[MŁODOŚĆ RECENZJA] 82-letni Michael Caine wciąż na fali. Znów otrzyma Oscara?

Kate Muir
Kadr z filmu "Młodość" Materiały prasowe
[MŁODOŚĆ RECENZJA] Z wielkim wyczuciem, taktem, inteligencją i humorem zagrał w filmie "Młodość". Fachowcy mówią, że od dawna Michael Caine nie zagrał tak wykwintnego bohatera z lepszych sfer. Podobie myślą widzowie, którzy doceniają jego kunszt aktorski, liczą, że sięgnie teraz po Oscara.

Czuła, choć niewolna też od zgryźliwości przyjaźń miedzy dwoma artystami, w których wcielają się Michael Caine i Harvey Keitel, jest dość chwiejną podstawą dramatu Paola Sorrentina pod tytułem "Młodość". Film, który ubiegał się w tym roku o Złotą Palmę w Cannes, to prawdziwa wizualna uczta, mądra i delikatna medytacja nad starzeniem się.

Caine do roli emerytowanego dyrygenta i kompozytora Freda Ballingera podchodzi z wyraźną przyjemnością, inteligencją emocjonalną i wyczuciem komedii godnym Erika Morecambe'a. Ballinger nosi okulary w szylkretowych oprawkach, a jego cierpki humor przywodzi na myśl bohatera "Wielkiego piękna", poprzedniego filmu Sorrentina, nagrodzonego w ubiegłym roku Oscarem w kategorii dla najlepszego filmu obcojęzycznego.

W obu filmach włoskiego reżysera wyczuwa się obsesję na punkcie pamięci i upływu czasu, ale "Młodość" nieustannie rozśmiesza widzów surrealistycznymi gagami i finezyjnym scenariuszem. Keitel gra Micka Boyle'a, reżysera filmowego u schyłku kariery, który zatrzymał się w tym samym szwajcarskim hotelu spa, co Ballinger, i przy pomocy młodych współpracowników pisze trzecią wersję scenariusza swojego opus magnum.

Gwiazdą filmu Boyle'a będzie holly-woodzka diwa Brenda Morel, w którą wciela się Jane Fonda, otoczona przez tornado świecidełek, pomarańczowego podkładu i wściekłości. Wśród gości hotelu są też aktor (Paul Dano); córka Ballingera, Lena (Rachel Weisz); lewitujący mnich buddyjski i były piłkarz, a obecnie wytatuowana kula tłuszczu. Film sprawia wrażenie staromodnego dramatu hotelowego, nawiązującego do "Osiem i pół" Felliniego i "Zeszłego roku w Marienbadzie" Resnais'go, ale jest w nim prawdziwe, ludzkie ciepło. Przy dźwiękach muzyki klasycznej przerywanej tandetnym popem Sorrentino aranżuje interakcje swoich bohaterów na tle basenu z czarnego marmuru, elektryzującej błękitno-zielonej panoramy Alp i majestatycznych wnętrz z poprzedniej epoki. Luca Bigazzi z namysłem sfotografował każdą scenę, tak by nie było oczywiste, kiedy kończy się sen, a zaczyna surrealistyczna jawa.

Ballinger wydaje się po prostu spędzać czas w spa, po tym jak lekarz zdiagnozował u niego apatię, ale zaczyna ożywać w wirtuozowskiej scenie, w której dyryguje stadem krów z dzwonkami. Nawet gdy odwiedza go posłaniec królowej z prośbą, by poprowadził wykonanie własnego utworu, "Simple Songs", Ballinger nie okazuje większego zainteresowania, a na jego starej, pomarszczonej twarzy widać jedynie zmęczenie.

Boyle i Ballinger ożywiają się jednak, gdy w ośrodku pojawia się Miss Universe (Madalina Ghenea). Piękność pływa obok nich zupełnie nago, dostarczając starym gentlemanom "ostatniej przyjemności w życiu".

Sorrentino jest mistrzem sztuki filmowej, a jego dialogi są arcydziełem. Scena końcowa jest optymistyczna, a jednocześnie przepełniona tęsknotą za przeszłością.

Wszyscy jednak mówią , że to Michael Caine uwodzi filmowe Cannes swoją rolą w "Młodości". Od lat nie grał tak wykwintnego bohatera z lepszych sfer. Tymczasem opowiada Kate Muir, jak wciąż podzielone jest brytyjskie społeczeństwo
Urodził się jako Maurice Joseph Micklewhite. Imię i nazwisko zmienił na Michael Caine, gdy któregoś dnia rozmawiając przez telefon, zobaczył na ścianie kina reklamę słynnego film z 1954 r. "Bunt na okręcie" (The Caine Mutiny). Dziś w wieku 82 lat mówiący cockneyem aktor ma równie buntownicze usposobienie jak wtedy, gdy zaczynał karierę pod swoim pierwotnym nazwiskiem.
Piliśmy kawę w jednej z canneńskich kafejek. Na początek Caine mówił o przywództwie laburzystów, niezmiennym systemie klasowym w Anglii, swoim rozbawieniu widokiem superjachtów, niechęci do podatku wyrównawczego i kryzysie dotyczącym zakładania przez panie butów na płaskim obcasie na czerwonym dywanie.

Caine przyjechał w maju na festiwal w związku z premierą nowego filmu Paola Sorrentina "Młodość". To jego pierwsza od jakiegoś czasu główna rola, gdzie gra osobę, do której od razu czujesz sympatię. Gra starzejącego się nieco zrzędliwego słynnego angielskiego dyrygenta. Ostatni raz przebywał w Cannes niemal pół wieku temu. Wtedy - z okazji premiery filmu "Alfie" (1966). Mówi, że ponowny spacer po czerwonym dywanie sprawił mu ogromną przyjemność. Jego żona Shakira - są małżeństwem od ponad 40 lat - założyła szpilki i dzięki temu uniknęła przykrości, jakie spotkały kilka aktorek. Włożyły one wieczorowe buty na płaskim obcasie, a organizatorzy odesłali je z powrotem. Caine prycha na myśl o całej tej klapie. - Pewnie chcieli zobaczyć, jak wiele pań spadnie, wchodząc, a nawet lepiej - schodząc ze schodów.

Aktor uśmiecha się, odsłaniając antyhollywoodzkie, nieco pożółkłe jak klawisze fortepianu zęby i siada na sofie na tarasie hotelu. Roztacza się stąd widok na luksusowe jachty przycumowane do nadbrzeża. Caine mówi o "Młodości". Sorrentino - zdobywca Oscara za "Wielkie piękno" - napisał scenariusz tego filmu właśnie z myślą o moim rozmówcy.

- To najbardziej wytworny i wykwintny bohater, jakiego grałem od lat. Jestem człowiekiem z elity artystycznej - mówi Caine. Dodajmy, że jest to też jedna z najbardziej intensywnych i wyrazistych postaci w tym stanowiącym ucztę dla oka filmie skoncentrowanym na pełnej uczucia choć i nieco zrzędliwej przyjaźni między dwoma artystami granymi przez Caine'a i 76-letniego Harveya Keitela. Obraz startował w konkursie głównym festiwalu. Złotej Palmy jednak nie zdobył , ale nie ma się co obrażać na werdykt jury , bo już mówi się Oscarze dla Caine'a. To rola rozsmakowana i oparta na emocjonalnej inteligencji. Dodajmy do tego akcenty komiczne godne brytyjskiego komika Erica Morecambe'a.

Czasem trzeba aż cudzoziemca, by pokazał nam nasze brytyjskie poczucie humoru. Potrzeba go też, by dostrzec, że Caine to ktoś więcej niż mówiący cockneyem staruch, które to role często zresztą gra - jestem członkiem Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Widziałem "Wielkie piękno" i wiedziałem, kim jest Paolo. Głosowałem za jego obrazem i zdobył on wtedy Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny. Później dostałem od niego scenariusz. Zagrać główną rolę 82-latka! Do cholery, skąd on wiedział, kim jestem. Ale okazało się, że napisał ten scenariusz specjalnie dla mnie i gdybym odmówił, film w ogóle by nie powstał - mówi Caine.

Na początku swojej kariery aktorskiej mój rozmówca również dostał propozycję zagrania wytwornego bohatera z lepszych sfer w filmie "Zulu" Cy Endfielda. Była to propozycja z tych, które zmieniają twoje życie. - Wszystko to wiązało się z naszym angielskim pojęciem klasy społecznej. W tym czasie grałem w teatrze, mówiąc właśnie cockneyem. Poproszono mnie na przesłuchanie do roli posługującego się nim kaprala w "Zulu". Nie miałem wtedy telefonu, dlatego wysłali do mojego agenta chłopaka na rowerze z telegramem. Ale gdy dotarłem na przesłuchanie, okazało się, że wzięli kogoś innego. Mimo to dostrzegł mnie Endfield, który był Amerykaninem, i zapytał: "Zagrasz oficera?". Byłem wysokim, smukłym facetem z długimi blond włosami. "Nie wyglądasz mi na mieszkańca londyńskiego Eest Endu, raczej na oficera. Potrafisz zagrać z odpowiednim akcentem?". Odpowiedziałem, że tak. Dał mi rolę. Zawsze myślę, że brytyjski reżyser, nawet gdybym był lewicowym komunistą, nigdy nie dałby mi tej roli - śmieje się Caine.

Angielski system klasowy? - Nie zmienił się ani na jotę - mówi aktor.
Polityczne poglądy Caine'a są nieco sprzeczne wewnętrznie. Milioner pochodzący z klasy robotniczej, którego przyjaciel, magnat rynku nieruchomości Simon Reuben właśnie zacumował w Cannes swój luksusowy jacht. - Widzi pani tam to szare i białe? - pyta wskazując na coś, co wygląda na pływający hotel? - Z mojego punktu widzenia cieszę się, że laburzyści nie są u władzy. Dlaczego? Bo proponują podatek od drogich [wartych powyżej miliona funtów - red.] domów. Jak ma zwykłe londyńskie małżeństwo mające ponad siedemdziesiątkę, które dawno temu kupiło dom w Londynie, a teraz nie ma dochodów, zapłacić taki podatek? Muszą wziąć kredyt - mówi Caine.

Aktor jest dzisiaj na fali. - Pochodzę z klasy robotniczej. Bywałem na zasiłku. Pracowałem w fabrykach, a teraz jestem milionerem. Nie ma takiej strony życia angielskiego społeczeństwa, której nie widziałbym na własne oczy. Płacę podatek wyrównawczy. Znam te sprawy od podszewki. Ale socjalistyczni przywódcy muszą zrozumieć, że jeśli obniżysz ten domiar o pięć procent, zyskasz dużo pieniędzy, a jeśli podwyższysz - kupę stracisz. Zawsze mamy tu do czynienia zazdrością. Hurra na superbogatych, nawet jeśli swoje dochody lokują tu w kraju. Gdy laburzystowski premier i minister finansów James Callaghan podniósł podatek nawet do 82 proc. na dziewięć lat wyjechałem do Ameryki. I w tym czasie ani grosz ze 150 mln dol., jakie wydano na filmy z moim udziałem, nie trafił do kraju. Zdjęcia do obarzu "Edukacja Rity" (1983) przenieśliśmy do Irlandii - mówi Caine.

Aktor posiada domy W Londynie, w Leatherhead w Surrey i Miami na Florydzie. Nie dziw, że chętnie w nich przesiaduje, spędzając czas z wnukami, chociaż od czasu do czasu lubi wyskoczyć do dobrej restauracji. Ma trochę naturę łakomczucha. W takiej sytuacji, aby ruszyć się z miejsca i zagrać, musi - jak mówi - dostać cholernie dobry scenariusz. - Byłem całkowicie oczarowany tym, co przysłał mi Paolo. Grałem mniejsze role w takich obrazach jak "Kingsman. Tajne służby" (2014) czy "Interstellar" (2014), a także kamerdynera Batmana w filmie "Mroczny rycerz powstaje" (2012). To nieco zabawne. Chętnie to robię, ale przyznam, że w moim wieku nie mam ochoty siedzieć przez 10 tygodni, wstawać o szóstej rano i uczyć się dziesięciu stron dialogu. Oczywiście go zapamiętuję, ale nauczenie się go zabiera mi dziesięć razy więcej czasu - mówi, śmiejąc się Caine. Jednak postać bohatera "Młodości" słynnego dyrygenta Freda Ballingera była zbyt soczysta i ciekawa, by ją odrzucić. Caine przyjechał zatem na osiem tygodni do Szwajcarii, by kręcić zdjęcia w luksusowym hotelu. Sorrentino udało się zresztą zebrać znakomitą obsadę. Oprócz Keitela wystąpili Jane Fonda, Rachel Weisz czy Paul Dano.

Mimo narzekania na swoją pamięć Caine ma dziś chyba więcej mocy niż silnik superjacht. I mimo że wchodzi na schody tarasu troszkę niepewnym krokiem, widać, jak rozpiera go radosna energia z powodu entuzjastycznych recenzji "Młodości". Nosi okulary przeciwsłoneczne typu awiator, niebieską kurtkę skórzaną na suwak i bejsbolówkę. Raz jesteś spoko - zawsze jesteś spoko.

- Dobry, szeregowcu Micklewhite - słyszę salutującego mu z drugiej strony tarasu Keitela. Caine też salutuje. Obaj są pokręceni? - Harvey i ja służyliśmy kiedyś w piechocie. Mamy to coś wspólnego, co natychmiast zbliżyło nas do siebie na planie. Ja walczyłem w Korei. On służył w amerykańskiej marynarce wojennej. Też był na wojnie. Inni tego nie rozumieją. Właśnie to nas złączyło. I oczywiście ma ogromne poczucie humoru. Ja też mam niezłe. Mieliśmy więc tam cholernie dobrą zabawę - mówi Caine.

"Młodość" dowodzi także, że nawet starego lisa możesz nauczyć nowych sztuczek. W przypadku Caine'a - dyrygowania. - Uczyłem się go ze trzy tygodnie. A największy komplement spotkał mnie z ust skrzypka Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej: "Był pan lepszy niż facet, którego mieliśmy tydzień temu".
Dyrygowania uczyło go dwóch dyrygentów. Jeden kontaktował się z nim przez słuchawki, drugiego mógł oglądać bezpośrednio przed sobą na ekranie i dzięki temu naśladować jego ruchy. - Jestem niezły muzycznie, więc wiedziałem, co robić. Paolo był bardzo zadowolony. Słyszałem nawet na taśmie, jak krzyczał: "Tak! Dobrze!" - wspomina Caine.

Osobna kwestia dotycząca tego filmu to nagość. Caine i reszta gości biorą kąpiele błotne, masaże i pływają w basenie. Przechodzą kuracje polegające na kładzeniu na ciele ogrzanych kamieni. Kamera bez pośpiechu pokazuje zbliżenia twarzy aktora. Widać każdą zmarszczkę, która mówi nam o jego przeszłości. Wszystko to daje znakomity efekt, bo przecież pamiętamy jego role jako młodego aktora.

- W końcu pozbywasz się swojego ego - mówi Caine, nawiązując do problemu nagości. - Gdy masz 82 lata nikt nie spodziewa się, że będziesz wyglądał jak Brad Pitt. Grałem Ballingera. To było jego ciało. Nie miało nic wspólnego ze mną.

Jedna z najbardziej zabawnych scen filmu. Wykorzystana zresztą na plakacie reklamowym. Caine i Keitel, dowcipkując, moczą się w basenie, gdy wodę wolno zanurza się obecna w hotelu Miss Świata.

"Spójrz na nas. Dwóch starców w basenie przyglądających się pięknej nagiej dziewczynie. Temu, co straciliśmy i nigdy nie odzyskamy" - mówi filmowy Ballinger. Teraz Caine dodaje ze śmiechem - Nawet gdy patrzę na plakat, płaczę".

Typ szalonego filmowego emeryta wciąż cieszy się ogromnym uznaniem widowni. Zwłaszcza od czasu sukcesu filmu "Hotel Marigold" (2011). Kolejny obraz Caine'a - premiera w przyszłym roku - przenosi nas w świat starych emerytów. Razem z Morganem Freemanem i Alanem Arkinem grają trzech dziadków, którzy dokonują napadu na bank, bo nie mają pieniędzy na czynsz. Tytuł jak najbardziej stosowny - "W starym, dobrym stylu".

Wideo

Materiał oryginalny: [MŁODOŚĆ RECENZJA] 82-letni Michael Caine wciąż na fali. Znów otrzyma Oscara? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

d
dd

Nigdy sie nim nie zachwycalem. Michael Caine w kazdym filmie gra Michaela Caine. Czy ten facet jest w ogole aktorem ???

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3