Mirosław Hajdo (trener Motoru Lublin): Ani razu nie zwątpiliśmy w tę drużynę

KKZaktualizowano 
fot. Łukasz Kaczanowski
Rozmawiamy z Mirosławem Hajdą, trenerem trzecioligowego Motoru Lublin. W 5. kolejce sezonu 2019/20 jego podopieczni odnieśli wreszcie upragnione, pierwsze zwycięstwo. Po końcowym gwizdku w tym spotkaniu szkoleniowiec nie ukrywał swojej radości i ulgi.

Jak by pan podsumował środowy mecz?
Można powiedzieć, że nareszcie zdobywamy upragnione trzy punkty. Zawsze nam czegoś brakowało. A to straciliśmy bramkę w Świdniku w 90. minucie meczu, a to rzut karny podyktowany tuż przed przerwą z Podhalem czy w Kraśniku. To były dla nas bardzo bolesne dni. Natomiast chcę powiedzieć, że ani razu nie zwątpiliśmy w tę drużynę i chłopaków. Powiedziałem to komuś, że najprościej buduje się zespół, ucząc go gry defensywnej. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że by drużyna grała ofensywnie, to trzeba w to włożyć bardzo dużo pracy. Do tej pory, ta praca nie oddawała nam efektów w postaci wyniku. Chciałem chłopakom pogratulować, bo w środę naprawdę nie było łatwo. Wyszarpaliśmy to zwycięstwo. Myślę, że bardzo dobre zmiany dali Paluch, Ceglarz i Nowak. Każdy z nich sporo włożył w końcówce spotkania, żebyśmy rozstrzygnęli ten mecz na swoją korzyść i tak też się stało. Na pewno spływała na nas duża fala krytyki z wielu stron. Musieliśmy sobie z tym radzić, ale właśnie w taki sposób tworzy się zespół i myślę, że teraz będzie już tylko lepiej. Czekają nas jednak bardzo ciężkie spotkania. Każdy mecz musimy wybiegać od pierwszej do ostatniej minuty i walczyć o każde punkty. Jeszcze raz dziękuję swoim zawodnikom, bo w przerwie w szatni postanowiliśmy, że nie odpuścimy tego meczu, pomimo niekorzystnego wyniku. Zrobili bardzo dużo po przerwie i wielkie słowa uznania dla nich. W trudnych momentach też trzeba umieć się pozbierać i wyjść z nastawieniem, że mecz można wygrać.

Rafał Kruczkowski w poprzednich kolejkach dawał dobre zmiany, a tym razem nie znalazł się w osiemnastce meczowej na mecz z Podhalem z powodu kontuzji, czy też decyzji trenera?
Każdy z chłopaków walczy o to, żeby być w grupie 18 zawodników na mecz. Tym razem podjęliśmy taką decyzję, ale to wcale nie znaczy, że w następnym spotkaniu Kruczkowski nie wyjdzie np. w pierwszym składzie.

Poza kadrą w pierwszym meczu sezonu ze Stalą Kraśnik był Michał Paluch, a tymczasem z Podhalem zdobył zwycięską bramkę i w poprzednich spotkaniach także dawał dobre zmiany. Pokazał tym samym, że zasługuje na szanse.
Każdy z drużyny zasługuje na to, żeby grać, ale w danym momencie mamy tylko 11 miejsc na boisku. Na pewno dał bardzo dobrą zmianę i niech tak zostanie.

Nadal celujecie w transfer nowego napastnika?
Po wygranym meczu nigdy się nie mówi o napastnikach, natomiast przy porażkach, w których są niewykorzystane sytuacje, to każdy chciałby coś zmieniać. Mamy fajny zespół, choć uważam, że musimy jeszcze włożyć w tę drużynę bardzo dużo pracy. Pewne schematy i automatyzm muszą nam wchodzić w krew. Z meczu na mecz będziemy robili wszystko, żeby było lepiej.

Podczas meczu z Podhalem kibice długo mogli czuć deja vu ze starcia ze Stalą Kraśnik czy z Orlętami Radzyń Podlaski, gdy wydawało się, że nie można mieć lepszych sytuacji bramkowych od tych, które wówczas marnowaliście. A tymczasem w środę nie wykorzystywaliście jeszcze lepszych okazji niż te w poprzednich spotkaniach.
Jak widać, można. Dlatego mam nadzieję, że nie będziemy udowadniać, że można mieć jeszcze lepsze sytuacje, których da się nie wykorzystać. Bardzo ważne jest to, żeby mając sytuacje, otworzyć wynik meczu przy stanie 0:0. To jest naprawdę bardzo ważny moment. I właśnie taki człowiek powinien grać w pierwszej linii.

Czy pierwsze tygodnie pracy przysporzyły panu nowych siwych włosów i nerwów? Początek pracy był dla pana bardzo trudny.
Pracujemy normalnie z drużyną, natomiast wiadomo jakie są oczekiwania środowiska i kibiców. To na pewno nie ułatwia sprawy, ale musimy sobie z tym radzić, bo takie jest życie.

Spotykacie się z dużą presją?
Myślę, że ciśnienie jest duże. Gdyby było trochę mniejsze, to byłoby łatwiej zarówno nam, jak i kibicom oraz wszystkim innym.

ZOBACZ TAKŻE:

Motor Lublin - Podhale Nowy Targ 2:1. Przełamanie żółto-biał...

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic2004
29 sierpnia, 15:03, M:

Miliony a ostatnio jakiś geniusz napisał o miliardach.Miliony to idą na utrzymanie Areny a na klub grosze. A propaganda że klub ma miliony na koncie to bzdura. Jak są miliony to gdzie jest napastnik .Nie ma go bo albo kandydaci nie są lepsi lub poprostu chcą mega kasy której klub nie ma

Sama prawda ! tak sie ,w klubie dzieje

M
M

Miliony a ostatnio jakiś geniusz napisał o miliardach.Miliony to idą na utrzymanie Areny a na klub grosze. A propaganda że klub ma miliony na koncie to bzdura. Jak są miliony to gdzie jest napastnik .Nie ma go bo albo kandydaci nie są lepsi lub poprostu chcą mega kasy której klub nie ma

G
Gość

Uhhh...czy on trenuje Barcelonę czy 4-ligowy klubik amatorów?

Po co się tak napina?

H
House

Presja i ciśnienie w 4 lidze? Haha upał chyba przygrzał, Pani trenerze POBUDKA to jest półamatorska liga. To co mają powiedzieć w 1 lidze czy Ekstraklasie? CO, na środkach uspokajających jadą? Za taką kasę jaką miasto pompuje w tej klub to te panienki powinny biegać przez 90 minut jak struś pędziwiatr tam i spowrotem

G
Gość

jeżeli chce mieć mniejsze ciśnienie i presję to niech poprowadzi Jutrzenkę czy Wólczankę..tam nie ma żadnej presji...a w Motorze nie ma zmiłuj ...wszystkie wielkie miasta w tym kraju mają drużyny piłkarskie na poważnym poziomie...u nas od lat panuje amatorszczyzna...nic dziwnego że kibic Motoru tęskni za poważną piłką którą widzieli w tym mieście tylko jego ojcowie albo nawet dziadkowie...

G
Gość

no to włączamy piąty bieg i gonimy czołówkę...najwyższa pora

G
Gość

każdy przyjeżdża do Lublina z myślą głównie o remisie i gra głównie defensywny futbol plus notoryczne granie na czas przy stanie remisowym...im dłużej jest remis tym trudniej dla nas a łatwiej dla rywala dowieźć korzystny remis...u nas wkrada się nerwówka bo atakujemy z impetem do końca ale rywalowi może udać się ta jedna kontra i po sprawie...dlatego tak ważne jest dla Motoru strzelenie tego pierwszego gola...na Arenie to właściwie 90 procent szans na zwycięstwo a jak się męczymy to potem jest loteria albo się uda jak wczoraj albo nie jak z Orlętami...co innego wyjazdy...Motor musi nauczyć się jechać na wiejskie wyjazdy jak po swoje...nie może być tak że leją nas wieśniaki...remis to absolutne minimum ale to zwycięstwo powinno być priorytetem do awansu potrzebne jest 90 procent zwycięstw u siebie i 70 procent zwycięstw na wyjazdach...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3