bilet był za pół ceny?
To się nazywa "złowieniem jelenia na promocję"...
a
abc
Szarawaga będzie w MKS-ie od przyszłego sezonu :)
j
ja
Rzuty karne wykonywane przez Kingę Achruk to są rzuty techniczny ale lekkie i przy 3 i kolejnym podejściu bramkarka ją wyczuwa, natomiast rzuty karne powinna wykonywać Rosiak- ta dziewczyna ma "parę" w rękach i bramkarka nawet nie zdąży zareagować.
l
lubelak
Teraz są na dobrej drodze by byłby to drugi co do hierarchii ważnosci sezon w historii Montexu Lublin. Jednak Puchar Challenge to ubogi krewny Pucharu EHF ale dobre i to by nawiązać do czasów kiedy Montex był potęgą w europejskich rozgrywkach,oprócz zdobycia Pucharu EHF sa na koncie też 2 ćwiercfinały Ligi Mistrzyń. Wczoraj gra Drabik po prostu pozwoliła już po 1-szej połowie odrobić 5 goli,po przerwie do jej poziomu dostosowały sie pozostałe zawodniczki. Szwankuje w dalszym ciagu wykonywanie karnych wczoraj 3 nie wykorzystane i dodatkowo 2 trafione bardzo szczęsliwie. Na treningach cały czas cwiczyć te rzuty bo one moga przesadzić o zdobyciu Pucharu Challenge czy Pucharu Polski. Bo Mistrzostwo Polski to w tej sytuacji już zwykła formalność.
K
Kópa
Bylem bo bilety byly za pol ceny.
W
Weteran
Mamy nareszcie madrego trenera! Potrafi dotrzec do zawodniczek i odpowiednio nimi pokierowac! Co prawda dobre bylyby 2-3 wzmocniena, szczegolnie na pozycjii skrzydlowej, ale i tak gospodaruje rozsadnie tym co ma! Marzy mi sie potrojna korona , Bylby to najwiekszy sukces w histori klubu! Mistrza Polski praktycznie juz mamy, teraz wszyscy na mecz pucharowy z Lubinem dwie bramki mozna odrobic w 10 minut! Szkoda ,ze po sezonie odchodzi J Drabik tej klasy obrotowej ciezko bedzie zastastapic, a moze w jakis sposob sklonic Szawarage do powrotu do Lublina?
G
Gość
Brawo drużyna a szczególnie Ola Januchta w bramce.
j
ja
Dla mnie MVP meczu powinna zostać Januchta i Achruk, Dzisiaj było widać trochę świeżości w grze, chyba jednak trener dał dziewczynom 2-dni odpoczynku. BRAWO. Teraz jeszcze analiza meczu z Zagłębiem zwłaszcza wysokiej, agresywnej obronie miedziowych i mamy to.
K
Kibic
Brawo! brawo! i jeszcze raz BRAWO! Tak trzymac dziewczyny.
L
LSMik
To już chroniczne dla szkopów.
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie