Michał Paluch (Motor Lublin): Mamy z tą drużyną sporo do udowodnienia

Bartosz Litwin
Bartosz Litwin
Michał Paluch (w żółtej koszulce) strzelił w obecnym sezonie dziewięć goli na trzecioligowych boiskach
Michał Paluch (w żółtej koszulce) strzelił w obecnym sezonie dziewięć goli na trzecioligowych boiskach Fot. Łukasz Kaczanowski
Udostępnij:
W składzie Motoru Lublin jest dwóch zawodników, piastujących pozycję lidera w klasyfikacji strzeleckiej grupy IV 3. ligi. Rafał Król i Krzysztof Ropski jednak nabijali swoje liczniki jesienią w innych barwach niż żółto-biało-niebieskie. Najwięcej bramek dla klubu z Lublina zdobył w sezonie 2019/2020 Michał Paluch. Z 26-letnim napastnikiem rozmawialiśmy o trudach treningów w czasie pandemii, ligowej niepewności i atmosferze w drużynie pretendentów do awansu.

Nie możesz trenować razem z drużyną, ale z pewnością masz kontakt z kolegami z zespołu. Jaka atmosfera panuje dziś w tej wirtualnej szatni Motoru?
Mamy swoje grupy, jesteśmy w kontakcie, rozmawiamy. Każdy ma mieszane uczucia, bo nie wiemy, co dalej się wydarzy. Nikt nie może być pewny co do tego, jakie decyzje podejmie PZPN. Wszyscy jesteśmy w treningu. Trenujemy, rozmawiamy i czekamy, co będzie dalej.

Jak wyglądają wasze treningi?
Mamy rozpisane indywidualne zajęcia na każdy dzień tygodnia. Plan treningów dostajemy co tydzień, w niedzielę. Trenerzy ustalają ich kształt między sobą. Zajęcia są tak skomponowane, by były jak najbardziej zbliżone do tego, co byśmy robili w normalnej sytuacji w danym czasie. Sztab szkoleniowy bierze oczywiście pod uwagę nasze możliwości. Jeśli ktoś ma dom i ogródek, to ma więcej zajęć z piłką. Są także zajęcia podobne do tych, jakie wykonujemy na siłowni. Ćwiczenia siłowe z wykorzystaniem własnej masy ciała, z gumami. Do tego dochodzą jednostki biegowe, aktywności typowo wytrzymałościowe oraz treningi techniczne.

Co w tych nowych, indywidualnych treningach sprawia ci największą trudność?
Wszystko zostało nam dokładnie wyjaśnione i nikt nie ma specjalnych problemów z tym związanych. W razie wątpliwości mamy przecież kontakt ze sztabem szkoleniowym. My jednak jesteśmy taką grupą, która dokładnie wie, co i jak ma robić. Oczywiście najbardziej brakuje tego, by trenować wspólnie.

Brakuje szatni. W naszych rozmowach często pojawia się temat braku atmosfery, jaka towarzyszy treningom Motoru. Nie da się też ukryć, że trening indywidualny w sporcie drużynowym to dosyć nietypowa sytuacja. W Motorze jest bardzo dobra atmosfera. Jej brak odczuwamy najmocniej.

Każdy z nas tęskni za rozmowami przed treningiem i za kolegami z drużyny. Zajęcia mamy rozpisane do godziny dwunastej każdego dnia, czyli tak jak by to wyglądało w normalnym trybie. Zawsze jednak łatwiej w grupie znieść obciążenia treningowe. Po trzech tygodniach samotnych ćwiczeń może się już pojawić pewnego rodzaju kryzys. Gdy jeszcze nie było zakazu, dało się urozmaicić trening, chociażby bieganiem po lesie. Dziś rządowe obostrzenia na to nie pozwalają. Uważam, że to dobrze ze względu na bezpieczeństwo. Z treningami jest jednak coraz trudniej. Liczymy na to, że to się szybko skończy i wrócimy tam, gdzie nasze miejsce, czyli na Arenę Lublin.

Wierzycie w to, że uda się dokończyć ten sezon na boisku, czy ta nadzieja powoli umiera?
Podświadomie każdy czuje, że ciężko będzie ten sezon dokończyć. Ja, podobnie jak reszta drużyny, wierzę w to, że nasze treningi są ukierunkowane na powrót do gry.

Bardzo chciałbym dokończyć sezon. Wydaje mi się, że mamy z tą drużyną sporo do udowodnienia. Jest tutaj grupa bardzo dobrych zawodników.

Nie jest tajemnicą, że zespół był budowany pod wyższy szczebel rozgrywek. Wciąż mamy nadzieję na to, że wszystko dobrze się skończy. Chcielibyśmy, by takie miasto jak Lublin dostało w końcu to, na co zasługuje, czyli drużynę grającą w wyższej klasie rozgrywkowej.

Gdy zawieszono rozgrywki, Motor wydawał się rozpędzać. Po widowiskowej inauguracji rundy kibice czekali na marsz w górę tabeli. Pojawia się szczególny żal, że pandemia przyszła w tak niefortunnym dla was momencie?

Jedyny mecz rundy wiosennej, który wygraliśmy 7:0 z Chełmianką, był takim cukierkiem, którego mogliśmy polizać tylko przez folię. Takiej inauguracji rundy w wykonaniu żółto-biało-niebieskich nie pamiętam, a jestem w klubie już trochę czasu.

Wszyscy czuli jednak to, że drużyna się dopiero rozkręca. Kolejnego meczu z Orlętami Radzyń Podlaski nie mogliśmy się doczekać. W meczu z Chełmianką dobrze pokazali się zmiennicy, w tym także ja. W kolejnym tygodniu miała być mocna rywalizacja o miejsce w składzie. To bardzo fajnie napędza. Po tygodniu, który kończymy tak wysokim wynikiem, każdy chce grać. W naszej drużynie nie ma jedenastu, czy dwunastu zawodników do grania. Jest nas zdecydowanie więcej, a na treningach prezentowaliśmy naprawdę przyzwoity poziom. Cała sytuacja, która nas zastała lekko przyhamowała to wszystko. Mamy nadzieję jednak, że wrócimy na boisko i dokończymy ligę.

Gdyby zakończono rozgrywki dziś, to wciąż nie jest jasne, kto powinien być liderem grupy IV 3. ligi. Ta niepewność udziela się wśród zawodników?
Nie mamy na to wpływu ani my, ani Hutnik. To są kwestie do wyjaśnienia przez PZPN. Oczywiście o tym rozmawiamy. Tak naprawdę w przypadku zakończenia rozgrywek pozostają dwie opcje: albo my, albo oni. Nie jest od nas zależne, jaka to będzie decyzja.

Klub przed każdą rundą sprowadza ci konkurentów do gry w ataku. Podobnie było minionej zimy. Jednak w pierwszym spotkaniu to ty trafiłeś do siatki przeciwnika, a nie Krzysztof Ropski, choć zacząłeś mecz na ławce. Jak się z tym czujesz?

Czuje się bardzo dobrze z faktem, że w klubie jest rywalizacja. Jestem w Motorze już 5 lat. Przez klub w tym czasie przewinęło się kilkunastu napastników. Co pół roku jest sprowadzana konkurencja do ataku, ale kończy się to różnie.

Nie miałem jednak takiego sezonu, w którym strzeliłem 20 bramek. W zeszłym to było osiem, teraz mam na swoim koncie dziewięć trafień. Oczywiście gra w kratkę nie pomaga. Gdy grałem regularnie, pojawiały się także lepsze liczby. Krzysiek z kolei pokazał się z bardzo dobrej strony już w sparingach. Zdobył 16 bramek dla Siarki Tarnobrzeg. Trudno jednak z marszu wejść do nowej drużyny i od razu seryjnie strzelać gole. Na pewno po sparingach i treningach można stwierdzić, że Krzysiek Ropski i Rafał Król będą zawodnikami, którzy pomogą Motorowi w ofensywie. Rafał poczuł duży luz, widać, że już tu grał. Po dwóch bramkach strzelonych przez niego w pierwszym meczu, aż trudno mi się zastanawiać, co byłoby dalej. Jestem pewien, że obydwaj w dłuższej perspektywie czasu okażą się bardzo trafionymi transferami. Nie ma się co obrażać za brak miejsca wyjściowej jedenastce. Motor jest klubem grającym pod taką presją, że gdy nie ma wyników, zmiany są konieczne. Nikt nie może być pewny miejsca w składzie.

Często w innych klubach gdy gra się nie klei, napastnik ma pewne miejsce. Może wtedy nawet strzelić dwie bramki w ostatnich pięciu minutach. W Motorze nie ma czasu. Gdy wynik nie sprzyja, robi się zmiany. Ludzie do grania są.

Na pozycji napastnika mogę grać nie tylko ja i Krzysiek. Na dziewiątce można postawić kilku innych zawodników z pola, jak chociażby Piotrek Darmochwał. Mamy szeroką kadrę o bardzo wyrównanym poziomie.

Od lat masz przypiętą łatkę młodego zdolnego. Licznik jednak bije nieubłaganie i już dawno nie można cię nazwać młodzieżowcem. Czujesz, że właśnie teraz nadszedł ten czas, by udowodnić swoją wartość jako napastnik z prawdziwego zdarzenia? Myślisz, że mógłbyś wziąć na swoje barki odpowiedzialność za zdobywanie bramek dla Motoru?
W wieku 26 lat trudno uważać się za młodego zawodnika. Myślę, że do pewnych spraw dorosłem. Kończę studia, miałem także wziąć w tym roku ślub, choć ze względu na zaistniałą sytuację nie wiadomo czy się to uda. Wiele rzeczy poukładałem sobie w głowie. Bardzo dużo dała mi współpraca z naszym trenerem od przygotowania fizycznego, Piotrem Wilawerem. Od dwóch lat czuje się świetnie fizycznie. Wszyscy w klubie mają podobne odczucia. Ten sezon był dosyć specyficzny, bo trochę gorzej zaczęliśmy. Gdy się jednak rozkręciliśmy, to aż miło było popatrzeć. Dobrze wspominam zremisowane spotkanie z Koroną Kielce gdy przegrywaliśmy 0:2, a pod koniec powinniśmy prowadzić 5:4. Takie mecze pokazują, że w tej drużynie jest charakter. Ja także czuje chęć walki i jestem gotowy na to, by te bramki strzelać.

Motor od lat buduje zespół pod kątem wyższej klasy rozgrywkowej. Ma to swoje konsekwencje finansowe, które z pewnością szczególnie doskwierają w bieżącej sytuacji. W niektórych klubach pojawiły się oddolne inicjatywy zamrożenia części wypłat zawodników na ten trudny czas. Z taką sytuacją mamy do czynienia, chociażby w obozie waszych bezpośrednich rywali w walce o awans, czyli krakowskim Hutniku. Czy możemy spodziewać się podobnych ruchów w Motorze?
Jesteśmy już po pierwszych rozmowach z prezesem. Wkrótce mamy przejść do kolejnych indywidualnych rozmów. Wtedy zapadną jakieś konkretne decyzje. Długo na konkrety z pewnością nie będzie trzeba czekać. Są chęci znalezienia rozwiązania zarówno ze strony zawodników, jak i władz klubu. Mamy w klubie taką atmosferę, że z pewnością dojdziemy do konsensusu. Być może stanie się to już w tym tygodniu.

Kończąc naszą rozmowę trudno nie poruszyć tematu, który dotyka dziś nas wszystkich, czyli zdrowia. Jak się czujesz? Nie ma żadnych niepokojących przypadków w twoim najbliższym otoczeniu?
Nie. Wszystko jest w porządku. Mieszkam z narzeczoną i jesteśmy raczej odizolowani od świata zewnętrznego. Wychodzimy właściwie tylko po zakupy. Ja trochę biegam w najbliższej okolicy. Z nikim się nie spotykamy.

Nie chcemy ryzykować. Liczymy na to, że wszystko szybko się skończy. Pozostanie w domu, zalecam wszystkim, bo musimy to zrobić razem, aby wszelkie kwarantanny miały sens.

ZOBACZ TAKŻE:

70-lecie Motoru Lublin. Jacek Bąk: Cieszę się, że klub święt...

Motor Lublin - Chełmianka Chełm

Motor Lublin - Chełmianka Chełm. Zobacz, co działo się na tr...

70-lecie Motoru: "Sercem, duszą i przekonaniem jestem od lat...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

l
linki

https://www.heypasteit.com/clip/0IULEJ

Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie