Mieszkanka Lublina od amputacji nogi nie wychodzi z domu. Prosi o pomoc

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Pani Aneta mieszka w 150-letniej kamienicy przy ul. Kowalskiej w Lublinie. Na niespełna 25 metrach kwadratowych żyje z czworgiem dzieci. Najstarsze ma 18, a najmłodsze 6 lat.
Pani Aneta mieszka w 150-letniej kamienicy przy ul. Kowalskiej w Lublinie. Na niespełna 25 metrach kwadratowych żyje z czworgiem dzieci. Najstarsze ma 18, a najmłodsze 6 lat. PN
Grzyb wychodzący ze ścian, stara kuchnia węglowa i toaleta na korytarzu. W takich warunkach żyje pani Aneta z czworgiem dzieci. Jej sytuacja pogorszyła się po amputacji nogi.

Pani Aneta mieszka w 150-letniej kamienicy przy ul. Kowalskiej w Lublinie. Na niespełna 25 metrach kwadratowych żyje z czworgiem dzieci. Najstarsze ma 18, a najmłodsze 6 lat.

Mieszkanie składa się z kuchni, sypialni, w której śpi ona i troje dzieci i pokoju najstarszej córki. Żeby skorzystać z toalety musi wyjść z mieszkania i przejść przez klatkę schodową. Do niedawna była zaniedbana, z liszajami pleśni wychodzącymi ze ścian. Na szczęście w ubiegłym roku administracja ją wyremontowała. Warunki trochę się poprawiły.

Od dłuższego czasu pani Aneta żyje z astmą oskrzelową i złośliwym nowotworem nogi. Na początku roku jej stan zdrowia zaczął się pogarszać. Została skierowana na rehabilitację. Jednak z powodu epidemii koronawirusa zabiegi odwołano.

- Trzy miesiące to trwało. Nie odbyła się żadna z zaplanowanych rehabilitacji. Ostatnio z moją nogą było tak źle, że lekarze zdecydowali o amputacji. Zabieg wykonano 17 czerwca - mówi mieszkanka Starego Miasta.

Kobieta porusza się na wózku. Żeby wyjść do toalety jedno z dzieci musi drzwi do mieszkania wyjąć z zawiasów. Inaczej wózek się nie mieści. O wyjściu do miasto, do sklepu lub urzędu nie ma mowy. Z piętra na parter prowadzą wąskie, strome schody.

- Nie mam jak wyjść z domu. Dzieci mnie nie zniosą. Schody są nieprzystosowane do osób niepełnosprawnych - przyznaje pani Aneta.

Administratorem kamienicy jest Zarząd Nieruchomości Komunalnych w Lublinie. W styczniu 2007 r. pani Aneta wprowadziła się tu jako dziki lokator. Początkowo płaciła za mieszkanie, ale z czasem przestała. Dziś jej zaległości sięgają 14 tys. zł.

- Grzyb wychodził ze ścian, podłogi wymagały remontu, musiałam zabezpieczyć byt dzieciom. Początkowo płaciłam, ale wszystkie pieniądze zaczęłam wydawać na remonty. Dlatego przestałam płacić - przyznaje mieszkanka kamienicy. Wyjaśnia, że siebie i dzieci utrzymuje z alimentów, 500 plus i zasiłku rodzinnego. - Zależy mi na większym mieszkaniu na parterze lub z windą, żebym mogła wychodzić z domu, żeby dzieci miały miejsce do życia - dodaje.

- Trzynaście lat temu sąd zadecydował o eksmisji. Warunkiem było przeniesienie mieszkańców do lokalu socjalnego. Gdyby taki lokal udało się znaleźć i pani Aneta by go przyjęła, to miałaby szansę na poprawę swojej sytuacji mieszkaniowej - mówi Łukasz Bilik, rzecznik ZNK.

Czy pani Aneta i jej dzieci mogą liczyć na lokal socjalny? - pytamy w ratuszu.

- W związku z samowolnym zajęciem lokalu przy ul. Kowalskiej 3/1 zapadł wyrok nakazujący eksmisję z uprawnieniem do najmu socjalnego lokalu. Realizacja prawomocnych orzeczeń następuje sukcesywnie, w miarę odzyskiwania przez miasto lokali z istniejących zasobów mieszkaniowych. Lokale przeznaczone na najem socjalny są w większości lokalami o obniżonym standardzie lecz z uwagi na sytuację zdrowotną możliwe jest wskazanie lokalu o lepszym wyposażeniu technicznym. Konieczny jest jednak kontakt osoby zainteresowanej z Wydziałem Spraw Mieszkaniowych – wyjaśnia Joanna Stryczewska z biura prasowego Urzędu Miasta.

Pani Aneta rozpoczęła starania o przyznanie lokalu z mieszkaniowego zasobu miasta. W 2011 r. złożyła dokumenty, ale nie została ujęta w wykazie osób zakwalifikowanych do zawarcia umowy najmu. Od tamtej pory nie kontynuowała starań o przyznanie mieszkania.

- Zachęcamy Panią Anetę do skontaktowania się bezpośrednio z Wydziałem Spraw Mieszkaniowych, by wspólnie przejrzeć propozycje dostępnych lokali socjalnych i znaleźć pomocne rozwiązanie tej sytuacji - mówi Joanna Stryczewska.

Apel o pomoc
Pani Aneta zamierza starać się o lokal socjalny. Na czas oczekiwania prosi o wsparcie, zarówno finansowe, jak i przy remoncie. - Będę wdzięczna za każdą formę pomocy. Nawet gdyby to miałaby być pomoc w zniesieniu mnie ze schodów - przyznaje. Osoby chętne do pomocy zachęcamy do kontaktu z redakcją: [email protected] lub telefonicznie 514 800 927 (numer dziennikarza).

Czy bycie kujonem to problem?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Witam czytam z niedowierzaniem ile trzeba mieć w sobie jadu takie osoby wogole nie powinny nic pisać najlepiej zamknąć buzię mam wrażenie że Pan lub pani to dobra znajomą może rodzina bardzo dobrze z orientowana zna od razu Facebook wie że córka ma samochód a jak ma no to co? Kupiłaś jej? Złoty łańcuszek jak ma to CO? JAK bym Ci powiedziała że świnia jesteś to bym świni ubliżyła! Żenua

G
Gość

Pani Aneta owszem ma problemy zdrowotne, ale reszta jest trochę naciągane wystarczy sprawdzic konta na fb jej i córki obnoszą się z kasą, tylko zakupy jedzenie w knajpach paznokcie i zloto pi drugie ta Pani mieszka nie tylko z dziećmi ale i z ojcem tych młodszych dzieci pi co tak naciagac fakty stać ich i na remont i nowy samochód córki

G
Gość

Aha

Dodaj ogłoszenie