reklama

Migalski: Kaczyński pokona Tuska w wyborach prezydenckich

RedakcjaZaktualizowano 
Marek Migalski
Marek Migalski Paweł Relikowski/POLSKA
Politolog i poseł PiS do Parlamentu Europejskiego przekonuje, że wyborcy są już znudzeni grepsami premiera Donalda Tuska

Z Markiem Migalskim, europosłem PiS, rozmawia Michał Karnowski

Co to znaczy wszystko?
Wyborcy są już jego grepsami znudzeni. W jego obozie trwa ostra walka o schedę, pojawia się coraz większa bezczelność i bufonada.

Przez kilka lat z rzędu w styczniu próbowaliśmy przewidywać polityczny rok. I czasem nam się nawet udawało. No ale wtedy był Pan komentatorem, a teraz jest politykiem. I pewnie mniej Panu wolno.

To prawda, ale staram się przekonać kierownictwo PiS, że opłaci mu się pozwolenie mi na mówienie innym językiem niż komunikaty partyjne. Zwłaszcza że nie jestem członkiem PiS, tylko europosłem wybranym z jego listy.

Uczestnictwo w polityce bardzo się różni od politologii i komentowania wydarzeń?
Komentatora określa zderzenie prawda - fałsz. Polityka dobro - zło. Jako naukowiec szukałem prawdy, jako polityk muszę walczyć o budowanie dobra. Na to przysięga się w polityce krwią. I chwilami nie jest łatwo, jest sporo napięć.

Polityka to brutalna gra?

Straszliwie. I na wszystkich poziomach. Spotkałem w niej wielu skrajnych cyników i wielu wspaniałych idealistów. Czasami nawet w jednym polityku można znaleźć obie cechy. Ale gry, jakie się toczą, są piętrowe.

Na przykład?
Wystawia się kandydata na jakieś stanowisko, wiedząc, że będzie spalony, bo prawdziwy kandydat wyłania się za chwilę. W świecie polityki jak pojawia się wiadomość o nagłej, samobójczej śmierci ważnego dyrektora kancelarii premiera, to wszyscy zadają sobie jedno pytanie: kto go zabił? Kto na niego polował? Kto go szantażował? Bo polityka jest niewiarygodnie brutalna, to takie mieszane sztuki walki (MMA). Brutalność jest tak duża, że nie wierzy się w przypadki. I wszyscy wiedzą, że zabójstwa się zdarzają.

A jak wyglądają Pana relacje z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim? Zaczęło się sielankowo, od prognozy, że w roku 2015 może Pan być kandydatem w wyborach prezydenckich. A teraz podobno nie rozmawiacie ze sobą.
Ten wywiad był początkiem moich kłopotów. Tak naprawdę nie chodziło o mnie, ale o pokazanie innemu młodemu politykowi, że nie jest jedynym młodym zdolnym...

...Zbigniewowi Ziobrze?
To pan powiedział. Ale reakcja w partii nie była najlepsza. Wielu poczuło zazdrość. Chociaż muszę powiedzieć, że Kaczyński, którego wcześniej nie znałem osobiście, nie rozczarował mnie. Potwierdziły się wszystkie publicznie znane jego zalety. I prawie wszystkie wady.

Podobno napisał Pan do prezesa PiS tajny list?
(chwila ciszy) A skąd pan o tym wie? Zresztą, skoro jest tajny, to znaczy, że niczego nie napisałem (śmiech).

Pana plany na obecny rok?
Moim marzeniem i planem jest ponowny wybór Lecha Kaczyńskiego. Jestem rojalistą, jak król wzywa, to trzeba brać giermka, konia i ruszać na wyprawę wojenną. Idę więc na bitwę o prezydenta Kaczyńskiego.

Naprawdę wierzy Pan w to, że Lech Kaczyński wygra wybory prezydenckie?
Słowo "wiara" jest kluczowe. Na pewno tego oczywiście nie wiem i nikt nie wie, ale na pewno ma duże szanse. Dziś większe niż rok temu. Za rok natomiast będzie miał większe niż dzisiaj.

Sondaże tego nie potwierdzają.
Zmieniają się powoli, ale jednak się zmieniają. I wszystko nam sprzyja. Albo inaczej - nic nie sprzyja Tuskowi.
Co to znaczy wszystko?
Przede wszystkim wyborcy są już jego grepsami znudzeni. Dwa lata temu życzenia sylwestra bez kaca może by rozczuliły, dziś irytują. Na dodatek w jego obozie trwa ostra walka o schedę po Tusku, pojawia się coraz większa bezczelność i bufonada, która jest doświadczeniem każdej ekipy rządzącej, a u nich została podniesiona do kwadratu przez nieustającą przychylność mediów i grup interesu. To dla Lecha Kaczyńskiego duża szansa, żeby pokazał, iż nie jest plastikowy, ale prawdziwy. Ma wady, ale dużo więcej zalet.

Kondycja PiS nie jest wiele lepsza. Partia jest podzielona na frakcje, wielu nie wierzy w zwycięstwo, po dwóch latach sondaże stoją w miejscu.
Przyjmuję tę krytykę z pokorą. Wiele w tym prawdy. Ale w polityce nie trzeba być dobrym, wystarczy być najlepszym. I Lech Kaczyński ze wszystkich kandydatów jest najlepszy.

Są jeszcze Olechowski i możliwe, że Cimoszewicz.
To ciekawi bohaterowie, ale należący do przeszłości. Są jak Andrzej Gołota, dziś bez formy, poobijani, zdolni do ucieczki z ringu. W 2010 roku liczyli będą się tylko dwaj gracze: Kaczyński i Tusk. Wybrany zostanie lepszy z nich. I to będzie obecny prezydent.

A lewica ze Szmajdzińskim?
Jej działacze dokonali wyboru minimalistycznego, ale słusznego. Wszyscy wiedzą, oni też, że nie grają o zwycięstwo ale o integrację środowiska przed wyborami parlamentarnymi. Chcą znowu skupić rozproszone nurty lewicy i znowu zebrać swoje piętnaście procent, tłustą resztówkę ze stołu gigantów. Rozsądna strategia.

Wokół czego może toczyć się ta kampania? Jaka oś podziału jest możliwa?
Zakładam, że zetrą się ze sobą Kaczyński z Tuskiem. I to nie będzie starcie na programy, ale na osobowości. Nie będziemy oceniali, co zrobili dotychczas. Bo, po pierwsze, to są rzeczy nieporównywalne, gdyż inne mają na swoich stanowiskach możliwości. A po drugie - polityka jest dziś zbyt szybka, żeby można mówić o porównywaniu programów.

Gdy spojrzymy na rankingi zaufania osobistego, nikt z PiS nawet nie zbliża się do obecnego premiera.

Ale gdy spojrzymy na życiorys, rzecz wygląda już inaczej. PiS musi się postarać, by ludzie zobaczyli w prezydencie osobę, którą jest naprawdę: profesora, byłego szefa Najwyższej Izby Kontroli, ministra sprawiedliwości, prezydenta Warszawy, polityka doświadczonego. Co na tym tle może zaproponować Tusk? Stanowisko wicemarszałka Senatu? Bez żartów. To porównanie ojca narodu z zabawowym premierem, który udaje, że rządzi.

Spokojnie. Dwa lata premierostwa. To sporo.
To był pic na wodę, fotomontaż. I w tej kampanii pokażemy, że on zarządzał co najwyżej, a nie kierował państwem. I co można by zrobić, gdyby na czele rządu stał w tym czasie twardy i odważny polityk.

Jak rozumiem, Prawo i Sprawiedliwość jest dzisiaj już poza dyskusją o kandydacie na prezydenta. To wprawdzie był raczej szmer, ale słyszalny.

Nie spotkałem się z poważnymi rozmowami na ten temat. Trzeba by długo szukać w światowej polityce sytuacji, kiedy partia nie wystawia urzędującego prezydenta. To jest praktycznie niewyobrażalne. Musiałoby zdarzyć się coś wyjątkowo skandalicznego. A poza tym w środowiskach związanych z PiS nie ma kandydata lepszego niż Lech Kaczyński. Oczywiście, decyzji formalnej jeszcze nie ma, ale dla mnie jest oczywiste, że innej postaci z takim doświadczeniem i kapitałem intelektualnym nie ma. I że nie warto jej szukać.

A w Platformie? Doniesienia o wahaniach Tuska, o których już kilka tygodni temu napisała "Polska", są - Pana zdaniem - na serio?
Tak uważam, bo ludzie PO naprawdę kalkulują, czy to się im opłaci. W przypadku przegranej Tusk straci wszystko. Pokaże się jako człowiek niewybieralny, wieczny przegrany, jak Adam Małysz ze świetną formą w maju, a w grudniu już skaczący gorzej. Klęska Tuska byłaby nie tylko jego osobistą kompromitacją, ale porażką całej partii. Platforma tak upokorzona, załamana, z zupełnie rozbitym liderem rozpierzchnie się po prostu do domów. To będzie koniec czegoś większego niż marzeń Tuska o prezydenturze.

Stawiam tezę podobną: że ewentualna porażka w 2010 roku rozbije Prawo i Sprawiedliwość.
Tu politolog Marek Migalski musi zamilknąć. Tu zaczyna się Migalski polityk.

Zgadza się Pan z opiniami, że rok 2010 będzie żywy, rozstrzygający, brutalny?
Tak, bo przecież będziemy mieli turniej trzech skoczni: najpierw wybory samorządowe, potem prezydenckie, a w przyszłym roku, być może już wiosną, parlamentarne. Wielkie rozdanie. Prezydenckie są kluczem do parlamentarnych. Bo polscy wyborcy, wbrew opinii większości komentatorów, nie szukają równowagi, ale przyłączają się do silniejszego. Wszystkie wybory prezydenckie po roku 1990 powodowały dekompozycję i rozszczelnienie sceny politycznej, systemu partyjnego. Tak będzie i tym razem, niezależnie od tego, kto wygra.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Migalski: Kaczyński pokona Tuska w wyborach prezydenckich - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 15

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
korbacz

Panie MIgalski pamiętam w jakim stanie PiS przejął Polskę od SLD, która łatałą "łatałą" dziurę po AWS.Pamiętam z kim zadawał się PiS z ,którym Pana jeszcze nie było aby rządzić Polską.Pamiętam prowokacjePiS-u wobec koalicyjnego wicepremiera Leppera.Pamiętam również'że za tę prowokacje wsadzono do więzienia agenta służb specjalnych(czy zaliczą mu odsiadke do lat pracy) a innego agenta specjalistę od kobiet przez kilka miesięcy opisywała prasa.Nie jestem, zwolennikiem PO(jestem niezależny)i jest mi duszno oraz mdli mnie kiedy słyszę wywody Pańskich guru J.Kaczyńskiego,Putrę J.Brudzińskiego koleżankę Pana z komisji śledczej od Pana C.

j
jan

Panie Migalski marzenia to piękna rzecz.

W
Widukind

Seneszyn a na vice Piesiewicz bo jak oszaleć to poszaleć.

L
Leon

Panie Migalski zejdż Pan na ziemię.

p
pawł50

Od kąd pan Migalski migał się i nie zrobił habilitacji bo nikt go nie chciał ....to służy po lokajsku Pisiorom...za chlebek unijny stara się podlizać Prezydentowi,gorzkie i smutne to nas w tej Uni reprezentuje....

O
Olesinek

Jestem za silnym prezydentem!Pan Prezydent ostatnio dużo ćwiczył...na siłowni.

s
spokojny

Jest mi obojętne czy ma rządzić prezydent czy premier ale niech będzie jeden. Zróbmy tak jak w Ameryce, gdzie jest tylko prezydent i nie ma premiera, albo tak jak w Anglii, gdzie jest tylko premier a nie ma prezydenta (tak wiem, że jest królowa pełniąca dekoracyjne funkcje ale ona naprawdę nie rządzi). Może być też system niemiecki gdzie jest rządzący premier (kanclerz) i prezydent, który ma tylko jedno prawo - weta ustaw paralamentarnych – ale też nie rządzi. Wybierzmy cokolwiek, co mają od lat stabilne demokracje i odejdźmy od naszego, niejednoznacznego w praktyce, rozwiązania po polsku.

K
Koperek

Trudno sie Pan słucha jako polityka i to na dodatek polityka PiS-u. Lepszy Pan był jako niezależny politolog.

k
kami

czy to nie jest tak, że to kaczory mu płacą za gadanie takich bredni? ;) Było wesoło, smiesznie też, ale czas mieć godnego prezydenta, więc pan Kaczyński może nawet nie kandydować...

/rychu

oddawaj kaczorom kasiorę którą miałeś im wpłacać jako euro-oseł, zamiast lizać ich kupry :P

B
Basia

Pozdrawiam p. Migalskiego, ja też uważam, że prezydentem RP ponownie zostanie P. Lech Kaczyński.

d
dedalus

Tusk być może nie wystartuje, bo dobrze wie ile nakłamał w sprawie hazardowej, a boi się Kamińskiego strasznie, że ten w odpowiednim momencie udowodni kłamstwa premiera.
Pozdrawiam dr Migalskiego. Też mam tę pewność, że Lech Kaczyński spokojnie wygra wybory.

w
wow

I co, miał rację?

.

Melduję wykonanie zadania

t
tofik

O Boże i znowu odezwał się p.Migalski ze swoimi wróżbami wyssanymi z palca. Czy on nie ma czegoś ważniejszego do roboty w tej Brukseli niż zabawa we wróżbitę? Kończ Waćpan, wstydu oszczędź!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3