Mieszkańcy okolic Chełma przerażeni historią autostopowicza-psychopaty

Agnieszka Kasperska
Bohaterką  najbardziej znanej  miejskiej  legendy jest czarna wołga. Jej pasażerowie mieli porywać dzieci, by odciągać z nich krew dla Niemców chorych na białaczkę - wyjaśnia zbieracz miejskich historyjek
Bohaterką najbardziej znanej miejskiej legendy jest czarna wołga. Jej pasażerowie mieli porywać dzieci, by odciągać z nich krew dla Niemców chorych na białaczkę - wyjaśnia zbieracz miejskich historyjek Leszek Marcinek
Młoda kobieta jechała z Ożarowa do Chełma. Zabrała autostopowicza, który po chwili rozmowy powiedział, że będzie pięknie wyglądała... w trumnie. Mieszkańcy okolic Chełma od kilku tygodni z przerażeniem przekazują sobie historię autostopowicza - psychopaty.

- Kobieta, która go zabrała nie spodziewała się niczego złego - mówi pani Agata, która jako pierwsza opowiedziała nam tę historię. - W pewnej chwili zauważyła jednak, że mężczyzna nachalnie jej się przygląda. Spytała dlaczego.

- Bo bardzo ładnie by pani wyglądała w trumnie - miał odpowiedzieć mężczyzna. Kobieta nie straciła zimnej krwi. Udała, że z autem dzieje się coś złego. Wreszcie zatrzymała samochód i poprosiła, żeby autostopowicz sprawdził, czy nie złapała gumy. Gdy mężczyzna wysiadł odjechała z piskiem opon. Zatrzymała się dopiero przed komisariatem. Policjanci przeszukali auto i znaleźli zostawiony przez mężczyznę neseser. Była w nim siekiera, noże, lateksowe rękawiczki i taśmy klejące. - Na szczęście nie było takiego zdarzenia - podkreśla Ewa Czyż, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie i dodaje, że policja już kilkakrotnie dementowała tę plotkę. W różnych miejscowościach.

- Ostatnio ta "historia" bulwersowała m.in. mieszkańców Dorohuska - wyjaśnia Czyż. Takie mrożące krew w żyłach historyjki pojawiają się co kilka lat.

- Najbardziej znana miejska legenda to czarna wołga. Jej pasażerowie porywają dzieci, by odciągać z nich krew dla Niemców chorych na białaczkę - mówi dr Filip Graliński, zbierający miejskie legendy.

Dużo strachu mieszkańcom Lublina napędziła też "historia" porwania małego chłopca w jednym z hipermarketów. Dziecko miało zniknąć matce z oczu podczas zakupów. Zaalarmowana ochrona znalazła je w toalecie. Kilkulatek był już przebrany za dziewczynkę. Po zdjęciu peruki okazało się, że ma ścięte włosy. W innej wersji tego mitu dziecko zostaje odnalezione kilka dni później. Ma bliznę po wycięciu nerki.

Strach przed łowcami organów wybuchł w 2011 r. w podlubelskim Milejowie. Stało się to po tym, jak na ulicy mężczyźni podający się za policjantów, pod pretekstem badania antynarkotykowego, pobrali nastolatkowi krew z palca. Po tym zdarzeniu przez kilka miesięcy plotkowano o odnajdowanych w parku zwłokach bez nerek i wątrób.

Później wyjaśniło się, że badanie krwi chłopca zlecił jego ojciec. Mężczyzna chciał sprawdzić, czy rzeczywiście to jego syn, bo nie chciał dłużej płacić alimentów.

- Legendy miejskie ułatwiają komunikację. To historie, które można opowiadać podczas rodzinnych lub przyjacielskich spotkań - tłumaczy prof. Robert Szwed, socjolog KUL. - Ich zadaniem jest także przestrzeganie przed możliwym niebezpieczeństwem, np. przed zabieraniem autostopowiczów.

Kurier Lubelski na Twitterze i Google+

Wideo

Komentarze 54

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam

Przepraszam czy to ostatni dzien? Pani zycia?

D
Dariia

Noży już nie odzyskasz...Było je ze sobą zabrać,a nie XD

j
jj

A terza ta historyjka opowiadana jest przez ludzi z podkarpacia, że niby koło Rzeszowa to było .... ludzie maja bujna wyobraznie

A
Akhanta

Bullshit. Ta sama historyjka miala sie ponoc przydarzyc matce, czy tam ciotce mojej bylej wspollokatorki. Kazdy to slyszal i kazdy zna kogos, komu "naprawde" sie to "przytrafilo".

P
Patrycja

Owszem to prawda. Ta pani pracuje w przetwórsywie ryb w Koszalinie razem z moją mamą. Autostopowicz powiedział, że ładnie by wyglądała w trumnie, bo jest blada. Powiedziała żeby sprawdził coś bo wydaje jej się, że stula kołpak czy cos takiego.

k
kot

ostatnio w swietokrzyskim koło konskich grasuje

R
Robert M. - Autostopowicz

jak kurier lubelski może opisywać nieprawdziwe historie ? Czy wy myślicie że to jest prawda ? jestem autostopowiczem i zrobiłem w huj i jeszcze więcej km na stopa i wiecie co? od czasu do czasu lubię sobie powozić ak47 by kogoś rozwalić !! Na litość boską ! Nie wierzcie w te brednie tą bezmyślną historię słyszałem już ze 10 albo i więcej razy w różnych rejonach Polski, pod Poznaniem, pod Wałbrzychem i na mazurach. Ludzie nie bujdzie się, my podróżujący na stopa pragniemy się przemieścić się z punktu A, do punktu B i tyle w tym temacie -.-

j
ja

słyszałem te brednie, moja żona mi opowiedziała że koleżanka jej kolezanki , ludzie pierdoooołyyy opowiadaja

W
Warka

ja to dziś slyszałam w Warce. córka znajomego oczywiście :)

a
akwizytor

Tym stopowiczem jestem ja. Pracuję jako akwizytor i oddajcie mi noże berghoffa bo szef mnie włoży do trumny.

A
Aga

Właśnie dwa dni temu słyszałam tą samą historię, że niby wydarzyła się na trasie Wałcz- Piła Północno-zachodnia część Polski...

m
meg

wszystko w porzadku?

j
juhu

jw

P
Podpissrt

jw

o
olu

jw

Dodaj ogłoszenie