„Małpki robią małe małpki”. Dziwne żarty księdza podczas katechezy w szkole

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Tadeusz Poźniak/archiwum Polska Press
Nietrafione dowcipy, niezrozumiała zbiórka pieniędzy i zażenowani uczniowie. Na nietypowe zachowanie księdza na katechezie skarży się matka 10-letniej uczennicy. - Córka zrezygnowała z lekcji religii - przyznaje pani Anna. - Problem wziął się z braków w komunikacji – odpowiada ksiądz.

„Małpki robią małe małpki” - zażartował ksiądz prowadzący katechezę w Szkole Podstawowej nr 21 przy ul. Zuchów na Wieniawie. Relacje między małpkami miał porównywać do gry w szachy. W lekcji uczestniczyły dzieci w wieku 10-11 lat.

- Nie było mowy wprost o seksie, ale córka była zażenowana. Była zniesmaczona tym, że ktoś mówi takie rzeczy na lekcjach religii. Od tego są zajęcia z wychowania do życia w rodzinie. Myślę, że większość rodziców porusza w domu tematy seksu, ale delikatnie – mówi pani Anna (prawdziwe imię do wiadomości redakcji).

- O co chodziło w historii o małpkach, które robią małe małpki? - zapytaliśmy katechetę.

Wyjaśnia, że zwierzątka były przywołane przy okazji lekcji na temat stworzenia. - W historii o małpach chodziło o jedzenie, o zwyczaje zwierząt i o tryb życia. Nie rozmawiałem z uczniami o seksie - zastrzega młody ksiądz. Święcenia przyjął siedem lat temu.

To był żart

Nasza Czytelniczka zwraca też uwagę na inne „nietypowe” metody wychowawcze księdza. - Po Bożym Ciele poprosił, żeby dzieci przyniosły dla niego oszczędności - opowiada pani Anna.

- Nie prowadziłem żadnej zbiórki, po prostu dałem dzieciom przykład nadużycia zaufania: gdybym powiedział, że muszą zapłacić, bo inaczej będą lekcje w wakacje, to wtedy nadużyłbym ich zaufania, bo mają prawo do wakacji. Było to żartobliwe i tak to dzieci odebrały. Ponieważ potem dowiedziałem się, że nie wszystkie tak to odebrały, wytłumaczyłem, że to był żart - wyjaśnia katecheta.

W lubelskiej kurii dowiedzieliśmy się, że nie było sygnałów o niewłaściwym zachowaniu księdza. Wcześniej uczył w przedszkolach, szkołach i ośrodkach specjalnych. Sytuacja, taka jak w Szkole Podstawowej nr 21 zdarza mu się pierwszy raz.

- Dzieci zawsze mnie lubiły, a ja troszczę się o nie. W tym roku, jak myślę, nie zdążyły mnie poznać. Pewnie dlatego żarty się nie sprawdziły. Moim zdaniem problem wziął się z braków w komunikacji i z tego, że czasem używam takich żartów, jak ten wcześniej opisany – mówi katecheta.

- Ta osoba pracowała u nas na zastępstwie w niepełnym wymiarze czasu pracy. Czas zastępstwa upłynął. W naszej szkole ta osoba nie będzie już miała zajęć z dziećmi - informuje Jerzy Piskor, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 21 im. Królowej Jadwigi.

Ksiądz odchodzi

Zachowanie księdza wywarło wpływ przynajmniej na część uczniów. - Córka zrezygnowała z religii. Nie będzie chodziła na katechezę - przyznaje pani Anna.

Duże zmiany czekają też byłego katechetę. W rozmowie z dziennikarzem Kuriera przyznał, że nie będzie już uczył w szkole. Duchowny ogłosił zamiar odejścia ze stanu duchownego. Decyzja dojrzewała u niego od dłuższego czasu. O swoim postanowieniu powiadomił w poniedziałek. „Dziś uznałem przysięgi za niebyłe, ucałowałem kurię w czoło i odszedłem” - czytamy na Twitterze. Jako powody swojej decyzji podaje rozbieżność poglądów na sprawy wiary i brak prawa pracy w Kościele.

Pocovidowa łysina

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie