reklama

Może zdobyć nawet cztery medale

Robert MałolepszyZaktualizowano 
Osiem razy na podium, cztery triumfy, prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i prestiżowego cyklu Tour de Ski. Justyna Kowalczyk jeszcze takiego początku sezonu nie miała. Rok temu o tej samej porze miała na koncie trzy miejsce na podium i ani jednego triumfu.

W lutym wywalczyła dwa złote i brązowy medal MŚ w Libercu, a później ukoronowała sezon zdobyciem Kryształowej Kuli. Tour de Ski skończyła zaś na czwartym miejscu. Dziś jest faworytką do zwycięstwa w tym prestiżowym cyklu i zgarnięcia 100 tysięcy euro.

W sezonie 2005/2006, w którym Polka wywalczyła brązowy medal olimpijski w biegu na 30 km, przed igrzyskami w Turynie ledwie raz stanęła na podium zawodów PŚ. Była trzecia w swym ulubionym, estońskim Otepää. Tuż przed olimpiadą zdobyła też dwa złote medale młodzieżowych mistrzostw świata i dopiero od tego momentu zaczęło się o niej mówić jako o realnej kandydatce do podium w Turynie.

Historię z olimpijskich tras w Pra-gelato wielu kibiców pewnie pamięta do dziś. Ósme miejsce w biegu łączonym na 15 km, pokaz siły na najtrudniejszym podbiegu trasy, po którym premier Marcinkiewicz nie mógł wyjść z podziwu, gdy Justyna mijała kolejne rywalki, i wreszcie zejście z trasy na dystansie 10 km stylem klasycznym.

Łuszczek: Dziś jedynym zagrożeniem dla Justyny jest infekcja. Dla każdego biegacza choroba jest bardzo groźna

Cała Polska żyła przyczynami zasłabnięcia Kowalczyk na jej koronnym dystansie. Hipotez było sto, ale prawda była taka, że Justysia, jak mówi o niej do dziś trener Aleksander Wierietielny, była jeszcze żółtodziobem, jeśli chodzi o rywalizację ze światową czołówką, i po prostu przeceniła siły. Tydzień później stanęła na podium biegu na 30 km.

W Turynie dla Kowalczyk pracowało ledwie trzech ludzi. Dwóch testerów i trener, który lubił opowiadać dziennikarzom (miałem przyjemność być wśród nich), których chętnie wpuszczał do kontenera, gdzie osobiście przygotowywał narty dla zawodniczki, jakie warunki mają najlepsze biegaczki, ilu ludzi dla nich pracuje, ile par nart mają.

Dziś Justyna Kowalczyk dysponuje ekipą złożoną z dwóch świetnych estońskich serwismenów tylko od smarowania nart, dwóch testerów, fizjoterapeuty, lekarza i Wierietielnego. Do tego ma ponad 60 par wyselekcjonowanych specjalnie dla niej nart, które Fischer robi pod Kowalczyk. Sama przyznaje, że jej deski to absolutny światowy top.

Od Turynu nabrała też doświadczenia, siły, poprawiła technikę biegu dowolnego. W klasyku jest bezdyskusyjnie najlepsza na świecie, nawet rywalki zgodnie to potwierdzają. No i wie już, jak smakuje złoto. W Vancouver, a raczej Whistler, bo tam odbędą się wszystkie konkurencje narciarstwa klasycznego, Polka wystartuje na czterech dystansach indywidualnych: biegu na 10 km techniką dowolną, sprincie klasykiem, biegu na 15 km techniką łączoną i na koniec w królewskiej walce na 30 km, która tym razem zostanie rozegrana klasykiem. Na co ją stać? Czy może zdobyć cztery medale. A może cztery złote?

- Biorąc pod uwagę to, co teraz wyczynia wszystko jest możliwe, ale aż na cztery triumfy bym nie liczył. To się jeszcze nie udało żadnej zawodniczce w historii. O formę Justyny się nie boję. Na pewno jeśli Wierietielny mówi, że to jeszcze nie jest szczyt jej możliwości, to tak jest. To zresztą widać. Ona biegnie lekko, wcale nie jest zmęczona tym startem w Tour de Ski. A rok temu to dopiero po tym cyklu zaczęła mocno biegać - mówi trener Edward Budny, który poprowadził Józefa Łuszczka do mistrzostwa świata.

- Takiej formy, w jakiej jest teraz Justyna, na pewno nie da się zgubić w miesiąc. Będzie mocna - przewiduje Józef Łuszczek. - Dziś jedynym dla niej zagrożeniem jest nieprzewidziana infekcja. Dla każdego biegacza choroba jest bardzo groźna - przypomina Łuszczek.

- Organizm zawodnika w najwyższej formie to tak naprawdę chory organizm. Pracuje na takich obrotach, że nie jest w stanie obronić się przed infekcją. A Justyna nie wie, z kim się spotyka. Choćby do Vancouver czeka ją dziewięciogodzinny lot - dodaje Budny.

- Narciarstwo to też smarowanie. Na razie serwismeni Justyny spisują się świetnie. Nie popełniają błędów. Ale to tylko ludzie. Zwłaszcza w klasyku smarowanie jest ważne. A bieg na 30 km jest tym stylem - przestrzega Łuszczek. - Jak będzie mróz, każdy sobie poradzi. Jak jest około zera, nawet najlepsi na świecie serwismeni popełniają błędy - dodaje szef wyszkolenia PZN Marek Siderek.

- Pamiętajmy, że część zawodniczek, które będą się liczyć w walce o medale w Vancouver, albo nie startuje w Tour de Ski, albo się wycofała - dodaje Budny. - Szwedka Kalle, Norweżka Bjoergen, Finka Kuitunen, kilka Rosjanek czy dwukrotna mistrzyni olimpijska z Turynu Estonka Śmigun - wylicza Łuszczek.

- Charakterystyka tras w Whistler nie jest dla Justyny. Sporo jest podbiegów, ale krótkich. Dużo jest też zakrętów. A to ciągle kłopot. Jak będzie z przodu, poradzi sobie, ale jeśli będzie musiała pokonywać ostry zakręt czy zjazd w grupie, może zdarzyć się coś złego - mówi Budny, dla którego dwa zwycięstwa Polki w 2009 r. na olimpijskich trasach w Whistler nie mają aż takiego znaczenia.
- To były zawody, na które sporo zawodniczek z czołówki nie poleciało. Stawiam, że teraz o złoto powalczy w biegu na 15 km stylem łączonym, bo to zawsze jej wychodzi, i na 30 km - kończy Budny.

- Są tylko dwa warunki. Po pierwsze, musi przed igrzyskami trochę się wyciszyć i odpocząć. Po drugie, stworzyć sobie własny świat. Bo balon będzie rósł z każdym dniem. Jeśli Justyna zacznie o nim myśleć, może przegrać - przestrzega czterokrotny złoty medalista olimpijski Robert Korzeniowski.

W sobotę o godz. 12 Polka startuje w biegu na 10 km. W niedzielę morderczy podbieg pod Alpe Cermis.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Może zdobyć nawet cztery medale - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3