reklama

Myślę, że jestem blisko medalu

Redakcja
Adam Małysz
Adam Małysz Wojciech Matusik/POLSKA
Z Adamem Małyszem rozmawiają Bartosz Karcz, Robert Małolepszy i Przemysław Franczak

Po piątkowym konkursie mówił Pan, że jeśli zacznie podczas zawodów skakać tak jak na treningach, to czołówka przestanie Panu odlatywać. Czy druga próba z sobotnich zawodów to było już właśnie to, o co chodzi trenerowi Lepistö?
Bardzo się cieszę z tego drugiego skoku. To rzeczywiście było już to, o czym mówiłem, na co czekam ja, trenerzy i kibice. Nikt z czołówki nie odskoczył mi znacząco.

Wszyscy mieliśmy nadzieję na podium. Po skoku Thomasa Morgensterna na trybunach, jak za dawnych czasów, zapadła cisza. 30 tysięcy widzów czekało na noty. Czego zabrakło, by wyprzedzić Thomasa?

Rzeczywiście do podium zabrakło mi naprawdę niewiele. Sądzę, że gdybym skoczył w pierwszej serii o metr dalej, byłbym trzeci. Przydałoby się również trochę więcej szczęścia. Ten konkurs jeszcze raz potwierdził, że trzeba być bardzo blisko ostatnich zawodników. Skakać razem z nimi. Widać to było szczególnie w pierwszej serii. Im bliżej było ostatniego zawodnika, tym odległości były większe. Skakali niesamowicie, ale pomagał im też trochę wiaterek. Ja mam nadzieję, że w czasie igrzysk warunki dla wszystkich będą równe, a moja forma, która systematycznie idzie w górę, będzie już na tym najwyższym poziomie. Na razie jestem bardzo zadowolony. Mimo iż jestem tuż za podium, to najważniejsze jest to, że krok po kroku realizuję swoje cele. Jeszcze kilka tygodni było tak, że drugi skok miałem słabszy. A teraz już się to zmieniło. Idę zatem małymi krokami do przodu i do celu.

Przy wyjściu z progu wszystko było w porządku?
To jest jeszcze materiał do analizy. Na pewno jakieś błędy popełniam, ale jeśli forma rośnie, to mimo małych problemów wszystko zaczyna wychodzić.

Z kombinezonem nie ma już problemów?
Na razie skaczę wciąż w starym. Bardzo mi pasuje. Świetnie się w nim czuję. Z innymi jest problem. Co wezmę nowy kombinezon, to mam trudności. Ten najnowszy, którego próbowałem w piątek w serii treningowej, skręca mnie jakoś po wyjściu z progu. Do igrzysk zostało niewiele czasu. Musimy popracować nad tym, żeby uszyć taki kombinezon, który będzie bardzo podobny do tego czarnego, w którym obecnie skaczę.

A nie może Pan wystartować w igrzyskach w tym czarnym, starym kombinezonie?

Mógłbym, ale musiałbym z niego usunąć reklamy. Poza tym trzeba pamiętać, że stary kombinezon przepuszcza więcej powietrza, a to niedobrze.

Scenariusz pierwszej serii sobotniego konkursu był bliźniaczo podobny do tej z piątku. Objął Pan prowadzenie po swoim skoku, ale później czterech zawodników latało dalej.

Schlierenzauer i Ammann dołożyli mi po dziesięć metrów. Ale naprawdę mieli superwarunki. Nie wiem, jak to się dzieje. Może oni modlą się do Boga bardzo mocno i On im daje ten lepszy wiatr. Przecież było tak, że musieli ściągać z belki Simona, bo miał wiatr z przodu. Ja wciąż wierzę, że i mnie w końcu los zacznie sprzyjać. Ja teraz z firmą 4F prowadzę taką akcję "Moje Vancouver" w serwisie Nasza-klasa.pl. Jak wygląda mój cel na Vancouver, wszyscy wiedzą, ale polecam innym, żeby każdy sobie wyznaczył cel. Żeby miał "swoje Vancouver". Może rzuci palenie, może picie, może coś innego. A może pojedzie do Kanady i będzie nam kibicować.

Za tydzień loty w Oberstdorfie. Konkurs zostanie rozegrany według nowych zasad, które obowiązywały latem. Czy zmiana reguł to przeliczanie wyników w zależności od siły i kierunku wiatru nie pomiesza wam nieco szyków, nie wprowadzi zamętu tuż przed igrzyskami?
Na pewno może pomieszać. Wiem, że te pomiary siły i kierunku nie są tak dokładne, jak by się chciało. Np. tutaj w Zakopanem nasi trenerzy stali na zeskoku i mówili, jak zmienia się wiatr. Tymczasem Łukasz Kruczek patrzył na górze na pomiary i widział co innego. Czyli nie jest to spójne. Albo mają jakieś opóźnienie w przekazywaniu danych, albo coś jest nie tak. Łukasz Kruczek tłumaczy, że oni wyciągają średnią. Ale do Oberstdorfu i Klingethalu chcę jechać, bo zależy mi na awansie w klasyfikacji generalnej PŚ.
Jest Pan zadowolony ze swojej szybkości na progu?
Najlepszy zawodnik odjechał mi o pół kilometra na godzinę. To już dla mnie jest dobry wynik.

Gdy "Morgi" wylądował, wiedział już Pan, że podium ucieka?
Spodziewałem się. Moja nota za drugi skok nie była super, bo odjechała mi narta przy lądowaniu. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Może to czwarte miejsce byłoby złe dla Schlierenzauera w obecnej formie, ale dla mnie to wielki krok do przodu.

Gregor jest w stanie utrzymać formę do igrzysk?
Wszystko się może jeszcze wydarzyć. Może to jest banał, ale igrzyska rządzą się swoimi prawami i często wygrywa zawodnik, który nie jest faworytem.

Sumując punkty z obu konkursów, był to pański najlepszy start w sezonie. Magia Zakopanego zadziałała?

Coś w tym jest. Ja bardzo się cieszę, że kibice znów dopisali. Słyszałem, że gdzieś się płot zawalił. Nawet widziałem, jak kibice schodzili umorusani na dół z ochroną, a później wracali. Dla mnie to jest szok. Wiem, że oni przyjdą zawsze, bez względu na okoliczności. W piątek, gdy wyszedłem z szatni, już z godzinę po konkursie, przechodziłem obok kibica, który po prostu spał. Gdy jego żona mnie zobaczyła, zaczęła go budzić. Zobacz - mówi, Małysz do ciebie przyszedł. On się obudził, ledwo się trzymał na nogach, ale patrzy i mówi - o rzeczywiście. Teraz wróci do domu i powie, że kibicował Adamowi. Nie ważne jak, ważne, że był. To jest super.

Pan skacze coraz lepiej, za to pozostali koledzy coraz słabiej. Co się dzieje?

Na pewno nie był to udany występ drużyny. Nie jest jednak tak, że oni nie chcą. Często słyszą pytania, dlaczego było tak słabo. To jest najgorsze. Przecież oni szczególnie tutaj, przed własną publicznością chcą skakać jak najlepiej. Jeśli jednak coś nie idzie, coś jest nie tak, to nawet magia Zakopanego nie pomoże. Do Vancouver jest jednak jeszcze trochę czasu i liczę, że się odrodzą, że w Kanadzie wszyscy pokażemy, na co nas stać.

Czyli myśli Pan, że medal drużynowy jest realny?

Wszystko jest realne. Tak jak w indywidualnym konkursie, tak również w drużynie, wszystko może się zdarzyć.

A Pan jest blisko medalu?
Szczerze? Myślę, że jestem blisko!

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Myślę, że jestem blisko medalu - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3