Motor Lublin pokonał Fogo Unię Leszno 50:40. "Koziołki" są coraz bliżej jazdy w fazie play-off (FOTO+OPINIE)

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Wojciech Szubartowski
Po czterech biegach Motor przegrywał z liderem PGE Ekstraligi z Leszna różnicą 10 punktów. Ale szybka korekta ustawień motocykli momentalnie odwróciła losy spotkania i lubelscy żużlowcy po raz piąty w tym sezonie triumfowali przy Al. Zygmuntowskich. Bohaterem potyczki z mistrzem Polski był Matej Zagar, który wywalczył duży komplet.

- Jeżeli udałoby nam się zwyciężyć, to drzwi do play-offów byłyby dla nas bardzo szeroko otwarte – mówił przed zawodami Jacek Ziółkowski. Menedżer Motoru doskonale wiedział, co będzie kluczem do wygranej. - Każdy musi pojechać na swoim poziomie. Żaden zawodnik nie może zawieść. Nie możemy przywozić zer i chciałbym, żeby nikt nie zdobył mniej, niż 5-6 punktów. Równa drużyna będzie sposobem na mocnego rywala – dodawał.

Nie wszystkim udało się spełnić oczekiwania sztabu szkoleniowego. Zawiedli przede wszystkim juniorzy, którzy zdobyli po jednym punkcie. Ich rówieśnicy z Fogo Unii wywalczyli po 6 punktów. Ale nawet bez wsparcia młodzieżowców Motor zdołał pokonać najlepszą drużynę PGE Ekstraligi ostatnich lat.

- To zwycięstwo ogromnie nas cieszy, ale musieliśmy się mocno napracować. Byliśmy drużyną, a Matej pojechał rewelacyjnie. Był bardzo szybki i zdobywał ważne punkty

– mówił Jarosław Hampel, którego Motor tuż przed sezonem wypożyczył właśnie z Unii. - Moi koledzy z Leszna są mocnym zespołem i to był trudny mecz. Wiele energii włożyliśmy w przygotowania, żeby tak pojechać. Ale naszym celem są play-offy – dodał.

Hampel źle rozpoczął mecz, bo w dwóch pierwszych startach przywiózł tylko jeden punkt. - Zmieniłem wtedy motocykl i wszystko zaczęło iść do przodu. Przeszliśmy trochę z piekła do nieba. Początek był bezbarwny, a potem znaleźliśmy prędkość i pokazaliśmy dobrą jazdę. Widać, jak ważne jest trafienie ze sprzętem – przyznał.

W piątek od pierwszego biegu znakomicie na lubelskim owalu czuł się Matej Zagar. Słoweniec dobrze wychodził ze startu, mądrze rozgrywał pierwszy łuk, a na dystansie nie dawał rywalom okazji do ataku. Z kolei lider leszczyńskich „Byków” miał duże problemy, żeby odnaleźć się na torze przy Zygmuntowskich. Emil Sajutdinow, najskuteczniejszy żużlowiec PGE Ekstraligi, tym razem nie wygrał ani jednego z sześciu startów!

TAK RELACJONOWALIŚMY MECZ MOTORU LUBLIN Z FOGO UNIĄ LESZNO

- Może poszliśmy z ustawieniami w złą stronę? Na początku jednym pasowały, innym nie, a potem wszyscy się pogubiliśmy i nic nie dawało efektów. Tor wyglądał na twardy, ale jest specyficzny i zmieniał się w trakcie zawodów. Trzeba było pilnować tego i być świadomym, co zakłada się do motoru. To, co my zakładaliśmy nie funkcjonowało – powiedział Rosjanin.

Zmieniające się warunki na torze zdecydowanie lepiej odczytywali gospodarze, którzy po pierwszej nieudanej serii dokonali prawidłowych korekt. A mecz z Fogo Unią miał odpowiedzieć na pytanie, czy lubelski tor jest rzeczywiście handicapem. Poprzednie cztery zwycięstwa lublinianie odnieśli bowiem z drużynami z dołu tabeli.

- Po wygranym wyścigu wiedziałem, że moja przewaga była duża, ale nie było jeszcze idealnie. Tor cały czas się zmienia i ciągle trzeba szukać ustawień. Czasy są coraz lepsze, tor jest coraz przyczepniejszy, więc musimy wzmacniać motory – mówił w połowie zawodów Bartosz Smektała.

- Tor był fajny, ale i bardzo specyficzny. Ja lubię jednak ciężkie tereny, gdzie trzeba się pomęczyć i trochę naszukać dobrych ustawień. To będzie nauczka na przyszłość. Jeżeli przyjedziemy do Lublina jeszcze raz, to będziemy już mądrzejsi. Gratulacje dla Motoru, bo naprawdę pojechali dobrze. My zaczęliśmy dobrze, ale potem czegoś zabrakło – mówił Sajfutdinow.

Gospodarze skutecznie zaskoczyli gości przygotowaniem toru. Przed rokiem zawodnicy Unii doskonale czuli się w Lublinie, a tym razem przez całe spotkanie nie potrafili znaleźć właściwych ustawień. - W zeszłym roku było osiem stopni, a dzisiaj jest 25. Tor także jest zupełnie inaczej przygotowany. Przed rokiem był sfrezowany, a teraz jest bardziej twardy – oceniał przed rozpoczęciem meczu Piotr Baron, menedżer gości.

Dla Fogo Unii była to druga porażka w tym sezonie. Dla Motoru szóste zwycięstwo, które mocno przybliżyło lublinian do awansu do fazy play-off. Do końca rundy zasadniczej pozostały cztery kolejki.

Motor Lublin – Fogo Unia Leszno 50:40

Bieg po biegu: 3:3, 1:5, 2:4, 1:5, 4:2, 4:2, 5:1, 2:4, 3:3, 5:1, 4:2, 3:3, 5:1, 4:2, 4:2

Motor: Jakub Jamróg 1 (0,-,0,1), Grigorij Łaguta 10+1 (1,2*,3,3,1), Matej Zagar 18 (3,3,3,3,3,3), Jarosław Hampel 9+1 (0,1,2*,3,3), Mikkel Michelsen 10+1 (2,3,2,2*,1), Wiktor Lampart 1 (1,0,0), Wiktor Trofimow 1 (0,1,0), 16. Oskar Bober. Menedżer: Jacek Ziółkowski

Unia: Emil Sajfutdinow 8+2 (1*,2,1*,2,0,2), Janusz Kołodziej 4+1 (1,0,2,1*,-), Bartosz Smektała 10 (2,2,3,1,2,0), Jaimon Lidsey 3+1 (2*,0,1,0), Piotr Pawlicki 3 (3,0,t,0,-), Dominik Kubera 6+1 (2*,3,1), Szymon Szlauderbach 6 (3,1,0,2). Menedżer: Piotr Baron

Sędziował: Artur Kuśmierz; Widzów: ok. 5000

dwumecz: 93:87 dla Unii; bonus: Unia

Zobacz fanów żużla na meczu Motoru Lublin z Betard Spartą Wrocław

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie