Mord w Czemiernikach. Bratobójca skazany na dożywocie

Piotr Nowak
Piotr Nowak
- Brata nikt mi nie wróci – tak wyrok lubelskiego sądu komentuje Adam ze wsi Bełcząc. Ponad dwa lata temu jego brat zginął od ciosów zadanych nożem. We wtorek sąd uznał, że zabójcą jest Marcin M., ich 37-letni brat.

Dożywotnie więzienie – taki wyrok usłyszał we wtorek Marcin M. Lubelski sąd uznał 37-latka winnym zabójstwa swojego brata Marka. O warunkowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać po 25 latach. Jest też zobowiązany do zapłaty 50 tys. zł nawiązki trzeciemu z braci – Adamowi.

Wyrok dotyczy zdarzenia z 13 grudnia 2018 r. To wtedy Marek, Marcin i jego konkubina Kamila F. wybrali się na piwo do baru w Czemiernikach. Pokłócili się. Powodem sprzeczki było podejrzenie Marcina M., że brat flirtuje z jego partnerką.

Cała trójka wyszła na parking. Rozmawiała. Nagle, jak ustaliła prokuratura, Kamila F. powiedziała konkubentowi: - Okalecz go. Na te słowa Marcin M. chwycił nóż i ugodził brata w głowę i klatkę piersiową. Zadał Markowi co najmniej dwa ciosy.

- Użycie noża i to w taki sposób świadczy o tym, że oskarżony stracił kontrolę nad swoim zachowaniem. Zadawał ciosy do tego momentu, aż pokrzywdzony padł na ziemię – powiedział sędzia Andrzej Wach z Sądu Okręgowego w Lublinie.

Para oddaliła się. Marek wykrwawił się na śmierć.

Proces ruszył w grudniu 2019 r. Jeszcze podczas śledztwa Marcin M. przyznał się do zabójstwa. Jednak przed sądem zmienił zdanie. Stwierdził, że okaleczył brata, ale śmierć nie nastąpiła z jego winy. Pierwotnie wyrok miał zapaść 26 stycznia. Nie zapadł, bo rozchorował się jeden z sędziów.

- Z powodu choroby sędziego nie mogliśmy wydać wyroku w wyznaczonym terminie. Zmuszeni byliśmy rozpocząć postępowanie od początku - wyjaśnia sędzia Andrzej Wach.

Marcin M. wyszedł na wolność. Przez kilka dni mieszkańcy jego rodzinnej wsi i brat ofiary żyli w strachu.

- Kiedy idę ulicę muszę oglądać się za siebie - przyznał Adam przed wtorkową rozprawą. W sądzie występował jako oskarżyciel posiłkowy. O tym, że Marcin M. jest na wolności dowiedział się od adwokata. - To nigdy nie powinno się wydarzyć - zastrzega.

Sąd musiał ponownie przeprowadzić proces. Odbył się on w ekspresowym tempie we wtorek. Na pierwsze posiedzenie o godz. 14.45 Marcin M. nie stawił się. Wówczas zarządzono dwugodzinną przerwę. Do sądu oskarżony został doprowadzony przez policję.

Marcin M. to recydywista. Odsiedział 15 lat za zabójstwo. Z więzienia wyszedł w sierpniu 2018 r. Jedną z pierwszych rzeczy, które kupił był nóż sprężynowy. Zaledwie cztery miesiące później znowu popełnił przestępstwo.

- W przypadku oskarżonego resocjalizacja nie przyniosła efektu - przyznał sędzia Andrzej Wach. I dodał: - Społeczeństwo musi eliminować jednostki, które nie są w stanie nie naruszać porządku prawnego, a których działania mają zbrodniczy charakter.

Wyrok jest nieprawomocny. Obrońca już zapowiada apelację.

- Mam nadzieję, że ten wyrok zostanie utrzymany. Ulgi nigdy nie poczuję. Brata nikt mi nie wróci – komentuje Adam, brat ofiary.

To nie koniec

Podczas ogłoszenia wyroku nie stawiła się inna oskarżona – Kamila F. 30-latka jest oskarżona o namawianie do przestępstwa, zacieranie śladów i nieudzielenie pomocy rannemu. Podczas wtorkowej rozprawy jej adwokat wyjaśniła, że Kamila F. boi się oskarżonego i poprosiła o usprawiedliwienie nieobecności. Sąd przyjął to wyjaśnienie do wiadomości. Jej proces toczyć się będzie w ramach odrębnego postępowania.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie